PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

KRAJ I ŚWIAT

Temida ślepa, ale skomputeryzowana

Sebastian Zalipski
2007-05-14

Instytucje wymiaru sprawiedliwości w Polsce od paru lat pilnie potrzebowały reorganizacji. Postulat ten był jednym z najcenniejszych w kampanii Prawa i Sprawiedliwości. Po wyborach, które przyniosły partii rządy a stanowisko ministrowi Zbigniewowi Ziobro, stopniowo zmieniały się priorytety. Częściej mówiło się o walce z korupcją, chuligaństwem i układem. Temat niewydolności sądów bywał też doraźnie przesłaniany liberalizacją dostępu do zawodów prawniczych oraz szybkimi sądami dla wandali, pijanych kierowców i pseudokibiców.

Temida ślepa, ale skomputeryzowana Instytucje wymiaru sprawiedliwości w Polsce od paru lat pilnie potrzebowały reorganizacji. Postulat ten był jednym z najcenniejszych w kampanii Prawa i Sprawiedliwości. Po wyborach, które przyniosły partii rząd,y a stanowisko ministrowi Zbigniewowi Ziobro, stopniowo zmieniały się priorytety. Częściej mówiło się o walce z korupcją, chuligaństwem i układem. Temat niewydolności sądów bywał też doraźnie przesłaniany liberalizacją dostępu do zawodów prawniczych oraz szybkimi sądami dla wandali, pijanych kierowców i pseudokibiców.

Reforma sądownictwa i prokuratury jest zadaniem czasochłonnym i niezwykle niewdzięcznym. Jest też tematem obszernym. Zahacza o sprawy związane z ochroną danych osobowych, prawami autorskimi i podpisem elektronicznym. Sukces reformy sądownictwa zależy od wielu czynników. Nie wystarczy dodać po asystencie dla każdego sędziego, żeby na wyrok w swojej sprawie czekać znacznie krócej niż dotychczas. Odmalowanie sali rozpraw czy wstawienie komputera do biura podawczego też nie robi wielkiego wrażenia. Czemu nie możemy dostać wezwania na sprawę rozwodową na adres e-mail zamiast stać w kolejkach na poczcie? Czego oczekiwać po informatyzacji sądów? Co nas czeka za parę lat przed obliczem sędziego?

Informatyzacja wymiaru sprawiedliwości nie jest jakimś odrębnym procesem wymyślonym przez obecny rząd. To część dużo szerszego procesu informatyzacji państwa. Ten z kolei jest raczej próbą nadążenia za zawłaszczaniem przez technologię kolejnych sfer działalności społeczeństwa. Od 6 - 7 lat (a w historii informatyzacji to już to samo, co epoka) powstają w Europie dokumenty wywierające istotny wpływ na działania struktur państwowych w dziedzinie zastosowania systemów informatycznych, w codziennej pracy urzędów, sądów, administracji, policji.

Rada Europy rekomenduje

Komitet Ministrów Rady Europy wydał już w 2001 roku kilka tzw. "rekomendacji" dotyczących działań sądowych i systemów informatycznych używanych w sądach. Postawiono w nich na jakość, szybkość i opłacalność. Rada Europy nie jest jednak instytucją Unii Europejskiej. Dba między innymi o poszanowanie praw obywateli państw zrzeszonych. Nie może też niczego nakazać, ale zaleca aby władze państw zwracały uwagę na szczególnie ważne, jej zdaniem, sprawy. Aby władza sądownicza pracowała na wysokim poziomie, Rada Europy zaleciła przykładowo stworzenie rozwiązań, które spowodują że sądy oceniając poszczególne sprawy będą wydawać takie same wyroki, gdy wystąpi taki sam stan faktyczny.

Inne postulaty dotyczą możliwości:

- przeglądania przez zainteresowanych obywateli prowadzonych przez sądy rejestrów,
- dostępu do treści aktów prawnych w tym także obowiązujących w przeszłości,
- wnoszenia pozwów, aktów oskarżenia, opłat sądowych przy użyciu systemu komputerowego,
- otrzymania wyroku w formie elektronicznej,
- przesłuchania świadka w danej sprawie bez wzywania go z drugiego końca kraju np. poprzez wideokonferencję

Mając takie możliwości raczej nie mielibyśmy powodów do narzekania na jakość działania sądów, stronniczość wyroków czy powolności podejmowanych działań. Sąd działałby szybciej i sprawniej, a całość systemu zatrudniałaby mniej ludzi i wydawała mniej pieniędzy.

