Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
WIADOMOŚCI
Zaczęła się operacja prof. Religi
Prof. Zbigniew Religa już jest operowany - podał RMF. Od siódmej rano minister czekał w szpitalu na wycięcie nowotworu z lewego płuca. Przyszedł w dobrym nastroju. "Nie poddam się" - zapowiadał.
Operację prowadzi zespół kierowany przez prof. Tadeusza Orłowskiego, szefa kliniki chirurgii instytutu. Zabieg będzie skomplikowany. Potrwa około siedmiu godzin.
Profesor Religa rano był dobrej myśli. "Wolę oczywiście być po drugiej stronie, w białym kitlu, niż w białej koszuli, ale jak widać nie denerwuję się" - mówił. Zapowiadał, że wygra i do pracy wróci w połowie miesiąca. "Nie byłoby sensu wracać za wcześnie i pokazywać wszystkim, jak zmagam się z pooperacyjnym bólem" - tłumaczył dziennikarzom Religa. Dlatego zapowiadał, że za ministerialnym biurkiem siądzie znów pewnie 15 lub 16 czerwca.
Minister zdrowia jeszcze raz dziękował swojej sekretarce, która wysłała go na badania profilaktyczne, bo zauważyła, że jej szef źle wygląda. Gdyby do lekarza poszedł pół roku później, szanse wyzdrowienia byłyby znacznie niższe. Teraz Religa zaleca wszystkim częste wizyty w gabinecie lekarskim.
Operacja ministra wypadła w czasie strajku lekarzy. Na szczęście dla niego, warszawski Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc nie strajkuje. Zresztą nawet gdyby tak było, zabieg profesora Religi byłby potraktowany jako ratujący życie i byłby przeprowadzony.
Profesor Zbigniew Religa od rana był na czczo. Operacja będzie przeprowadzana w całkowitym znieczuleniu. Lekarze będą musieli założyć profesorowi specjalne dreny z boku klatki piersiowej. Chirurdzy ścigną mu także z płuc płyn. Dreny w ciele pacjenta będą znajdować się jeszcze od trzech do pięciu dni po operacji.
Klatka piersiowa profesora Religi będzie otwarta, tak by chirurdzy mieli jak najlepszy dostęp do chorego płuca. Ponieważ nowotwór wykryto u ministra zdrowia we wczesnym stadium, to operacja będzie polegać na miejscowym wycięciu guza.
Po operacji profesor Religa nie będzie mógł przez jakiś czas funkcjonować bez spirometru, pomagającego mu w oddychaniu. Jeszcze w dniu operacji, ale wieczorem, po przebudzeniu, minister powinien przynajmniej usiąć na krześle. Na drugi dzień rano po operacji powinien zacząć chodzić.
Potem ministra czeka rehabilitacja. Im wcześniej zacznie się ruszać i robić małe przebieżki po szpitalnych korytarzach, tym szybciej będzie zdrowiał.
Blisko 40 proc. tego typu operacji kończy się różnego rodzaju powikłaniami. "Jestem tego świadom, bardziej niż kto inny" - mówił Religa.


