Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
KULTURA
Śmierć komiksowych superbohaterów
Ze śmiercią jest na "ty". Każda porażka wywołuje szok. Nagły zgon wzbudza niemal panikę. Dziś Ameryka opłakuje jedną ze swoich legend. Captain America skończył swoją 66-cio letnią karierę zdjęty kulą snajpera. Czy to tragedia? Zapewne. Czy zapowiada to koniec cywilizowanego świata? Wątpić należy. Exodus super-bohaterów zaczął się dawno temu i trzeba powiedzieć sobie szczerze, nie tacy chojracy już umierali.
"Ladies and gentlemen, Elvis has left the building!"
Pierwszemu zeszło się temu najbardziej niezniszczalnemu - Superman'owi. Najpierw w roku 1961 sprawdzano co by było, gdyby Lex'owi Luthor'owi w końcu udało się zgładzić "Człowieka ze stali". Jak się okazało, Armagedon ominąłby nas raz jeszcze, a świat nadal monotonnie kręciłby się w kółko. W roku 1993 słabnąca sprzedaż przygód Superman'a skłoniła DC Comics do poważnego zwrotu akcji. Seria z czarną przepaską przedstawiała starcie Superman'a z niezniszczalnym Doomsday'em. W finalnej walce obaj mieli polec. Koniec końców, po trzymiesięcznej przerwie w wydawaniu przygód Superman'a, wszystko wraca do normy. Okazuje się, że Kryptończyka zabić raczej nie można, co najwyżej zahibernować.
W 2003 r. wydawnictwo "Marvel" postanowiło zajrzeć w przyszłość i odtajnić zakończenia przygód kilku swoich bohaterów. W serii komiksów o podtytule "The End" na naszych oczach umierają nieśmiertelni, rozproszeniu ulegają legendy. Wiele z tych historii przedstawia świat po apokalipsie lub jej przebieg. Ostatnią bitwą Bruce'a Banner'a jest ta wewnętrzna, między człowiekiem, a jego zielonym alter ego - Hulk'iem. W swoich własnych zeszytach Punisher, jako ostatni sprawiedliwy mści się za zagładę ludzkości, Wolverine ginie rozwiązując zagadkę swojego życia, a grupowo na tamten świat przenoszą się takie bohaterskie kolektywy, jak Fantastic Four, czy X-Men. Ten sam podtytuł ("The End") nosiła również seria przedstawiająca koniec niemal całego Marvel Universe. Nie była jednak częścią powyższej mini-serii. Wchodziła w skład większej całości pt. "Infinity Saga". Nie trzeba dodawać, że i tam nie obyło się bez ofiar śmiertelnych.
Kill'em all i zmartwychwstanie
Choć najczęściej umierającym super-bohaterem jest Spiderman, nigdzie nie ginie ich tylu co wśród X-men'ów. Nie licząc Jean Grey, znanej później jako Phoenix, czy Dark Phoenix i odradzającej się już raczej z przyzwyczajenia, mutanci giną niemal seryjnie. Skład grupy zmienia się nieustannie, a obok powstają także nowe zespoły jak X-Faktor, X-Force, New Mutants, czy Hellions. Świeżego armatniego mięsa scenarzystom na pewno nie brakuje, po co się więc powstrzymywać?
Jak większość tendencji także i ta rezurekcyjna doczekała się własnej ironii. Peter Milligan ("Enigma", "Shade, The Changing Man") po przejęciu serii "X-Force" najpierw wyciął w pień niemal całą grupę. Przekształcił ją w X-Statics i ostatecznie rozprawił się także z pozostałymi przy życiu niedobitkami. Garth Ennis w "Punisher kills Marvel Universe" daje głównemu bohaterowi wolną rękę w eksterminacji niemal całego marvel'owskiego świata. Granic satyry zdaje się sięgać komiks o nazwie "Marvel Zombies", w którym wszyscy, w tym super-bohaterowie oraz ich super-oponenci, są wygłodniałymi umarlakami i przeciwnikami wegetariańskiej diety.
Czy kapitan zawsze schodzi ostatni?
Captain America, żywy symbol amerykańskich wartości i ich zagorzały obrońca od czasów II Wojny Światowej. To ostatnia, jak do tej pory, super-ofiara marvel'owskiej serii "Civil War", opowieści o domowej wojnie, w której ideowi sprzymierzeńcy za sprawą polityki odnajdują się po przeciwnych stronach barykady. Amerykański rząd wprowadził bowiem po spowodowanej przez super-bohaterów tragedii, obowiązek rejestracji każdego super-śmiałka i pogromcy zła, zmuszając go jednocześnie do ujawnienia swojej tożsamości, a w zamian oferując państwową posadę oraz stałą pensję. Jako że demaskacja jest dla super-herosa niemal równa śmierci, światek nadludzi przeżywa rozłam. Część z nich widzi w nowym prawie jawne pogwałcenie obywatelskich praw i odmawia posłuszeństwa, co doprowadza do otwartego konfliktu. W finale, dowodzący rebeliantami Captain America dostrzega skutki bratobójczych walk i decyduje się na kapitulację. Pojmany przez władze stanąć ma wkrótce jako cywil, Steve Rogers, przed sądem. Do sprawiedliwego procesu jednak nigdy nie dojdzie, bo w drodze na rozprawę dosięgnie go kula snajpera, przynosząc koniec amerykańskiej legendy.
Cała seria jest dosyć jawną aluzją do aktualnej polityki amerykańskiego rządu. Odnosi się zarówno do problemu terroryzmu, wojny z nim oraz idącymi wraz z nią ograniczeniami praw jednostki. Wprawdzie, jak deklarują przedstawiciele Marvel'a, przyszły powrót Captain'a nie jest niemożliwy. Jak można się spodziewać powrót ten prędzej czy później jednak nastąpi. Na całe to zamieszanie wpływ może mieć fakt, że w planach pojawił się projekt fabularnego filmu (podobno Brad Pitt od lat ostrzy sobie ząbki na rolę Captain'a) o przygodach super-żołnierza.
Śmierć w komiksie ma zazwyczaj wymiar komercyjny. Ma na celu pobudzenie do życia nieco odrętwiałej już historyjki. Zwykle wówczas sprzedaż rośnie, jakby ludzie zauważyli nagłą zmianę i pragnęli dowiedzieć się co też się stało. Często schedę po umarłych dziedziczy ktoś inny. Tak było, czy też bywa, z partnerem Batman'a, czy z kolejnymi spadkobiercami zielonego pierścienia Green Lantern'a. Czy ktoś podniesie tarczę Captain'a? Plotki mówią, że jego następcą miałby zostać jeden z jego największych fanów, Punisher. Ale czy to realne? Jakoś ciężko wyobrazić go sobie jako piewcę ideałów humanitaryzmu (Rogers nigdy nie zabijał, Castle wprost przeciwnie). Niemniej - poczekamy, zobaczymy.



Komiksy? Poważne media się takimi zabawkami dla dzieci nie zajmują. Ale... »
poważnie czy nie powaznie, ale jakby nie patrzeć są one elementem... »
NO wiesz, bynajmniej musiałem przeczytać, by skrytykować. Inaczej... »
hmm ti chyba jesteś dzieckiem, skoro przeczytałeś o zabawkach dla dzieci.... »