Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
SPOŁECZEŃSTWO
Zarób nie wychodząc z domu
Telepraca wielu osobom kojarzy się z telemarketingiem, informacją telefoniczną, bądź akwizycją. Ale przecież telepraca to coś więcej. Któż z nas nie chciałby wykonywać swojej pracy w domu i dostosować jej rytm do innych, własnych potrzeb i obowiązków?
Pomysł na telepracę (telecommuting) pojawił się w latach osiemdziesiątych XX wieku. Jego twórcą był amerykański fizyk Jack Nilles. Wydaje się, że pomysł ten, jak i wiele mu podobnych, zrodził ciągłe dążenie człowieka do zwiększania własnej wygody - w tym przypadku byłoby nią uniknięcie dojazdów do pracy. Jednak nie do końca. Wówczas, jednym z motywów był także kryzys na rynku paliwowym.
Zatrudnienie "na telefon" miało być sposobem na obniżenie zużycia paliwa oraz spadek kosztów zatrudnienia. Pracownik wykonujący swoją pracę we własnym domu nie zajmuje powierzchni biurowej, dając tym samym możliwość wynajmowania pomieszczeń innym firmom. Pomysł ten wyprzedził jednak swoją epokę, bo dopiero w dobie wszechobecnej sieci informatycznej jego realizacja nabrała nowego wymiaru i rozmachu.
Z biura do własnego mieszkania
Według definicji telepraca to "każdy rodzaj pracy umysłowej wykonywany poza tradycyjnym miejscem zatrudnienia, której wyniki dostarczane są za pomocą technologii informatycznej". Lista zawodów, jakie można wykonywać z zastosowaniem tej formy zatrudnienia jest bardzo długa. To wszystkie posady ze "słowem, obrazem i dźwiękiem", a więc zawody artystyczne, dziennikarskie, informatyczne, te dotyczące księgowości oraz inne, które potencjalnie nie muszą być wykonywane w miejscu pracy.
W USA i Europie na telepracę zdecydowało się już około 40 milionów osób. Na Starym Kontynencie najwięcej pracowników na odległość znaleźć można w krajach skandynawskich - tak zatrudniona jest tam prawie co piąta osoba. Do czołówki należą także Belgia i Holandia. Telepraca staje się coraz bardziej popularna również w Wielkiej Brytanii, tamtejsze firmy coraz częściej umożliwiają swoim pracownikom wykonywanie swojej pracy zdalnie - wynika z danych przedstawionych przez firmę Work Wise. Z opublikowanego przez tą firmę opracowania wynika, że obecnie ok. 73 proc. menadżerów, przynajmniej częściowo, wykonuje swoje obowiązki w ramach telepracy.
Niestety, w Polsce forma zatrudniania na odległość nie jest jeszcze zbyt popularna - w tej kwestii pozostajemy daleko w tyle za innymi europejskimi krajami. Na "naszym, polskim podwórku" jedynie 1% (!) wszystkich pracujących jest zatrudniony na zasadach telepracy. Jednak wkrótce sytuacja może ulec zmianie ponieważ ok. 24 % przedsiębiorców, którzy nie zatrudniają telepracowników (dane PBS) rozważa możliwość wprowadzenia telepracy w swoich firmach. Oczywiście istotne są też uregulowania prawne związane z tzw. pracą na telefon. One często bowiem są przestarzałe, przez co wciąż hamują różnorakie inicjatywy.
Politycy potrafi
Tym razem ustawodawca odpowiedział na zapotrzebowanie społeczeństwa. 24 sierpnia br. Sejm przyjął nowelizację kodeksu pracy, która wskazuje prawa i obowiązki pracownika wykonującego telepracę oraz jego pracodawcy. Zgodnie z przyjętą nowelizacją pracownikiem na odległość będzie mogła zostać osoba ubiegająca się o pracę w danej firmie, jak również osoba już w niej zatrudniona. Pracodawca będzie musiał zapewnić takiemu pracownikowi niezbędny sprzęt, a także pokryć koszty jego instalacji, serwisu i konserwacji. Będzie też musiał zapewnić pomoc techniczną oraz niezbędne szkolenia i ubezpieczenia. Nowe przepisy mają także zrównać telepracownika z osobą pracującą w siedzibie firmy, ale mają też chronić obecnych pracowników przed zwolnieniem ich z posady w wypadku gdyby odmówili wykonywania telepracy.
Henryka Bochniarz, prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" uważa, że "taka forma pracy ułatwi pracownikom godzenie życia zawodowego z prywatnym. Jest to znakomite rozwiązanie przede wszystkim dla kobiet z małymi dziećmi, ale także dla przedstawicieli niektórych wolnych zawodów oraz osób niepełnosprawnych". Podkreśliła też, że jednocześnie na nowelizacji zyskują pracodawcy - poprzez obniżenie kosztów związanych z organizowaniem miejsca pracy.
"Lewiatan" przypomina, że nowelizacja jest wynikiem porozumienia pomiędzy organizacjami pracodawców i związków zawodowych oraz rządu. Jej projekt powstał w zespole do spraw prawa pracy i układów zbiorowych Komisji Trójstronnej. Jak podkreślili pracodawcy, wprowadzenie nowej regulacji powinno przyczynić się do zwiększenia zainteresowania tą formą wykonywania pracy zarówno wśród pracowników, jak i pracodawców. Korzyści czerpią bowiem obie strony.
Na koniec warto jednak zastrzec, że nowelizacja ta, aby pod podpisaniu przez prezydenta mogła wejść w życie, musi jeszcze zostać przyjęta przez Senat. Czy senatorowie zdążą przed wyborami? Muszą. W innym wypadku nowelizacja będzie musiała ponownie przebyć całą drogę legislacyjną.



http://www.skarbonka.net/pages/index.php?refid=garfield1985 zapisz sie i... »