PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

SPOŁECZEŃSTWO

Świat bez granic

Marcin Bartyzel
2007-06-02

Chcesz wyjechać w podróż ale nie stać Cię na nocleg? Nie szkodzi, "Hospitality Club" czyli "Klub Gościnnych" może pomóc. Jego członkowie użyczają sobie na całym świecie mieszkań w czasie podróży.wiecie mieszkań w czasie podróży.

Wszystko zaczęło się od Veita Kühne'a z Niemiec. W 1997 r. postanowił on założyć organizację, której głównym celem miało być szerzenie pokoju na świecie. Miało temu sprzyjać poznawanie obcych kultur na zasadzie otwartych drzwi. Dziś Hospitality Club tworzy ponad 220 tys. osób z 161 państw. Liczba ta ciągle wzrasta.

Dlaczego ludzie tak chętnie wstępują do tej organizacji? Oto kilka wypowiedzi z forum internetowego organizacji. Marc Elmlund: "Wierzę, że łamanie barier i uprzedzeń jest potrzebne dzisiejszemu światu". Pirre Paananen: "Świat jest wielki, życie krótkie, a ja chcę wszystko zobaczyć". Francesco Biocchi: "Rozmawianie z ludźmi o ich wierzeniach, kulturze, zwyczajach i historii jest bardzo ciekawe".

Wielojęzyczna sieć

Oficjalna strona internetowa organizacji - ww.hospitalityclub.org, oferuje swoim członkom bogatą bazę adresów ludzi z całego świata, którzy za darmo mogą użyczyć mieszkania. Hospitality Club nie zamyka się jednak na tych, którzy z różnych względów nie mogą nikogo przenocować. Wystarczy zaznaczyć w swoim profilu użytkownika, że nie można zaoferować noclegu. Nie znaczy to, że nie można kogoś odwiedzić.

Na stronie można również znaleźć dokładne zasady członkostwa i odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania. Można też skorzystać z czatu, który umożliwia bezpośrednią wymianę myśli z członkami klubu. Ewentualne problemy językowe niweluje kilkanaście wersji językowych serwisu, również polska. Dzięki ekspansji w przestrzeń wirtualną, organizacja stale się rozrasta i rozwija.

Jak wstąpić do HC?

Członkiem Hospitality Club może zostać każdy. Za przykład może tu służyć pięćdziesięcioletnia Annette z Berlina, która zwiedziła do tej pory pół Europy. "Podróżować zaczęłam już w latach 60., 70. Przejechałam autostopem całą Zachodnią Europę. I podróżuję nadal, korzystając z usług HC" - pisze na forum klubu Annette.

Warunkiem wstąpienia do Hospitality Club jest wypełnienie specjalnego formularza. Trzeba w nim podać m.in. imię, nazwisko oraz dokładny adres zamieszkania. Przy danych można zaznaczyć opcję "ukryj". Wtedy informacje będą dostępne tylko wybranym przez nas osobom. "Obawiałam się trochę podania mojego prawdziwego imienia i nr paszportu, ale szybko zrozumiałam, dlaczego to takie ważne. Dzięki temu zawsze można być pewnym tożsamości swojego gościa, którego tak na dobrą sprawę prawie w ogóle się nie zna" - pisze Pirre Paananen.

Bezpieczeństwo zwiększa również opcja wystawiania komentarzy o tych członkach HC, których miało się okazję poznać osobiście. Po wypełnieniu i wysłaniu formularza trzeba poczekać na weryfikację danych przez wolontariuszy pracujących na rzecz organizacji.

Podróż dookoła świata

Szukanie gospodarza bywa czasochłonne. Jednym zajmuje kilka dni, innym nawet miesiąc. Poszukiwania niewątpliwie wymagają cierpliwości i... szczęścia. "Zdarzyło mi się parę razy odmówić gościny. Jeśli nie mam czasu albo ochoty kogoś gościć, po prostu nikogo nie zapraszam" - zaznacza Radek.

