PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

SPOŁECZEŃSTWO

Zawód: żebrak

Barbara Ćwik
2007-04-25

Jedni są nachalni i bezczelni, inni się tego wstydzą. Ci pierwsi wyciągają rękę, bo tak jest im wygodniej - nie muszą ani pracować, ani wstawać o piątej rano dla marnych pięciuset złotych. Drudzy - bo zmusiła ich do tego sytuacja: stracili rentę, syn ich wyrzucił na bruk albo nowy właściciel zakładu, w którym spędzili prawie całe swoje życie, wręczył im wymówienie. Kim są i jak żyją żebracy? Czy należy im współczuć czy może raczej dać łopatę i kilof? A co, niech się wezmą do roboty...

Przeciętnemu Kowalskiemu praca kojarzy się z fabryką, albo biurem, z obowiązkami i określonym wymiarem godzin. Ale nie temu, który stoi na ulicy. Żebrak o takich rzeczach po prostu nie myśli. - Żartuje Pani? Na cholerę mi jakiś tam etat i umowa, tylko mnie przywiążą do jakiegoś stołka. A tak, sam sobie ustalam, kiedy wstaję i gdzie idę - mówi 42-letni Kazimierz z Wałbrzycha, bezrobotny od trzech lat.

Manipulacja lekiem na całe zło

Człowiek z brudnym bandażem na ręce w Hali Targowej atakuje każdego przechodzącego twierdząc, że potrzebuje na operację. Całkiem porządnie ubrana babcia prosi cichym głosem o wsparcie, bo powódź wszystko jej zabrała (jest już parę lat po powodzi), a wnuczek potrzebuje na szkołę. Dzieciak krzyczący na widok portfela "Pani kupi mi loda! Cyganki chodzące po domach i proszące o coś do jedzenia, potem może coś do ubrania, coś do prania, a kiedy bystre oczko zauważy i wodę toaletową, to może by tak i jakieś perfumki. Cwaniaczki typu "10 groszy na piwo", "jestem studentem, zbieram na wino". Takich ludzi i takich sytuacji jest coraz więcej. Sam też sposób wyłudzania, na razie w łagodno-śmiesznej wersji - stał już się nawet pewną sztuką i umiejętnością, manipulacją. Wreszcie dziadek w milczeniu stojący z czapką w ręku, oparty o laskę, on jeden z jakąś godnością. Są też i tacy, którzy proszą o kupienie żywności, bo ludzie coraz chętniej wolą dać jedzenie niż pieniądze.

Żebrakami de facto są też ludzie tacy, jak muzycy grający na skrzypcach, saksofonie, keyboardzie, śpiewający, mimowie. Oni solidnie i bardzo ciężko pracują. Szczęściarze - oni mają co sprzedawać.

Druga strona medalu

Malowniczy wachlarz żyjących z tego, co łaska. Co się za tym kryje? Rozpaczliwa życiowa potrzeba czy niechęć do przemęczania się, odpowiedzialności, życia wg reguł. Nie wiemy i prawdę mówiąc, niewiele nas to obchodzi. Najważniejsze, że nam samym jakoś wystarcza.

A co mówi o pracy Kościół? "W pracy osoba wykorzystuje i urzeczywistnia część swoich naturalnych zdolności. Podstawowa wartość pracy dotyczy samego człowieka, który jest jej sprawcą i adresatem. Praca jest dla człowieka, a nie człowiek dla pracy." "Kto nie chce pracować, niech też nie je! "Ale mówi również: "Daj temu, kto cię prosi i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie". "Miłość do ubogich jest nawet jednym z motywów obowiązku pracy, by było z czego udzielać potrzebującemu".

Dlaczego dajemy?

A więc jeżeli dajemy, to kierując się współczuciem, miłością bliźniego czy też ze wstydu, dla świętego spokoju z litości? Znam takich ludzi, którzy dają, bo sami przeszli ciężkie czasy i taki widok budzi w nich pewnego rodzaju strach, że zawsze zło może wrócić, a jak dadzą, to liczą, że trochę zaczarują przyszłość. Są też i tacy, którzy uważają, że należy się podzielić, gdyż zawsze mamy na tyle, żeby wystarczyło i dla ubogiego. Większość nie chce dawać pieniędzy, ponieważ często są przepijane albo przeznaczone na narkotyki. Ale znam i takie oso-by, które, kiedy dały żebrzącemu dziecku kanapkę z szynką, a za chwilę zobaczyły ją rzuconą na ziemię, to przestały być miłosierne.

Dawać czy nie dawać? Przyzwyczajać człowieka, że jak będzie namolny lub nas przestraszy, to dostanie to, na co my musieliśmy ciężko pracować? Boję się osób natarczywych. Odbieram takie zachowanie jak wymuszenie, szantaż. Ja mam, on nie ma, więc chce wziąć ode mnie. A co w zamian? Nie uderzy, nie napadnie, nie weźmie wszystkiego? Taka cienka linia między żebraniem a rabunkiem.

Kiedy znajomi proponowali żebrzącym pieniądze, ale za konkretną pracę, jaką chcieli od nich otrzymać, zazwyczaj spotykali się ze stekiem przekleństw. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że dając kasę, często "produkujemy" rzesze obiboków, którzy z czasem zupełnie zapomną, co to jest praca.

Refleksji nigdy dość

Niekiedy myślę sobie, że może warto byłoby tych ludzi zaangażować do prac publicznych, np. porządkowych, wtedy byłby z nich piękny pożytek i może takie wychowanie, przez pracę właśnie, dałoby tym ludziom większe poczucie własnej wartości. Nie musimy przecież nimi pogardzać, ale każdy człowiek powinien być w jakimś stopniu pożyteczny.

A jeżeli już dawać, to co, komu i w jaki sposób? Nasze dary nie powinny się zmarnować. Myślę, że należy być wyczulonym na biedę, nędzę, ludzkie potrzeby i to nie tylko te materialne. Ale przecież najlepiej powinniśmy znać swoich najbliższych sąsiadów. Wśród nich na pewno znajdzie się sporo takich, którzy bardzo potrzebują pomocy, ale jeszcze bardziej wstydzą się o nią poprosić. Upokorzeni sytuacją, w jakiej się znaleźli, nie zawsze ze swojej winy, boją się odmowy, odrzucenia. Milczą. Czekają. Tak jak pan Tadeusz, również z Wałbrzycha. - Ja tam o pomoc nikogo nie poproszę, nie chcę być wytykany palcami na ulicy.

magazyn
Komentarze

  • 2007-04-25 [GHunter] Hm...
    Zgadzam się w pełni z tym że żebrakami są Ci grający na ulicach. Nie... »
  • 2007-04-25 [karma] a ja z innej beczki
    Świetny tekst, ale nie zgadzam się, że grający na ulicach to od razu... »
Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.