PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

PRAWO

Szpital jak Auschwitz

Kazimierz Turaliński
2007-06-02

Josef Mengele wyróżniał się wśród lekarzy SS z obozu zagłady w Oświęcimiu. Jako jedyny służył na froncie, za co otrzymał wysokie odznaczenia. Symbol zbrodni SS pozostaje żywy do dzisiaj, lecz niestety nie w formie przestrogi, a makabrycznego poczucia humoru śledczych z Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Po wkroczeniu wojsk III Rzeszy w głąb ZSRR bohaterską postawą zasłużył na Krzyż Żelazny pierwszej klasy, następnie uhonorowany został Czarną Odznakę za Rany oraz Medalem za Opiekę nad Narodem Niemieckim. Z linii frontu oddelegowano lekarza do jednego z najważniejszych projektów realizowanych przez nazistowską władzę - obozu zagłady Auschwitz-Birkenau.

Na początku Mengele objął funkcję medyka w obozie kobiecym. Epidemię tyfusu zwalczał zabijając chorych w komorach gazowych. Podobnie jak inni lekarze SS, dokonywał selekcji na rampie wyładowczej, dzieląc transporty ludzi na zdolnych do pracy i na tych, którzy utrzymanie przy życiu pozostaje nieopłacalne. Wedle świadectw więźniów, Mengele bardzo często i ochoczo wypełniał te obowiązki. Również w szpitalu obozowym bezlitośnie decydował o zgładzeniu nieprzydatnych już więźniów.

Ku chwale nauki...

Swoistą obsesją lekarza stały się okrutne eksperymenty przeprowadzane na bliźniakach oraz osobach dotkniętych wadą genetyczną skarłowacenia. Bez znieczulenia przeprowadzał amputacje, przetoczenia krwi, otwarcia ciał. Prowadzone eksperymenty pseudomedyczne miały na celu głównie odnalezienie sposobu na genetyczne warunkowanie cech aryjskich u dzieci i zwiększenie ilości ciąż mnogich. Odwrotny cel pragnął osiągnąć poprzez napromieniowanie kobiecych oraz męskich organów rozrodczych promieniami X. Zatrzymanie zdolności organizmu do produkowania komórek rozrodczych miało wyeliminować niepożądane narody. W skutek licznych poparzeń większość pacjentów zmarła.

Na więźniach, w sposób kontrolowany zakażanych wybranymi chorobami, testowano także nowe leki. Mengele podjął prace badawcze nad rzadko spotykanym w Europie, a powszechnym wśród cygańskich dzieci, rakiem wodnym. Jego działania polegały na masowym uśmiercaniu dzieci i przeprowadzaniu na nich badań histopatologicznych. Znane były przykłady wysyłania całych głów dzieci oraz ich narządów do Akademii Medycznej w Grazie. Po zarzuceniu owych badań z jego rozkazu zlikwidowano część obozu przeznaczoną dla Romów. Do komór gazowych trafiło wówczas 1987 osób. Następnie z okazji żydowskiego święta Yom Kippur rozkazał zgładzenie gazem tysiąca żydowskich dzieci. Nie sposób określić dokładnej liczby ofiar szaleńca.

CBA na tropie

Nazwisko Mengele powróciło przed kilkoma dniami na pierwsze strony polskich gazet. Taki bowiem kryptonim tajnym operacjom, w tym wymierzonej w kardiochirurga szpitala MSWiA Mirosława D., wybrało Centralne Biuro Antykorupcyjne. Z powodu makabrycznego terminu oraz niskiej wiarygodności materiału dowodowego sędzia odmówił przedłużenia tymczasowego aresztowania oskarżanego lekarza. Decyzja ta wywołała gwałtowne, acz opozycyjne, reakcje różnych środowisk.

Odrzucając jednak kwestie spójności i mocy materiału dowodowego zabezpieczonego w toku postępowania przez śledczych, należy się zastanowić nad dopuszczalnością tak skrajnie emocjonalnych kryptonimów operacji, prowadzonych przeciwko obywatelom przez (z założenia ustrojowego neutralne i obiektywne) instytucje państwowe.

Podstawę wiary w przedstawiany przez oskarżyciela publicznego materiał dowodowy, stanowi domniemanie, iż został on zebrany w dobrej wierze, zgodnie z najlepszą wiedzą prokuratury oraz wspomagających instytucji i obrazuje rzeczywisty stan danej sytuacji, pozbawiony stronniczych osądów, przejaskrawień czy fałszerstw. Jakiekolwiek okoliczności wpływające na brak obiektywizmu służb państwowych burzą podstawę moralną ich funkcjonowania, a ponadto stanowią naruszenie elementarnych praw zawartych w kluczowych aktach prawnych, takich jak Konstytucja RP czy Kodeks Karny.

