PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

KRAJ I ŚWIAT

Kadr z filmu

Tajne więzienia: Zło konieczne?

Michał Zacharzewski
2007-06-26

Pierwsze doniesienia na temat tajnych więzień CIA w Europie pojawiły się w listopadzie 2005 roku w amerykańskiej prasie. Anonimowy informator powiązany z Centralną Agencją Wywiadowczą twierdził, że w dwóch państwach Europy Wschodniej, na terenie dawnych sowieckich baz wojskowych, przetrzymywani byli więźniowie podejrzani o terroryzm. Nie powiedział o jakie państwa chodzi, lecz dziś wiadomo, że najprawdopodobniej miał na myśli Polskę i Rumunię.

Sprawą zainteresowały się władze Unii Europejskiej i organizacje walczące o przestrzeganie praw człowieka. Rok później gotowy był pierwszy raport, w którym państwa należące do wspólnoty europejskiej zostały oskarżone o współpracę ze Stanami Zjednoczonymi i umożliwianie CIA działań sprzecznych z międzynarodowymi konwencjami.

Tajny pakt

W przeddzień wizyty Georga W. Busha w Polsce, do publicznej wiadomości zostały przekazane ustalenia zawarte w kolejnym raporcie Rady Europy dotyczącym tajnych więzień CIA w Europie. Według autora raportu, szwajcarskiego senatora Dicka Marty'ego, na terytorium Polski i Rumuni w latach 2003-2005 miały się znajdować tajne bazy CIA, w których przetrzymywani i przesłuchiwani byli ludzie podejrzani o działalność terrorystyczną. Polska, Rumunia oraz szereg innych państw europejskich, w tym Wielka Brytania, Niemcy, Włochy oraz Hiszpania, także zostały posądzone o współpracę z CIA przy potajemnym i bezprawnym transportowaniu między państwami więźniów oskarżonych o terroryzm. Marty twierdzi, że działania te były wynikiem tajnego porozumienia, zawartego w 2001 roku między Stanami Zjednoczonymi i NATO.

Unia Europejska wezwała kraje członkowskie wymienione w raporcie do niezwłocznego podjęcia właściwych kroków, celem wyjaśnienia niepokojącej kwestii tajnych więzień. Jednak rewelacjom Marty'ego, podobnie jak tym z pierwszego raportu w tej sprawie, przyjętego przez specjalną komisję Parlamentu Europejskiego w listopadzie 2006 roku, władze państw zamieszanych w domniemaną współpracę z amerykańskim wywiadem stanowczo zaprzeczają, zdementowało je także NATO.

Zło czyhające w ukryciu

Nic nie wskazuje na to, żeby niezależne dochodzenia, do przeprowadzenia których wezwała Bruksela, mogły wnieść do sprawy jakieś nowe wątki. A pytanie o istnienie tajnych więzień CIA na terenie Europy, w tym Polski, pozostanie najprawdopodobniej bez jednoznacznej odpowiedzi jeszcze przez długi czas.

Właściwie w całej tej sytuacji nie ma niczego, co powinno nas dziwić. Mówimy przecież o operacji służb wywiadowczych i współpracy państw sprzymierzonych w antyterrorystycznej koalicji. Informacje dotyczące takich spraw zawsze są poufne, a w tym konkretnym przypadku, ich ujawnienie w oczywisty sposób zwiększyłoby zagrożenie atakiem terrorystycznym na terenie Europy. Niepokojący jest jednak fakt, że nierozwiązana zagadka tajnych więzień (które nawet jeśli w Europie istniały, zostały w 2005 roku zlikwidowane), nie pozwala na dotknięcie tego, co jest istotą problemu, czyli form walki z terroryzmem. Zarówno tych powszechnie akceptowanych, jak i tych potępianych, jako stojące w sprzeczności z wartościami, które powinniśmy reprezentować.

Wbrew pozorom, nie jest to jedynie problem natury etycznej, chociaż jest to aspekt niewątpliwie bardzo istotny. Wojna z terrorem, w którą Europa jest przecież zaangażowana, to konflikt niepodobny do żadnego, który miał miejsce wcześniej. Przeciwnikiem nie jest umundurowana armia stająca z "odsłoniętą przyłbicą" do otwartej walki, lecz głęboko zakonspirowana, międzynarodówka terrorystyczna, rozbita na szereg działających niezależnie komórek, gotowych samodzielnie zaplanować i przeprowadzić akt terrorystyczny w niemal każdym kraju. Zamachy skierowane są najczęściej przeciw obiektom cywilnym, giną w nich przede wszystkim niewinni ludzie. Tragiczne wydarzenia z Madrytu czy Londynu przypomniały nam, że wojna rozgrywa się na naszych oczach i jest bliżej niż mogłoby się wydawać.