Ministerstwo ignoruje

Ministerstwo Sprawiedliwości oficjalnie uznało te postulaty, po prostu za swoje cele strategiczne. Jednak kiedy 25 i 26 kwietnia w Warszawie odbywała się kolejna konferencja poświęcona "Prawniczej informatyce korporacyjnej i technologiom informatycznym wymiaru sprawiedliwości", ministerstwo w przeddzień spotkania wycofało swoich przedstawicieli z udziału w Konferencji. Do Warszawy przyjechali pracownicy sądów praktycznie z całej Polski. Paweł Frankowski z Sądu Okręgowego we Wrocławiu, miał okazję pokazać system jaki powstał w sądzie wrocławskim, jaki ułatwia tam pracę i pomaga w dostępie do aktów prawnych. Korytarze sądu we Wrocławiu rzeczywiście robią wrażenie - odnowione, odmalowane, ozdobione płaskimi ekranami, które dyskretnie migoczą donosząc o opóźnieniu czy przeniesieniu danej rozprawy do innego pomieszczenia. Ludzie czekający na korytarzach przychylnie witają te nowinki. Oglądają z zaciekawieniem estetycznie zabudowane monitory. Mają stosunkowo pozytywne zdanie o zmianach w sądach. Nie przeszkadza im konieczność odebrania z poczty listu z pismem z sądu. Czasami nawet listonoszowi uda się zastać ich w domu.

Róbmy swoje...

System jaki działa we Wrocławiu powstał nakładem pracy kilku osób, które zebrały uwagi użytkowników, przemyślały swój pomysł i po kilkunastu miesiącach wdrożyły go. Teraz, nawet na ogólnie dostępnej stronie internetowej, po wpisaniu sygnatury sprawy, każdy może sprawdzić termin, godzinę i miejsce rozprawy. System zastosowany we Wrocławiu, informatycy sądu postanowili udostępnić swoim kolegom nieodpłatnie. Możliwości jest mnóstwo, ale twórcy tego narzędzia mają wiele innej pracy i system budują dzięki przychylności władz sądu. Nie działają w ramach zespołu projektowego, nie dostają na swoją działalność funduszy. Konferencja dała okazję do tego, by pochwalić się tymi osiągnięciami. Jest zapał, są pomysły i sporo doświadczeń. Zabrakło kogoś, kto podsumowałby te osiągnięcia.

Inni uczestnicy konferencji próbowali zwrócić uwagę na sprawy bardziej fundamentalne. Pojawił się temat nowych dowodów osobistych. Dyrektor Maciej Kiedrowicz widział wiele plusów tej nowinki: dzięki zapisowi na chipie w nowym dowodzie znikną z niego nasze dane osobowe - np. adres. Karta pomieści więcej informacji, np. dane o ubezpieczeniu zdrowotnym. Skoro nie będzie adresu na dowodzie pocztowym - zapytałem - to jak Pani w okienku pocztowym potwierdzi naszą tożsamość wydając nam paczkę? Pewnie da się zaopatrzyć pocztę w odpowiednie czytniki. Za ile i czyje to będą pieniądze? Już nie wiadomo. A czy chcąc kupić auto będę musiał prosić sprzedającego o paszport, żeby sprawdzić adres jaki mi poda do umowy? Na odpowiedź się nie doczekałem - pomysł jest jeszcze dopracowywany. Ale dowody jeszcze nowsze od obecnych, mają być wprowadzane już niebawem. Zresztą tak samo jak karty ubezpieczeniowe, które mają zastąpić legitymację ubezpieczeniową i mają zawierać te same dane, co nowoczesny dowód osobisty. Coś tu jest chyba nie tak...

Piotr Waglowski, wydawca serwisu internetowego poświęconego tematyce prawa w informatyce i informatyki w systemach prawnych, zapytał o to, w jaki sposób zapisywane mają być informacje dziś przetwarzane przez sąd tak, aby stanowiły bezpieczne źródło informacji za 40 - 50 lat? Czy ktoś o tym pomyślał, pisząc program informatyzacji wymiaru sprawiedliwości? A jeśli już przyjąć jeden spójny format zapisu takich danych, to jaki? I czy zgodzi się na to autor takiego rozwiązania?

Aż chciałoby się zapytać: a kogo obchodzi to, jak za 50 lat ktoś będzie odczytywał zapisane dziś dane? Skoro Skandynawowie potrafią w zamkniętej kopalni, kilometry pod ziemią założyć bank nasion, by ochronić dla potomnych egzemplarze dziś rosnących na Ziemi roślin, to sprawa archiwizacji naszych danych powinna być banalnie prosta.

Czy chodzi o pieniądze?

Wybór jakiegoś standardu służącego do przetwarzania danych przez państwo, wiązałby aparat państwowy z określonym dostawcą standardu. Podobne problemy zrodziły się przy sprawie podpisu elektronicznego - kto może dystrybuować certyfikowany podpis elektroniczny obywatela, za czyje pieniądze? Kto sfinansuje dostarczenie dla każdego z nas odpowiedniego narzędzia, jakie posłuży do podpisania się pod zeznaniem podatkowym, pozwem sądowym, zeznaniem sądowym? Na te pytania konferencja nie miała odpowiedzieć. Miała dać szansę na wypracowanie jakiegoś spójnego obrazu tego, jak będziemy korzystać z aparatu sądowego za kilka lat. Informatyzacja w sądach ma się dokonać do roku 2009. W następnych latach sami pewnie ocenimy, czy ten proces pomógł społeczeństwu w korzystaniu ze zdobyczy demokracji. A może skończy się tak, jak zawsze?

magazyn
Komentarze

Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.