PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

KRAJ I ŚWIAT

Zabrakło dziś Prawicy

Kazimierz Turaliński
2007-06-08

Baczny obserwator polskiej sceny politycznej nie odnajdzie dziś, po jej prawej stronie, postaci kluczowych dla minionego trzydziestolecia. Pomimo triumfalnego zwycięstwa opcji konserwatywnej w wyborach parlamentarnych 2005 roku, działania władzy zaprzątają kwestie socjalne oraz rozbudowa aparatu państwowego, a zdecydowana większość eksponowanych osób, kojarzona jest z laickimi, a wręcz socjalistycznymi poglądami na politykę wewnętrzną państwa.

Druzgocąca klęska partii lewicowych zwiastowała zmianę polityki polskich władz o 180 stopni. Zakładano właściwą dla myśli prawicowej liberalizację gospodarki, obniżenie podatków połączone z oczekiwanym ograniczeniem wydatków budżetowych, a co ważniejsze zmianę filozofii, leżącej u podstaw polityki społecznej, gospodarczej i zagranicznej. Koncepcja socjaldemokratyczna, w polskich realiach lat 2001-2005 bliższa czasom Gomułki, niż postępowej myśli Europy Zachodniej, nie zdała w oczach wyborców egzaminu. Tym razem nadzieje ulokowano w konserwatywno-liberalnej myśli opartej na kanonach wiary katolickiej.

Paradoks społeczno-gospodarczy

Jednak już początek kadencji rozczarował elektorat. Zamiast wyczekiwanej koalicji PO-PiS utworzono rząd z udziałem kontrowersyjnego polityka nurtu agrarnego - Andrzejem Lepperem. Dawny działacz PZPR, kilkakrotnie karany, prezentujący skrajnie lewicowe poglądy gospodarcze i społeczne, tożsame z linią polityczną Mińska i Pekinu, nie zyskał poparcia prawicowego elektoratu. Kolejne wątpliwości budziła linia programowa zwycięskiego Prawa i Sprawiedliwości. Jak twierdził Jarosław Kaczyński - zgodna w 75 proc. z programem Samoobrony. Zabrakło pomysłów na ograniczenie biurokracji, zmniejszenie obciążeń fiskalnych. Wycofano zapowiadaną w czasie kampanii wyborczej obniżkę podatków. Również ideologiczne rozstrzygnięcia doprowadziły do konfliktu pomiędzy PiS-em a przedstawicielami Kościoła katolickiego, co bezpośrednio skutkowało rozpadem partii.

Największą bolączkę w oczach politologów stanowi jednak brak, wbrew głoszonym przez rząd informacjom, rzeczywistej polityki prorodzinnej. Wzrost dochodów Polaków połączony z rozwojem gospodarczym, warunkowanym akcesją Polski do Wspólnot Europejskich, skutkował pewnym przyrostem liczby narodzin. Bynajmniej nie jest ona jednak wynikiem przydzielonego, mizernego przecież becikowego. Optymalnym rozwiązaniem z ideologicznego i z gospodarczego punktu widzenia - likwidacją obowiązku opłacania składki ZUS, na początku chociażby tylko dla osób zakładających rodzinę - nikt sobie głowy nie zaprząta.

Głoszone programy nie odzwierciedlają w większości ducha prawicy ani prawidła rachunku ekonomicznego. Propaganda właściwa dla partii lewicowych, zaadoptowana przez pro-socjalny rząd Jarosława Kaczyńskiego, musi rozczarowywać wyborców o skrystalizowanych poglądach. Stan ten nie dziwi jednak, jeśli analizie poddać skład obecnego rządu.

Odrzucone symbole

W ławach Rady Ministrów zabrakło czołowych działaczy prawicy. Za wyjątkiem Jarosława Kaczyńskiego, nie widać żadnej wyrazistej postaci nurtu konserwatywnego. Jak jednak pokazują decyzje ostatnich miesięcy, politykowi temu dzisiaj zdecydowanie bliżej do zachodnio-europejskiej socjaldemokracji, niż chadecji, konserwatystów czy konserwatywnych liberałów.

Najpopularniejszy polityk PiS Zbigniew Ziobro, został ograniczony w kanonach partyjnych do roli Prokuratora Generalnego i nie odgrywa żadnej roli w kształtowaniu myśli ideologicznej ugrupowania. Podobnie pragmatyczną postawę przejawiają Ludwik Dorn i Przemysław Gosiewski. Liczne afery powstałe na gruncie towarzyskim przekreślają postrzeganie koalicji rządzącej jako klasycznie konserwatywnej, prawicowej, oddanej wartościom chrześcijańskim. A na takie właśnie ugrupowania głosowali Polacy.

