PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

WIADOMOŚCI

fot. lpr.pl

Przetarg na kampanię mundurków nieważny?

PAP / PJ
2007-07-13

Wicepremier, minister edukacji Roman Giertych polecił unieważnić przetarg dotyczącego kampanii promocyjnej jednolitych strojów szkolnych - poinformowała rzeczniczka ministra edukacji Aneta Woźniak.

W ubiegłym tygodniu "Gazeta Wyborcza" napisała, że MEN ogłosiło przetarg na kampanię "Promocja stroju jednolitego", czyli mundurków. Mają pojawić się billboardy w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców oraz na stacjach warszawskiego metra (w sumie 900), a także w mniejszych miastach (300). Ma być też przeprowadzony pomiar "rezultatów i ogólnych efektów realizowanej kampanii". Koszt przedsięwzięcia to 656 tys. zł.

Giertych pytany w ubiegłym tygodniu o planowaną kampanię powiedział, że zachęcenie młodych ludzi do noszenia strojów jednolitych to duże przedsięwzięcie społeczne. Ministerstwa mają pewną pulę środków na promocję tego typu rozwiązań. Nie widzę w tym nic niewłaściwego - zaznaczył wówczas.

Z kolei "Gazeta Krakowska" podała, że do przetargu zgłosiły się zaledwie dwie firmy. "W dodatku warszawska agencja dsk, na trzy dni przed zamknięciem zgłoszeń wysłała do MEN protest oraz wniosła o zmianę zapisów zamówienia. Dsk uważa, że zamówienie przygotowane przez MEN jest tak skonstruowane, że preferuje firmę Stroer. Według dsk, tak określono wymiary nośników billboardów i miejsca ich ekspozycji, że może im sprostać tylko Stroer, a jest on jedną z dwóch firm startujących w przetargu MEN" - czytamy w "Gazecie Krakowskiej".

Tego samego dnia rzeczniczka ministra edukacji Aneta Woźniak pytana o sprawę powiedziała, że trwają prace komisji przetargowej. O wynikach tych prac poinformujemy wykonawców; opublikujemy je też na swojej stronie internetowej. MEN ustosunkuje się też do protestów - zaznaczyła.

Na konferencji prasowej Giertych pytany o kampanię promocyjną, powiedział: "Kontynuujemy politykę wysyłania do sądów wszelkich tego typu insynuacji. Osoby, które tak piszą mogą liczyć na to, że za trzy, najpóźniej cztery miesiące, będą musiały udowodnić w sądzie swoje pomysły i insynuacje".

Później, na tej samej konferencji, stwierdził: "Nie wiem, czy w ogóle zrobimy te billboardy, jak państwo nas tak atakujecie o wszystko. Ja się nie upieram".

magazyn
Komentarze

Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.