Prawa konstytucyjne

Art. 42. ust. 3 Konstytucji RP głosi: "Każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu". O ile niedorzecznością wydaje się zachowanie domniemania niewinności osoby oskarżanej przez prokuratora (także generalnego), o tyle zasadny pozostaje umiar w formie prezentacji zajętego stanowiska. Trudno więc żywic żal do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, iż ten nazwał podejrzanego sprawcą (w ministra mniemaniu) winnym zarzucanego mu czynu. Nie sposób przecież wyobrazić sobie sytuacji, w której prokurator po zapoznaniu się z zebranym materiałem dowodowym nie wierzy w winę podejrzanego, ale mimo to wnosi i popiera akt oskarżenia.

Czym innym jest jednak użycie potocznego terminu odzwierciedlającego sprawcę danego czynu karalnego, a czym innym planowe przyrównywanie człowieka jedynie podejrzanego do flagowego zbrodniarza wojennego. Również makabryczny charakter zbrodni nazistowskiego medyka oraz liczone w tysiącach ofiary, nijak nie mogą zostać racjonalnie odniesione do poruszanego przypadku.

Art. 32. Konstytucji RP: "1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne". Emocjonalny wydźwięk nazwiska "Mengele" z przyczyn oczywistych wzbudza negatywne odczucia i wpływa na obiektywizm prowadzących postępowanie. O ile na Kowalskiego łatwiej spojrzeć, jak na osobę potencjalnie niewinną, to jednak kodowe odwołanie do mordercy dzieci znacznie ogranicza taką możliwość.

Postępowanie w sprawie kardiochirurga prowadzono ad personam, przeciwko konkretnej osobie. Nie sposób zatem mówić o ogólnym znaczeniu kryptonimu, gdyż "łatka" kojarzona była odruchowo z twarzą Mirosława G. Czy można więc ponad wszelka wątpliwość stwierdzić, że śledczy tropiący współczesnego Mengele zbadali prawidłowo i w sposób wyczerpujący wszelkie wątki świadczące o potencjalnej niewinności kardiochirurga? W świetle nikłej mocy materiału dowodowego można to kwestionować.

Przepisy karne

Art. 212. 1. Kodeksu Karnego: "Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.

2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Porównanie lekarza, przedstawiciela zawodu szczególnego, do osoby odpowiadającej za przeprowadzanie niehumanitarnych eksperymentów medycznych, których częstą konsekwencją była śmierć pacjenta, podważa w sposób rażący zaufanie do pełnionej przez niego funkcji. Podobnie rzecz będzie wyglądała z każdym kolejnym lekarzem, którego obejmą działania CBA prowadzone pod kryptonimem dr Mengele. Zakres zarzutów i medialność działań tejże instytucji skutkować może zupełnym podważeniem społecznego zaufania do pracowników służby zdrowia. Wyraźnie widoczny jest brak rozgraniczenia przyjętych środków działania do założonego celu.

W przypadku niezwykle prawdopodobnego uniewinnienia Mirosława D. od zarzutu zabójstwa, uznać należy, że osoba odpowiedzialna za działanie powołanej grupy operacyjnej popełniła przestępstwo przewidziane przez art. 212. 2. Kodeksu Karnego. Skutek nazbyt bolesny dla Skarbu Państwa, czyli pośrednio dla obywateli, stanowić może także wypłacanie odszkodowań zgodnie z art. 417. 1. Kodeksu Cywilnego z tytułu poniesionych przez pomawianych lekarzy strat finansowych. W świetle przedstawionych faktów nie sposób oczekiwać innego stanowiska sądu w rozpatrywanych sprawach.

* * *

Pamiętać należy też, iż ten medal ma niezwykle istotną drugą stronę. Trywializowanie zbrodniczego charakteru działalności dr Mengele stanowi kpinę z jego ofiar, jak i ich bliskich. Holocaust porównywalny do działań (potencjalnie) skorumpowanego pracownika szpitala stanowi nie tylko hańbę dla oskarżonego, ale także umniejsza charakter zbrodni lat 40-tych XX wieku. Sam fakt daje wystarczające podstawy do pociągnięcia autora kryptonimu do odpowiedzialności dyscyplinarnej za naruszenie godności sprawowanego urzędu.

magazyn
Komentarze

  • 2007-06-02 [Magda] Rozczarowanie
    Tytuł artykułu jak z "Faktu"...efektywny, ale nie na poziomie.. »
  • 2007-06-03 [darkO] Rewolucja moralna....
    Czy to nie jest czasem działanie moralnie naganne? Gdzie jest więc ta... »
Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2010.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.