Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
KULTURA
"W życiu ważne są tylko chwile"
Plejada polskich wykonawców bluesowych, z grupą Dżem na czele, wystąpi na tegorocznym Tyskim Festiwalu Muzycznym im. Ryśka Riedla. Dziewiąta edycja tej imprezy odbędzie się 28 i 29 lipca w Ośrodku Wypoczynkowym "Paprocany" w Tychach.
30 lipca 1994 r. Tego dnia zamknęła się historia jednej z najważniejszych osobowości polskiej sceny muzycznej. Zawał serca spowodowany wyniszczeniem organizmu odebrał fanom idola, rodzinie - męża i ojca, a muzyce - prawdziwego, niezależnego poetę. I choć Rysiek żyje w pamięci każdego wielbiciela bluesa, to już nigdy nie będzie nikomu dane zobaczyć na scenie tego długowłosego wokalistę, prawdziwego buntownika, któremu na sławie nigdy nie zależało. I może właśnie dlatego jego Dżem tak długo czekał na oficjalny debiut.
Grupa zaczynała już w połowie lat 70-tych, jednak pierwsza płyta ukazała się całą dekadę później. Riedel z zespołem już wcześniej pokazali się w Jarocinie i prawie od razu zyskali uwielbienie publiczności. Niezależność, bezkompromisowość, ciągłe stanie gdzieś z boku - to wszystko stawiało ich przebojową muzykę na marginesie oficjalnego nurtu. Nie bezpodstawne okazywały się porównania wokalisty do Boba Dylana czy Jima Morrisona. Propozycje zmiany image'u, śpiewania innych tekstów, a nawet przejścia do zespołu Kombi nigdy nie przekonały Riedla. Zawsze pozostawał zdystansowany wobec tego typu "życzliwych" ludzi i rad. Nie interesowało go zarabianie dużych pieniędzy, wolał pozostać wierny swoim ideałom.
Niestety nie do końca radził sobie z popularnością i problemami. Mnóstwo narkomanów dookoła i łatwy dostęp do używek zaczęły go niszczyć. Kilka razy trafiał na odwyk, próbował skończyć z nałogiem, pragnął przestrzegać przed nim innych. Sam jednak nie potrafił poradzić sobie z uzależnieniem. Na początku lat 90. chciał zrezygnować ze śpiewania. Marzył o prawdziwym domowym ognisku, o rodzinnym życiu. Ciągle jednak próbował występować, choć w 1994 roku było to już niemal niemożliwe. Nie potrafił się dogadać z pozostałymi członkami Dżemu. Nie doczekał się domowego ogniska.
Dziś, 13 lat po tragicznej śmierci tego jednego z najbardziej popularnych i uwielbianych wokalistów polskiej estrady ideą przewodnią festiwalu jego imienia pozostaje hasło "Ku przestrodze". Wedle zamysłu organizatorów, tyskie wydarzenie ma przestrzegać przed zgubnym wpływem narkotyków, któremu uległ dawny lider Dżemu. W tym roku kończyłby 51 lat. Poza tym, poprzez przypomnienie jego twórczości i biografii, impreza ma być swego rodzaju hołdem dla artysty. Każdy uczestnik może zapalić świeczkę, nie tylko za Riedla, ale jak podkreślają twórcy festiwalu i jak śpiewał Dżem, "za tych, których zabrał los".
O tym, jak wielkim artystą był Riedel, świadczy nie tylko organizowany od 9 lat festiwal, ale także powstałe od jego śmierci filmy dokumentalne, fabularny "Skazany na bluesa" Kidawy-Błońskiego oraz niesłabnąca popularność grupy Dżem. Ogromne piętno na tym zespole wywarła właśnie śmierć dawnego frontmana. Uczyniła zeń symbol męczennika, ofiarę własnej słabości, a z Dżemu - kontynuatora dokonań tej wielkiej osobowości polskiego rocka.
Historia festiwalu sięga roku 1999, kiedy miała miejsce jego pierwsza edycja. Od początku naczelnym zamysłem organizatorów było uświadomienie ludziom negatywnych skutków zażywania narkotyków. Dlatego w czasie trwania koncertów różne stowarzyszenia propagowały życie w trzeźwości. Już wtedy można też było zapalić znicz lub świeczkę, a oprócz tego zakupić książkę i zobaczyć galerię zdjęć poświęconą patronowi imprezy. Kolejne edycje tego wydarzenie to dalsza organizacja przeglądów i konkursów, możliwość zakupu festiwalowych pamiątek, ale też coraz większe gwiazdy, a wśród nich Edyta Bartosiewicz, Porter Band, Marek Piekarczyk, Krzysztof Jaryczewski, O.N.A. i ciągle Dżem. I co najważniejsze, coraz wyższa frekwencja. A na obecności fanów przecież opiera się każde, nie tylko muzyczne, ale w ogóle kulturalne wydarzenie.
Wiernej festiwalowej publiczności jest w Tychach coraz więcej, a tym co przede wszystkim cenią sobie miłośnicy bluesa, jest wspaniała atmosfera i perfekcyjna organizacja. Oto jak na jednej ze stron internetowych festiwalu opisuje ją Łukasz Kohut: "Festiwal jest wzorowo organizowany, jest bardzo bezpiecznie. Poza tym, kto raz wstąpi do baru na terenie ośrodka i wyczuje panującą tam atmosferę, ten będzie tam wpadał co rok". O uznaniu dla imprezy i jej patrona świadczą także kolejne jego słowa: "Trudno nie uznać tego Festiwalu za udany. Najważniejsza jest przecież sama atmosfera. Fakt, że Festiwal w ogóle się odbywa, że ludzie z całej Polski ciągną do Tychów w ostatnie dni lipca. Przyjeżdżają by spotkać ludzi podobnych do siebie, dla których Rysiek Riedel to ktoś wielki... naprawdę wielki!".
W tym roku po raz kolejny zagrają w Tychach uznane kapele. Wystarczy wymienić TSA, Normalsów, Harlem, Kasę Chorych oraz oczywiście Dżem. Bilety w przedsprzedaży będą kosztować 30 lub 38 zł (w zależności od tego, czy będziemy chcieli pozostać na noc na terenie ośrodka), a przed imprezą - odpowiednio 35 i 45zł. PKP wprowadziło nawet zniżki na przejazdy kolejowe do i z Tychów w okresie od 24 lipca do 2 sierpnia.



on jak nikt inny był skazany na bluesa... trzeba zapalić świeczkę... »
Kapela przednia, no i jej dawny lider też. »
Jak się zaćpał, to jego problem, kurcze. »
podobno wielcy artyści sa zkazani na śmierć. hendrix,... »
Świetna piosenka ale przegnębiajaca »
Bylam pierwszy raz na tym festiwalu,przyjechalimy z Niemiec i Wloch,zeby byc... »