PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

WIADOMOŚCI

Sąd decyduje o losie Łyżwińskiego

PAP / PJ
2007-08-26

W Sądzie Rejonowym w Łodzi po godz. 10 rozpoczęło się posiedzenie, na którym sąd ma rozpoznać wniosek łódzkiej prokuratury o tymczasowe aresztowanie posła Stanisława Łyżwińskiego (d. Samoobrona). Decyzja o ewentualnym aresztowaniu posła musi zapaść do godz. 17.

Zatrzymany w związku z tzw. seksaferą poseł jest podejrzany m.in. o gwałt i wykorzystanie seksualne czterech kobiet.

Posiedzenie w sądzie odbywa się bez udziału posła, który ze względu na stan zdrowia przebywa w szpitalu MSWiA w Łodzi - poinformowała Grażyna Jeżewska z biura prasowego łódzkiego sądu okręgowego. Dodała, że po posiedzeniu sędzia przyjedzie do szpitala, gdzie będą wykonywane czynności z udziałem posła. Według Jeżewskiej, po podjęciu decyzji przez sąd, zostanie ona dostarczona Łyżwińskiemu na piśmie.

Poseł przebywa w szpitalu od piątku, po tym jak źle się poczuł w prokuraturze po przedstawieniu zarzutów. Łódzcy śledczy wnioskują o aresztowanie Łyżwińskiego z uwagi na obawę matactwa i grożącą mu surową karę - do 10 lat więzienia.

W sobotę Łyżwiński przez 6 godzin był przesłuchiwany w szpitalu. Powołany przez prokuraturę biegły lekarz na bieżąco oceniał stan zdrowia posła i uznał, że może być on przesłuchiwany. Poseł złożył wyjaśnienia, ale - według jego adwokata mec. Wiesława Żurawskiego - nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Mecenas spodziewał się wniosku prokuratury o tymczasowe aresztowanie posła. Jego zdaniem, jest to konsekwencja "tej całej zaplanowanej gry", a "medialne zatrzymanie musi być zakończone jakimś finałem".

Łódzka prokuratura przedstawiła Łyżwińskiemu łącznie siedem zarzutów. Według śledczych, zgwałcił on kobietę i popełnił przestępstwo łapownictwa polegającego na "przyjmowaniu bądź żądaniu w związku z pełnioną funkcją publiczną posła na Sejm korzyści osobistych o charakterze seksualnym". Poseł jest także podejrzany o wykorzystywanie bądź usiłowanie wykorzystania seksualnego "poprzez nadużycie stosunku zależności" czterech kobiet, w tym Anety Krawczyk.

Według prokuratury, Łyżwiński nakłaniał także tą ostatnią do przerwania ciąży oraz podżegał do porwania biznesmena Zbigniewa B. i przetrzymywania go jako zakładnika w celu zmuszenia go do zapłaty 500 tys. zł. Zarzuty dotyczą lat 1999-2003.

W piątek Łyżwiński został przewieziony do łódzkiej prokuratury karetką ze szpitala w Gdańsku, gdzie przebywał od poniedziałku z podejrzeniem choroby wieńcowej. Możliwość postawienia posłowi zarzutów i jego przesłuchanie to efekt czwartkowej decyzji Sejmu, który uchylił Łyżwińskiemu immunitet oraz wyraził zgodę na jego zatrzymanie i ewentualne aresztowanie. Przed zatrzymaniem Łyżwiński mówił, że jest to sprawa "typowa polityczna" i jest pewien, że w sprawie tzw. seksafery doszło do ręcznego sterowania prokuraturą.

Śledztwo w sprawie tzw. seksafery w Samoobronie wszczęto w grudniu ubiegłego roku, po publikacji w "Gazecie Wyborczej". Tekst powstał na podstawie relacji Anety Krawczyk, b. radnej Samoobrony w łódzkim sejmiku i b. dyrektor biura poselskiego Łyżwińskiego. Kobieta utrzymuje, że pracę w partii dostała za usługi seksualne świadczone Łyżwińskiemu i Lepperowi. Krawczyk twierdziła też, że ojcem jej najmłodszego dziecka jest Łyżwiński, jednak badania DNA to wykluczyły. Test DNA wykluczył także ojcostwo Andrzeja Leppera.

Prokuratorskie śledztwo dotyczy "żądania oraz przyjmowania korzyści osobistych o charakterze seksualnym" przez osobę pełniącą funkcję publiczną i uzależnienia od nich zatrudnienia w biurze poselskim. Dotąd przesłuchano w nim ponad 150 osób. Łyżwiński jest czwartym b. działaczem Samoobrony, któremu w tej sprawie przedstawiono zarzuty. Jego były asystent, radny Jacek P. jest już oskarżony m.in. o nakłanianie Krawczyk do przerwania ciąży oraz narażenie życia kobiety i wkrótce stanie przed sądem.

magazyn
Komentarze

Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.