PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

SPOŁECZEŃSTWO

Studenta portfel własny

Iga Pelczarska
2007-08-12

Wraz z ekspansją prywatnych uczelni wyższych na rynku usług edukacyjnych oraz stale utrzymującą się popularnością studiów niestacjonarnych, zmieniało się wyobrażenie kojarzone z osobą studenta. Odkąd dowolny posiadacz świadectwa maturalnego, odrobiny chęci i odliczonej sumy "wpisowego" może wejść w szeregi studenckiej braci, trudno liczyć, by jawił się nam jako biedny żak, posilający się tanim obiadem w barze mlecznym.

Ruszamy do pracy

Niesłuszne byłoby twierdzenie, że nagle studenci przestali być biedni. Na studiach dziennych w dalszym ciągu funkcjonują osoby, których być albo nie być uzależnione jest od przyznanych im stypendiów, bo rodzina nie może sobie pozwolić na udzielanie finansowego wsparcia studiującemu w innym mieście dziecku. Zmienia się natomiast dość istotnie rynek pracy, intensywnie pobudzony emigracją zarobkową Polaków, tak więc ci, którzy zdecydowali się, bądź też muszą zostać w kraju, mają o wiele większe pole manewru niż jeszcze kilka lat temu. Dochodzi do tego również spór między odebraniem solidnego, "kompletnego" wykształcenia (po tej stronie opowiadają się studenci dzienni) a zdobywaniem wymaganego przez pracodawców doświadczenia (tu studenci niestacjonarni). Spór ten stymuluje studentów dziennych do wcześniejszego wkraczania na rynek pracy.

W niepamięć powoli odchodzą czasy, kiedy student dzienny rozpoczynał szukanie pracy dopiero po uzyskaniu dyplomu - obecnie, w zależności od kierunku studiów, pracę rozpoczyna się już na IV-V roku. Na rzecz gwałtownych zmian w zakresie ekonomicznego aspektu funkcjonowania studentów przemawia również fakt, iż mało kto godzi się teraz na odbywanie bezpłatnych praktyk. Od zwyczaju oferowania stażu bez wynagrodzenia odchodzą sami pracodawcy, dostosowując się w ten sposób do zmian na rynku pracy.

Ścisłowcy mają lepiej...

Jak podkreślają wszelkie statystyki, popyt wśród pracodawców na studentów i absolwentów kierunków technicznych jest największy, to oni zatem mogą pochwalić się najkorzystniejszymi warunkami finansowymi wynegocjowanymi z pracodawcą. Piotr, student IV roku informatyki matematycznej, pomimo dziennego trybu studiów, od 5 miesięcy pracuje jako młodszy programista Javy. - Przez pierwsze 3 miesiące byłem zatrudniony na umowę na czas określony, zarabiałem 1500 zł netto. Teraz przez pierwsze 9 miesięcy od zakończenia okresu próbnego - 2400 zł, umowę zmieniono mi na czas nieokreślony. Po pierwszym roku przechodzę na 3200 zł netto, na takich warunkach podjąłem pracę. Ale najważniejsze, że robię to, co naprawdę uwielbiam. Przez ostatnie lata pobierałem stypendium socjalne i naukowe, miałem także pomoc ze strony mamy. Od zeszłych wakacji miałem tylko stypendia, teraz utrzymuję się jedynie z pensji, ale wystarcza mi na utrzymanie, a także oszczędności. Od tego miesiąca zamierzam zacząć odkładać około 1000 zł miesięcznie, chcę kupić samochód, potem trzeba będzie pomyśleć o jakimś mieszkanku - na razie wynajmuję 4-pokojowe mieszkanie, zajmując jeden pokój, resztę podnajmuję.

Standard życia studentów w ciągu ostatnich kilku lat wyraźnie się zmienił. Sama doskonale pamiętam opowieści koleżanek mieszkających w akademikach, które wolały przejść dłuższy kawałek pieszo, ale odłożyć złotówkę oszczędzoną na bilecie. Teraz, jak w każde wakacje, studenci dzielą się na tych, którzy za pieniędzmi jadą na Wyspy Brytyjskie czy do Skandynawii i na tych, którzy z różnych powodów wolą lub muszą zostać w kraju. Charakter prac wakacyjnych, typowo dorywczych również uległ zmianie, roznoszenie ulotek czy bezpłatnych gazet przejęli uczniowie liceów czy gimnazjów, studenci częściej zaczepiają się w pensjonatach, wyjeżdżają jako opiekunowie kolonii czy wykonują drobne prace biurowe. Prace dorywcze w charakterze kelnerek/kelnerów i barmanek/barmanów również finansowo stają się z sezonu na sezon bardziej opłacalne, gdyż Polska staje się coraz bardziej atrakcyjnym miejscem dla turystów, co bezpośrednio przekłada się na napiwki, które przewyższają, często wielokrotnie, podstawową pensję.

...a nie-ścisłowcy gorzej

Nie wszystkie kierunki studiów umożliwiają jednak podjęcie pracy w czasie ich trwania. Rzadko zdarzają się na przykład laboratoria, które zatrudniają biologów, zanim ci ukończą studia.

