Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
KRAJ I ŚWIAT
Wybory, które zmieniły Polskę
18 lat temu, 4 czerwca 1989 roku, Polska poczuła ponownie smak demokratycznych wyborów. Wiemy, jakie były wyniki - spektakularne zwycięstwo "Solidarności", która zdobyła wszystkie możliwe miejsca w Sejmie i 99 proc. miejsc w Senacie. W rzeczywistości jednak niewiele brakowało, by historia potoczyła się inaczej...
W maju i sierpniu 1988 roku miały miejsce dwie fale strajków. Kierownictwo PZPR zdecydowało się wybrać strategię "dużej odwilży" jako drogę neutralizacji części opozycji i próbę wyprzedzenia reakcji społecznych na planowane, niepopularne posunięcia gospodarcze.
Decyzja o liberalizacji władzy oparta była tak naprawdę na dwóch przesłankach. Po pierwsze, komuniści byli przekonani, że cieszą się sporym poparciem w społeczeństwie. W tym przekonaniu utwierdzały ich wyniki sondaży przeprowadzane przez powołane w 1982 r. Centrum Badania Opinii Społecznej. Jednak pomiar poparcia społecznego w ustroju, bądź co bądź totalitarnym, charakteryzuje się pewną specyfiką (przede wszystkim ludzie boja się mówić, że nie popierają władzy). Po drugie, rządzący zdawali sobie sprawę, że opozycja jest coraz silniejsza i trzeba się z nią liczyć. Należało więc wmontować, przynajmniej umiarkowaną jej część, w ramy systemu.
"Okrągły Stół"
Rozmowy "Okrągłego Stołu" trwały od 6 II do 5 IV 1989 roku. Od razu jednak zaznaczmy: "Dokumenty zgromadzone na ten temat pokazują, że proces, który się odbywał przy "Okrągłym Stole", a następnie podczas przygotowań i przeprowadzenia wyborów czerwcowych nie był - jak to dziś niektórzy utrzymują - reżyserowany przez władze. Akta pozwalają rozwiać wątpliwości w tej sprawie, poznać prawdę" - pisał na łamach "Dziennika" historyk dr Andrzej Friszke.
Podobnie twierdzi dr hab. Antoni Dudek, który dodaje jednak, że wedle "okrągłostołowego" scenariusza, kolejny etap demokratyzacji systemu mógłby nastąpić dopiero w 1993 r., gdy po upływie całej kadencji parlamentu przyszedłby czas na przeprowadzenie (choć tu gwarancji nie było), w pełni wolnych wyborów. Mało tego, realny był scenariusz, w którym przez następne 6 lat, do roku 1995 prezydentem byłby gen. Jaruzelski. W poprawkach do konstytucji, którą wynegocjowano przy "Okrągłym Stole", prezydent uzyskał prawo, właściwie z dowolnego powodu, rozwiązania parlamentu. Warty odnotowania jest też fakt, iż wynegocjowane ustalenia ekonomiczne zapowiadały w istocie rzeczy kontynuację socjalistycznego systemu gospodarczego. Może się zatem wydawać, że gdyby nie druzgocąca klęska PZPR w wyborach czerwcowych, "Okrągły Stół" niewiele by zmienił...
"Nakreślona przy Okrągłym Stole perspektywa wieloletniej ewolucji ustrojowej PRL (...), załamała się dopiero pod wpływem klęski odniesionej przez koalicję rządową w wyborach 4 czerwca 1989 r. Z dokumentów archiwalnych PZPR wyłania się obraz struktury sparaliżowanej świadomością tej porażki. Po ogłoszeniu wyniku wyborów czerwcowych PZPR straciła faktyczną zdolność do rządzenia krajem, chociaż upłynęło jeszcze kilkanaście tygodni, zanim uświadomiono to sobie w Komitecie Centralnym, a następnie - zresztą z dużymi oporami - także w szeregach opozycji.
