Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
KULTURA
"Toczące się kamienie" ponownie w Polsce
Zespół założony we wczesnych latach sześćdziesiątych przez zafascynowanych bluesem Micka Jaggera i Keitha Richarda, wziął swoją nazwę od piosenki Muddy Wattersa "Rollin' Stone". Szybko zdobyli popularność wśród brytyjskiej publiczności szukającej antidotum na Beatlesów. To, co w czwórce z Liverpoolu było ładne i grzeczne zastąpili żywiołowością i nieokiełznaniem, doprowadzając do mariażu muzyki i seksu.
Ich żywiołowe koncerty były miejscem zbiorowego tańca i ekstazy. Długowłose fryzury i ekstrawaganckie stroje budziły zgorszenie wśród konserwatywnego społeczeństwa, jednak stanowiły magnes dla młodych. Byli niegrzecznymi chłopcami dla grzecznych dziewcząt. Sława The Rolling Stones szybko przeniosła się z Wysp na kontynent, by rozprzestrzenić się na cały świat, a wyrażający sprzeciw wobec zakłamania i konformizmu utwór "I can't get no Satisfaction" jest po dziś dzień jednym z najważniejszych utworów w historii rocka. Ba, całej muzyki rozrywkowej.
W związku z niepewną sytuacją polityczną na Ukrainie, legendarny brytyjski zespół rockowy The Rolling Stones, zdecydował się przenieść planowany na 25 lipca bieżącego roku kijowski koncert do Polski. Będzie to trzecia wizyta Stonesów w kraju nad Wisłą. Po dwóch koncertach w kwietniu 1967 roku w warszawskiej Sali Kongresowej oraz po chorzowskim występie w sierpniu 1998 roku, ponownie zawitają do Warszawy. Tym razem miejscem 150-minutowego show, organizowanego przez agencję Viva Art, będzie służewiecki tor wyścigów konnych. Bilety w cenie od 165zł do 1015zł dostępne są od 19 maja.
Dziś wszyscy członkowie zespołu mają po 60 lat lub więcej. Przetrwali liczne procesy sądowe, śmierć bliskich, przeżyli poważne problemy z narkotykami i alkoholem. W czerwcu miną 44 lata od wydania ich pierwszego singla "Come on" / "I want to be your lover", a oni ciągle są na szczycie. Rozpoczęta w 2005 roku trasa promująca ostatni album "A bigger bang" już została okrzyknięta najbardziej dochodową trasą koncertową w historii.
Czy warto wybrać się na ich koncert? Wielu uważa, że Stonesi to starzy, zmęczeni ludzie, którzy już dawno temu powinni przejść na emeryturę. Mick Jagger to ciągle wulkan energii, ich ostatnia promowana płyta jest bardzo dobra. Co prawda nie będzie już legendarnych historii jak po pierwszym warszawskim koncercie, nie będzie opowieści o zamieszkach przed i w trakcie występu czy o potężnych zastępach milicji. Nie będzie też legend o wagonie wódki, który miał stanowić zapłatę za koncert. Miejmy tylko nadzieję, że Keith Richards wybił sobie z głowy wchodzenie na palmy, a warszawski koncert nie zostanie odwołany tak jak to miało miejsce rok temu.



To jednak fajna kapela, nie ma co. »