Anna, tegoroczna magistrantka biologii stosowanej, tryb studiów dzienny - W trakcie studiów otrzymywałam stypendium naukowe w wysokości 400 zł miesięcznie oraz pomoc finansową ze strony rodziców, z którymi mieszkam, około 100 zł miesięcznie w zależności od potrzeb. Pieniędzy mi wystarczało, nie miałam takich wydatków jak na przykład wynajem mieszkania. Chciałabym zarabiać 2500 zł netto, wtedy mogłabym powiedzieć, że jestem zadowolona ze swojej pensji.

Gdzie studenci zostawiają swoje pensje i stypendia? Anna - Wydaję głównie na kosmetyki i ubrania, w trakcie studiów - na książki, również do języka angielskiego, kurs sprezentowali mi rodzice. Piotr - Na mieszkanie nie wydaję dużo, bo wynosi mnie to około 300 zł, sporo wynoszą mnie raty - około 250 zł miesięcznie, reszta to konsumpcja - od 300 zł na żywność, potem zostają już jakieś piwka czy drobne wyjazdy. Kino coraz rzadziej, ciuchy raczej rzadko, jestem typem, który bardzo się przyzwyczaja do swoich rzeczy. Z rozrywki, jeśli tylko mam czas - nie rezygnuję.

Zaoczni

Studenci niestacjonarni, ze względu na tryb zajęć są o wiele bardziej elastycznymi pracownikami. Ci, którym rodzice opłacają studia należą do mniejszości. Większość pracuje od pierwszego roku studiów, bez względu na to czy są tubylcami, czy przyjeżdżają na zajęcia z innych miast. Przekrój wiekowy jest tak szeroki, że ciężko tu o uogólnioną charakterystykę, są to zarówno ludzie, którzy właśnie skończyli szkołę średnią, jak i osoby które mają dzieci w wieku tych pierwszych, prowadzące własne działalności gospodarcze, pracujące w zawodach związanych z wybranym kierunkiem, lub w zupełnie innych...

Agnieszka, 30 lat, studentka socjologii, tryb zaoczny, pracuje w branży związanej ze sprzedażą: W firmie, w której pracuję obecnie zostałam zatrudniona w październiku 2004r, od samego początku na pełny etat. Zarabiam 1800 zł netto. Dużego wsparcia finansowego udzielają mi rodzice i dziadkowie, około 500 zł miesięcznie, które akurat wystarcza mi na opłacenie wynajmowanego pokoju. Chciałabym zmienić pracę na taką, która nie wymagałaby dodatkowego źródła dochodów i tak też usiłuję zrobić. Mając na uwadze fakt, że jestem tak zwanym "singlem", który po 11 latach wynajmowania pokoju w różnych mieszkaniach studenckich marzy o własnym kącie, chciałabym zarabiać minimum 3000 zł, chociaż i to pewnie byłoby mało, by stać się szczęśliwym posiadaczem M1 i już mniej szczęśliwym posiadaczem 35-letniego kredytu. Moje główne wydatki? Rachunki! Spłata kredytu zaciągniętego na samochód i na studia, opłata za mieszkanie, paliwo, jedzenie - na to idzie właściwie cała wypłata, zatem gdyby nie pomoc rodziców, nie byłabym w stanie utrzymać się samodzielnie we Wrocławiu. Żyję od wypłaty do wypłaty.

Emigracja robi swoje

Kiedy możliwość wyjazdu za granicę graniczyła z cudem, mało kto zastanawiał się nad osiedleniem się w Anglii, Irlandii, Szkocji. Dzisiaj znalezienie osoby, której przynajmniej jeden znajomy czy członek rodziny nie wyjeżdżał pracować "na zmywaku" graniczy z cudem, nie mówiąc o tych, którzy zdecydowali się emigrować na dobre. Masowe wyjazdy młodych ludzi z pewnością również wpływają na to, gdzie i jak lokujemy swoje finanse. Znajomi przywożą nam kupionymi za grosze samochodami opowieści o zupełnie innym poziomie życia, długo jeszcze nieosiągalnym w Polsce, część z nas nabiera ochoty na zmianę swoich aspiracji...

Inną kwestią jest to, że sprowadzenie taniego samochodu z Anglii czy Niemiec nie jest żadnym problemem, zakup samochodu przez studenta nie jest obecnie żadną fanaberią, a normą. Gorzej z jego dalszym utrzymaniem. Pozostaje mieć nadzieję, na to iż wzrost gospodarczy, który szczęśliwie nas dotknął, utrzyma się jak najdłużej, doprowadzając do sytuacji, że studentom będzie żyło się łatwiej. Kto z nas nie chciałby, żeby stypendia były na tyle wysokie, żeby przyjeżdżając do innego miasta na studia, można było się z nich utrzymać na optymalnym poziomie, bez wiecznego kombinowania, bez opłacania w wakacje mieszkania czy pokoju, w którym i tak przez ten czas się nie mieszka, żeby nie zajął go nikt inny, bez dorywczych prac, bez zaciskania pasa... I cóż by to była za motywacja!

magazyn
Komentarze

Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.