Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
PRAWO
Wyrok do podważenia
Sprawa sądowa, w której orzekał sędzia delegowany, ale nie przez ministra sprawiedliwości powinna być wznowienia - orzekł ostatnio Sąd Najwyższy. To rewolucyjny wyrok.
Orzeczenie wydano 17 lipca. Sędziowie Jacek Gudowski, Gerard Bieniek i Elżbieta Skowrońska-Bocian stwierdzili, że uprawnienie delegowania do pełnienia obowiązków sędziego w innym sądzie, przysługuje wyłącznie ministrowi sprawiedliwości i nie może być przenoszone na inne osoby.
- Miejsce służbowe sędziego - mówił sędzia Gudowski - nie jest elementem stosunku pracy i organizacji sądownictwa, lecz wyznacza zakres władzy sędziego. Decyzja o delegowaniu ingeruje w zakres tej władzy. Dlatego art. 77 prawa o ustroju sądów powszechnych przyznający to uprawnienie ministrowi sprawiedliwości musi być - jako wyjątek od tej zasady - interpretowany ściśle (sygn. III CZP 81/07).
Delegowanie, w razie nieobecności ministra sprawiedliwości, przysługuje premierowi. Dla sądów powstał istotny problem, ponieważ średnio w co dziesiątej sprawie brał udział nieprawidłowo obsadzony sędzia - delegowany przez sekretarza stanu, a nie samego ministra. Co to oznacza? Sprawy te będzie trzeba wznowić, ponieważ wyroki zostały wydane przez niewłaściwie obsadzony skład sędziowski, czyli tak naprawdę w niepełnym składzie. Na przykład dwu, zamiast trzyosobowego.
Wprawdzie sama uchwała SN odnosi się do tej konkretnej sprawy, w której została wydana (w Polsce nie obowiązuje prawo precedensu jak choćby w USA), należy pamiętać, że miała ona postać odpowiedzi na pytanie prawne sądu, a tym samym stała się zasadą prawną. A na takowe często powołują się sądy i strony postępowania.
Tak więc na podstawie tego orzeczenia, sądy z mocy prawa będą mogły wznowić sprawy, w których uczestniczył nieprawidłowo delegowany sędzia. Osobiście nie liczyłbym na to. Powołując się jednak na wyrok SN sygn. III CZP 81/07 mamy dowód ewidentnego naruszenie procedury sądowej z uczestnictwem nieprawidłowo delegowanego sędziego, w związku z czym poszkodowani w sprawach zarówno cywilnych jak i karnych będą mogli wnieść o wznowienia dochodzeń sądowych. Mniejszy problem, jeżeli źle oddelegowany sędzia orzekał w II instancji, wtedy będzie trzeba powtarzać tylko jeden etap procesu. Gorzej, jeśli orzekał w I instancji, bo wtedy trzeba będzie prowadzić postępowanie od początku - przesłuchiwać świadków, przeprowadzać dziesiątki rozpraw, itp.
Jak sprawdziła "Gazeta Wyborcza", tylko w dniu wydania orzeczenia przez Sąd Najwyższy, w sądach okręgowych na delegacjach było 384 sędziów, a w sądach apelacyjnych - 44. W warszawskim sądzie okręgowym na 65 delegowanych, tylko jeden miał podpis ministra Zbigniewa Ziobry. Co ciekawe, w wielu składach orzekających, nawet w samym Sądzie Najwyższym, zasiadali sędziowie delegowani przez podsekretarza stanu. Zatem jeśli się ktoś uprze, będzie mógł wznowić te sprawy. I ma na to pięć lat od wydania orzeczenia.
Prawnicy już przewidują, że na skutek tego wyroku, co najmniej kilka tysięcy spraw zostanie wniesionych do ponownego rozpatrzenia. Bynajmniej nie będzie to takie jednoznaczne, ponieważ w naszych sądach sędziowie mają niezależność, czyli swoistą osobistą dowolność interpretacji prawa. Tak więc w konkretnej sprawie sędzia może podzielić pogląd sędziów Sądu Najwyższego i stwierdzić nieważność postępowania sądowego. Jednak dla osoby "podpadniętej" w sądzie pomimo jasnych wytycznych, możemy się spotkać z odmową wznowienia prawomocnie zakończonego postępowania cywilnego lub karnego.
Przyjmując, że połowa ludzi jest niezadowolona z wydanych w swoich sprawach wyroków, pewnie wielu z nich postara się skorzystać z tej nowo otwartej furtki umożliwiającej wznowienia zakończonych spraw. Prawdopodobnie najwięcej wznowień będzie w sprawach rozwodowych i spadkowych, i dotyczących podziału majątku. Ciekawe, co będzie jak z szansy powtórzenia procesu będą chcieli skorzystać gangsterzy skazani przez sędziów źle delegowanych?
Przypomnijmy też, że cały czas zostaje do rozpatrzenia niekonstytucyjność wyroków wydawanych przez asesorów sądowych, co spowoduje dużo większe zamieszanie w sądach. Dlatego też sam Trybunał Konstytucyjny od roku boi się wydać wyrok w tej sprawie. Słowem, czeka nas sporo powtórek naszych sądowych seriali.



niezle zamieszanie się szykuje. »