Znalezienie odpowiedniego lokum nie jest jednak niemożliwe. Pirre z Finlandii bardzo często korzysta z czatu oficjalnej strony HC. Właśnie tam zdobyła kontakty, które zaowocowały kilkoma zaproszeniami m.in. z Niemiec, Australii i Łotwy. Dziewczyna jednak nie przyjęła żadnego. - Forum jest najlepszym miejscem, gdzie można znaleźć gospodarza, tak samo jak czat. Trzeba się wykazać wytrwałością i cierpliwością. Ja na razie nie mogę nigdzie wyjechać, bo nie mam pieniędzy. Mam jednak nadzieję, że w niedalekiej przyszłości odwiedzę Łotwę" - opowiada.

Franck z Cannes po raz pierwszy z HC pojechał do Sztokholmu. W czasie tej podróży chciał zobaczyć Norwegię. - Trudność polegała na tym, że nikt z Norwegii i ze Szwecji nie chciał mi odpisać. Ostatecznie jednak udało się kogoś znaleźć. Trzy dni spędziłem w Sztokholmie, jeden w Bergen i dwa w Oslo. W Sztokholmie największe wrażenie zrobiły na mnie piękne dziewczyny na ulicach. Mój gospodarz, Jorge, okazał się bardzo ciepłym i zabawnym facetem- opowiada. - Franck uwielbia ostrą kuchnię. Bardzo się cieszę, że go poznałem. Naprawdę umie się bawić - dodaje Jorge.

Sen na balkonie

Agnes pochodzi z Tallina. To bardzo aktywna członkini Hospitality Club. Jest wesoła, energiczna i dowcipna. O HC dowiedziała się od swojego znajomego, Madisa. Nie zastanawiała się zbyt długo. Do tej pory była parę razy w Helsinkach. Miło wspomina te wizyty. Wyjątkowo dobrze zapamiętała jedno ze spotkań członków HC, które miało miejsce właśnie w stolicy ojczyzny Muminków. Przy tej okazji poznała Paulinę z podhelsińskiego Kauniainen, u której nocowała. " Agnes jest bardzo fajną dziewczyną. Nie można się z nią nudzić" - opowiada Paulina.

Agnes częściej jest gospodarzem niż gościem, gdyż nie ma pieniędzy na zagraniczne wojaże. Może sobie pozwolić najwyżej na prom do Helsinek, które leży po drugiej stronie Zatoki Botnickiej. Jej goście na nią nie narzekają. "Jest absolutnie stuknięta. Uwierzyłbyś, że spała na balkonie, by mnie ugościć w swoim pokoju? Żałuję, że nie miałam czasu na przejażdżkę jej czerwonym autem po Tallinie, gdyż musiałam szybko wracać do Berlina. Może następnym razem?" - mówi o Agnes Annette.

Wystarczy chcieć

Beacie Pawlikowskiej zebranie pieniędzy na pierwszą podróż do Ameryki Południowej zajęło kilka lat. "Odsunęłam wszystkie inne sprawy na bok. Przez następne dwa lata pracowałam przez wiele godzin dziennie, ale z każdym dniem byłam coraz bliżej celu. W końcu nadszedł dzień, kiedy kupiłam bilet lotniczy i w oczekiwaniu na dzień wyjazdu pracowałam jeszcze ciężej" - pisze w swojej książce ,,W dżungli życia". "I tak właśnie zaczęłam podróżować. Nie mam bogatych krewnych, nie dostałam spadku, nie wygrałam na loterii. Nikt nie dał mi w prezencie pieniędzy potrzebnych na pierwszą i następne wyprawy".

- Nie korzystałam nigdy z usług tej organizacji, bo szlaki moich podróży prowadzą daleko od miejsc uczęszczanych przez innych ludzi. Jestem jednak przekonana, że jej istnienie jest potrzebne. Najbardziej podoba mi się w niej to, że jest oparta na ludzkim zaufaniu i uczciwości - odpowiada podróżniczka zapytana o Hospitality Club.

Nie każdy musi być takim podróżnikiem jak Wojciech Cejrowski czy Beata Pawlikowska. Każdy jednak może zwiedzać świat, nawet jeśli nie jest poliglotą i nie ma dużo pieniędzy. Wystarczy tylko uwierzyć w siebie.

magazyn
Komentarze

Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.