Ratunkiem dla opłakanej sytuacji prawicy wydaje się, przywrócenie do pierwszego szeregu szanowanych przedstawicieli tej opcji. Próżno jednak dzisiaj wypatrywać propozycji eksponowanych stanowisk dla tak znamienitych przedstawicieli nurtu, jak Jan Maria Rokita, Stefan Niesiołowski czy Kazimierz Marcinkiewicz. Konflikt pomiędzy Platformą Obywatelską a ugrupowaniem braci Kaczyńskich przekreślił możliwość porozumienia dwóch najsilniejszych obozów opozycyjnych wobec postkomuny. Podkreślić należy, że rzeczony konflikt dotyczył kwestii marginalnych, które pomiędzy partiami prawicowymi w ogóle nie powinny stanowić dyskursu politycznego.

"Nie" frakcji chrześcijańskiej

Na ławkę rezerwowych posłano m.in. Marka Biernackiego - zasłużonego w walce z gangiem pruszkowskim dawnego szefa MSWiA. Wiele kontrowersji wzbudziła naprzemienna krytyka i wyrazy uznania, kierowane pod adresem Jana Rokity ze strony braci Kaczyńskich. Bez wątpienia motywowane prywatnymi antypatiami a nie racją stanu. Z podobnych powodów zmarginalizowano w życiu politycznym jednego z czołowych założycieli Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego - Stefana Niesiołowskiego.

W wyniku konfliktów interesów wewnątrz PiS, były premier Kazimierz Marcinkiewicz, również dawny lider ZChN, został oddelegowany do Londynu, a popularny minister obrony narodowej Radosław Sikorski objął posadę ambasadora w Waszyngtonie. Odrzucenie katolickich wartości skutkowało odejściem z partii Marszałka Sejmu Marka Jurka. Wraz z nim szeregi opuścili m.in. Marian Piłka, Artur Zawisza i Małgorzata Bartyzel. Tym samym trzon skrzydła katolickiego w PiS praktycznie przestał istnieć.

Dokąd zmierza polska prawica?

Obecne rządy nie mają już chyba moralnych podstaw tytułować się prawicowymi. Poza solidarnościowymi, opozycyjnymi wobec PZPR korzeniami, zbyt mało pozostało punktów wspólnych pomiędzy gabinetem i programem Jarosława Kaczyńskiego a konserwatywną wizją świata. Socjalistyczny program gospodarczy, w dużej mierze laickie poglądy społeczne i kontrowersyjne zachowanie na rodzimej scenie politycznej burzą dawny wizerunek partii.

Czy prawica zamieni się w pochód nikomu nieznanych, pragmatycznych, czasem bezideowych masek? Od liderów partyjnych powinniśmy raczej oczekiwać ideologicznych i moralnych podwalin, a nie jedynie syntetycznej wiedzy z zakresu administracji lub prawa. Gdy znane i szanowane twarze wyparte zostały przez partyjną arytmetykę, połączoną z bezlitosną grą interesów, może istotnie warto pomyśleć nad powołaniem nowego ugrupowania. Rokita, Niesiołowski, Marcinkiewicz, Jurek, Biernacki... Partia złożona w całości z liderów nie przetrwa najpewniej jednej kadencji. Może jednak skłonić znaczną część "zawodowych", szarych działaczy partyjnych do smutnej refleksji. Gdzież skończyły się ideały leżące u podstawy powołania takich partii jak Prawo i Sprawiedliwość, gdzie znajdują się one dzisiaj? I czy było warto je poświęcić dla paru dodatkowych punktów w sondażach?

magazyn
Komentarze

  • 2007-06-08 [basia] do sejmu
    Ten artykuł powinni przeczytać wszyscy posłowie i wyciągnąć ze swojego... »
  • 2007-06-08 [lerek] re: do sejmu
    Czesciowo sie zgodze. Ale uwazam, z przyczyną takie stanu rzeczy - wielkich... »
  • 2007-06-08 [Ron] Zabrakło prawicy, jest za to populizm
    Prawa sceny politycznej, wyłączając różnych radykałów i innych... »
  • 2007-06-08 [lerek] re: abrakło prawicy, jest za to populizm
    ja nawet przy takim stanie polskiej prawicy wolę ją niż lewicę. Bo jest... »
  • 2007-06-08 [Ron] re: re: :)
    Zgadza się, ale czy SLD to lewica? Śmiem wątpić... To taka lewica, jak... »
  • 2007-06-08 [lerek] re re re
    A masz w Polsce inną lewicę niż LiD? Nie. Zajmujmy się sprawami realnymi.... »
  • 2007-06-08 [Ron] re re re re
    Dobra, realnymi. Dlatego najbliższa prawicy jest wbrew pozorom Platforma, a... »
Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.