Nie ulega wątpliwości, że w kalendarium wydarzeń 1989 r. w Polsce właśnie data 4 czerwca stanowi moment przełomowy, decydujący dla zasadniczej zmiany ustrojowej jaka później nastąpiła. Było to "zwycięstwo zwykłych ludzi", które zaskoczyło, w podobnym stopniu przywódców PZPR, jak i opozycję" - pisze Dudek na stronie Instytutu Pamięci Narodowej.
Rozmowy "Okrągłego Stołu" przyniosły podpisanie umowy przypominającej prowizoryczną, choć bardzo szczegółową konstytucję. Życie polityczne tego dokumentu okazało się jednak bardzo krótkie. Niewiele zapisów zostało później wprowadzonych w życie. Pozostał jedynie ten specyficzny alians towarzyski obu stron, który do dziś budzi wiele emocji. Abstrahując już od tego, można jednak zaryzykować tezę, że fundamentalny wpływ na dalszy rozwój wypadków miały raptem cztery strony tego dokumentu. Mianowicie było to kilka akapitów dotyczących ordynacji wyborczej.
Mało brakowało...
Zaakceptowany wariant ordynacji przedstawiał się w sposób następujący: 65 proc. miejsc w Sejmie zagwarantowano koalicji rządowej, w wolnych wyborach walczono zatem o 35 proc. miejsc w Sejmie i 100 proc. w Senacie.
Nie powinniśmy jednak tak łatwo przypisywać zasługi polskiemu społeczeństwu. Nie tylko dlatego, że do urn pofatygowało się, w tak ważnym momencie, raptem ok. 62 proc. Polaków, ale także ze względu na oddane przez nich głosy. Bowiem "Solidarność" w wyborach do Sejmu uzyskała tak naprawdę 71,1 proc. głosów, do Senatu zaś tylko 67 proc. Popularność komunistów w obu przypadkach sięgała zaś powyżej 20 proc.
Skąd te dane? Takimi wynikami zakończyłyby się wybory czerwcowe, gdyby istniała taka sama ordynacja wyborcza jaką mamy dzisiaj (proporcjonalna). Wybrano jednak większościową regułę głosowania w okręgach jednomandatowych z dogrywką. Gdyby przy "Okrągłym Stole" nie postawiono jednak na ordynację większościową (uczyniono to raczej bezmyślnie, po obu stronach), być może nie byłoby ani rządu Mazowieckiego, ani, przynajmniej nie w 1989 roku, III Rzeczpospolitej. Być może.
Powrót do przeszłości
Po blisko 50 latach trwania w komunistycznej rzeczywistości, często poniżani, więzieni i bici pałkami opozycjoniści, poszli na ugodę ze swoimi oprawcami. Wybaczając im krzywdy, rozgrzeszając zbrodnie, doprowadzili do wolnej, demokratycznej Polski. Jak zostanie to zapisane w podręcznikach historii? Osiągnęli wspaniały sukces, przyczyniając się do przemiany swojego kraju czy raczej zdradzili go, wplątując się w niejasne moralnie układy?
Choć III RP rzeczywiście nie jest państwem idealnym, a "Okrągły Stół" był faktycznie umową między więźniem a klawiszem, to jednak prawdą jest też, że dzięki temu żyjemy w normalnym, wolnym kraju. Totalne odrzucanie III RP - jako państwa Lucyfera - zwłaszcza przez tych, którzy siedzieli nie w więzieniach, a w ciepłych, domowych fotelach, musi budzić niesmak.
Jedna historia, a tak wiele interpretacji. Mimo że prawda jest jedna, każdy ma swoją wersję. Ktoś mądry powiedział kiedyś, że czasem nasza przeszłość jest bardziej nieodgadniona niż przyszłość. Lecz czy dzisiaj jesteśmy w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie: czy mogło być inaczej?



Cieszę się, że przeczytałam artykuł dotyczący Okrągłego Stołu,... »
Te opluwanie bohaterów kojarzy mi się bardzo z tym jak opluwano walczących... »
»
»
»