PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

OPINIE

Sarkozy prezydentem Francji

Paweł Jagiełło
2007-05-07

Zwycięstwo centroprawicowego kandydata nie było wielkim zaskoczeniem. Wywołało to jednak ostre protesty i zamieszki na przedmieściach Paryża. Protestowali imigranci, wobec których Nicolas Sarkozy raczej nie jest przychylny. Sprawę dla LEAD.PL komentują: Andrzej Mańka (LPR), Piotr Gadzinowski (SLD) oraz Tadeusz Cymański (PiS).

Mańka: Lepiej, że głową państwa będzie osoba z prawicy, a nie socjalista

Z moje perspektywy z takiego wyboru należy się cieszyć. Centroprawicowy Sarkozy programowo ma dużo wspólnego ze środowiskiem, które reprezentuję. Nie we wszystkim się zgadzamy, ale lepiej, że w tak ważnym państwie jakim jest Francja, głową państwa będzie osoba z prawicy, a nie socjalista. Pewną prawidłowością w Europie, ale i w USA staje się to, że różnice między kandydatami są bardzo niewielkie. Choć każde wybory wywołują spore emocje. Nicolas Sarkozy zapowiadał przecież, że chce zrobić porządek z imigrantami. Nie chodziło jednak o wydalenie ich z kraju, ale włączenie w obieg kultury francuskiej. Zobaczymy, czy mu się to uda.

Gadzinowski: Wygrał człowiek bardziej ofensywny i populistyczny

Wygrał faworyt. Człowiek, który oczarował Francuzów wizją twardej i zdecydowanej władzy. Nie przekonał jednak dość licznej mniejszości imigranckiej, która nie wtopiła się w społeczeństwo. O tą sytuację obwinia się z jednej strony rdzennych Francuzów, z drugiej - samych imigrantów. Jak widać, wygrali ci ostatni. Zresztą Sarkozy niedawno zapowiedział, że jak się komuś nie podoba kultura i obyczajowość tego kraju, może wyjechać.

Jestem ciekawy, czy nowy prezydent spełni marzenia Francuzów o wzroście potęgi kraju. Uważam, że Segolene Royal przegrała bardzo nieznacznie i sukces jej rywala może skutkować zwycięstwem lewicy w wyborach parlamentarnych. W każdym razie ta kampania pokazała, że Francja jest podzielona. Na tą, która tęskni za silną i zamordystyczną władzą oraz tą tradycyjnie lewicową i liberalną. Warto też zauważyć, że wybór Sarkozego nie okazał się dużym przełomem. Do tej pory rządził przecież Jacques Chirac, w opinii niektórych takie "ciepłe kluchy". Wahadło nie przesunęło się w drugą stronę, ale tylko trochę bardziej w prawo. Wygrał człowiek bardziej ofensywny i populistyczny. Nie uważam jednak, że we Francji nastąpił jakiś koniec świata. Zobaczymy, czy faktycznie będzie to nowa jakość w polityce francuskiej, czy tylko meteoryt, który zabłysnął i zaraz zgaśnie.

Cymański: Demokracja niejedną ma twarz

Wygrał polityk, który wykazał się większą kompetencją i charyzmatem. Chociaż programy obu kandydatów na fotel prezydenta Francji nie były radykalnie różne. Mimo, że Nicolas Sarkozy to polityk centroprawicowy, a Segolene Royal jest socjalistką, nie można powiedzieć, że wybór był między czarnym a białym. Wygrał polityk merytorycznie lepszy, bardziej doświadczony. O dziwo, głosowało na niego również wielu lewicowych wyborców.

Ale demokracja niejedną ma twarz. Dowodem na to są zamieszki wśród ludności imigranckiej. Myślę, że jest to spontaniczne wyrażenie swoich uczuć. Czasem otwiera się usta w okrzyku entuzjazmu, innym razem zaciska zęby ze złości. Myślę jednak, że ulica nie jest dobrym miejscem do takich protestów. Dużo lepszym - wyborcza urna. Taka sytuacja jest dużym wyzwaniem dla Sarkozego. Jak powiedział prezydent-elekt, głowa państwa po wyborze staje się prezydentem nie tylko swoich wyborców, ale wszystkich obywateli. Również tych, którzy na niego nie głosowali. Dlatego trzeba szukać kompromisu, dialogu, a nie rozwiązywać problemy na ulicy.

magazyn
Komentarze

Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.