Obowiązkiem władz i głównym celem wojny z terroryzmem jest ochrona ludności cywilnej przed aktami terroru - to oczywiste. Fundamentalne pytanie brzmi zatem: jak daleko można posunąć się w działaniach, by chronić życie niewinnych ludzi przed terrorystami? Europa unika odpowiedzi na nie, w Stanach Zjednoczonych już od kilku lat toczy się publiczna debata na ten temat.

Jak złamać terrorystów?

George Bush ze swą ekipą stawia sprawy jasno. W swych wystąpieniach wielokrotnie już podkreślał nieprzystawalność prawa amerykańskiego oraz międzynarodowego wobec największego zagrożenia dla wolności i demokracji na świecie. W przemówieniu z 6 lipca 2006 roku, poświęconym w całości walce z terroryzmem, zwrócił uwagę, że tradycyjne metody przesłuchań nie są skuteczne w przypadku zatrzymywanych terrorystów, gdyż są oni szkoleni w taki sposób, by im nie ulegać. Dlatego w celu uzyskania informacji, które mogą być bezcenne dla zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom, stosowane są alternatywne metody przesłuchań.

W dalszej części Bush stwierdza, że czynności te są "konieczne, bezpieczne i zgodne z prawem". Nie mówi wprawdzie o szczegółach proceduralnych, lecz zapewnia, że Stany Zjednoczone nie stosują tortur, gdyż jest to niezgodne z prawem i wartościami, które reprezentują. Bush, powołując się na konkretne przykłady (między innymi Abu Zubdayaha, jednego z organizatorów ataku na WTC, który wg raportu Marty'ego miał być przetrzymywany w Polsce), podkreśla, że głównym źródłem informacji na temat planowanych akcji terrorystycznych są sami terroryści, a wiedza od nich uzyskana pomogła już amerykańskim służbom w udaremnieniu kilku terrorystycznych operacji.

Prezydent kończy swe przemówienie apelem do Kongresu o takie zmiany w prawie, dzięki którym jasno określone zostanie jakie zachowania względem zatrzymanych terrorystów są zabronione, co uchronić ma funkcjonariuszy i śledczych przed oskarżeniami o łamanie prawa, które może być interpretowane na różne sposoby.

W podobnym tonie była utrzymana wcześniejsza wypowiedź amerykańskiej sekretarz stanu. W wywiadzie, jakiego udzieliła w 2005 roku, Condolezza Rice mówiła o konieczności zmian w systemie prawnym, niedostatecznej skuteczności tradycyjnych metod w walce z terroryzmem i stosowaniu "wzmocnionych metod przesłuchań", w celu uzyskania informacji istotnych dla bezpieczeństwa narodowego.

Prawo po stronie terrorystów?

Nie da się ukryć, że amerykańskie władze są niezwykle zdecydowane w swych działaniach wymierzonych w światowy terroryzm. Oczywiście, nie wszystkie dokonania są godne pochwały, niektóre należy zdecydowanie potępić jak chociażby głośną sprawę upokarzania więźniów w Guantanamo przez amerykańskich żołnierzy. Zresztą, w amerykańskich mediach pojawiły się już kolejne doniesienia na temat powszechności agresywnych zachowań wśród strażników względem terrorystów osadzonych w sławnej już bazie na Kubie.

Mimo tych informacji, a także nacisków ze strony organizacji takich jak Amnesty Inernational, Amerykanie zapowiadają, że Guantanamo nie zostanie zamknięte, a podejrzani o terroryzm będą w nim przebywać, tak długo jak to będzie konieczne. Niepokoić mogą też informacje z raportu Marty'ego, według których tajne więzienia w Europie (obecnie mówi się o całej siatce podobnych obiektów w Afryce, które nadal działają), były po prostu sposobem na ominięcie przez CIA ograniczeń amerykańskiego prawa.

Oczywistym zdaje się być fakt, że Europa powinna wziąć przykład ze Stanów Zjednoczonych i przeprowadzić publiczną dyskusję na temat zagrożenia terroryzmem i nowoczesnych form walki z nim. Przeświadczenie o skuteczności tradycyjnych metod oraz niezawodności europejskiego systemu prawnego wypracowanego w XX wieku, mogą okazać się wiarą tak samo naiwną, jak ta, że można toczyć wojnę nie splamiwszy się krwią. Współcześni terroryści są przeciwnikami z jakimi nie mieliśmy jeszcze do czynienia. Z tego właśnie powodu nie możemy traktować ich w ten sam sposób, co innych. Dochodzimy bowiem do absurdalnej i smutnej sytuacji, w której prawo mające nas chronić stoi po stronie terrorystów.

magazyn
Komentarze

Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.