PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

PRAWO

Political Fiction cz. 2: Milion dolarów za 5 tys. euro

Kazimierz Turaliński
2007-05-10

Hazard od zawsze był idealną metodą prania brudnych pieniędzy. Niemalże nie sposób, w ramach czynności procesowych, zaprzeczyć szczęściu gracza. Niejednokrotnie gangsterzy zarabiający krocie na handlu narkotykami, legitymowali się pokwitowaniami wysokich wygranych z kasyn i salonów gier. Technika działa też w drugą stronę - z łatwością można ukryć rzeczywiste dochody z automatów hazardowych czy ruletek, a przez to znacznie obniżyć wysokość opłacanego podatku.

Przeciętnej wielkości podmiot operujący w branży "jednorękich bandytów" dysponuje liczbą od 500 do 1000 maszyn. Każda z nich, w zależności od punktu wystawienia, przynosi rocznie dochód około 50 tys. zł. Łączny zysk rzędu od 25 do 50 milionów zł, czyni omijanie fiskusa niezwykle intratnym. Dlatego też, jak wykazał "Masa", polska przestępczość zorganizowana podwójnie "opodatkowała" ten sektor. Haracz ściągano od właścicieli lokali rozrywkowych, w których na dzierżawionej powierzchni wystawiano maszyny. Podobne kwoty wymuszano od właścicieli automatów. Natomiast podmioty nie opłacające daniny były brutalnie eliminowane z rynku. Wyjątek miały stanowić promowane przez gang spółki finansujące wskazaną partię lewicową.

Skuteczny lobbing

Nie po raz pierwszy czołowi politycy zostali posądzeni o korupcyjne układy w związku z grami losowymi. Według szacunków ekspertów Banku Światowego, pierwszy lobbing w sprawie polskiej ustawy hazardowej kosztował 2 miliony zł. Późniejsze nowelizacje, rekordowo przeprowadzane kilkanaście razy, kosztować miały łącznie kilkudziesięciokrotną wysokość tej sumy.

Pierwszą w III RP ustawę o grach losowych uchwalono w 1992 roku. Wedle jej postanowień, zagraniczny kapitał nie mógł przejmować rodzimych kasyn, a same automaty do gier sztucznie podzielono na zręcznościowe i losowe. Działalność zarobkowa na losowych wymagała wcześniejszego uzyskania koncesji i uiszczenia wysokiej kaucji. Ponadto, dochód z nich uzyskany obłożono wysokim, 45-procentowym podatkiem. Automaty zręcznościowe często w praktyce nie różniły się niczym od losowych. Poza nazwą, brakiem jakichkolwiek formalności przy ich użytkowaniu i znacznie niższym opodatkowaniem ich pożytków na zasadach ogólnych. Zupełnie ignorowano ekspertyzy Wojskowej Akademii Technicznej, wyraźnie stwierdzającej, iż w większości automatów "zręczność" nie przedstawia żadnego przełożenia na wynik gry. Pozostawiono szeroko otwartą furtkę do wielomilionowych nadużyć. Dodatkowo zorganizowana przestępczość faworyzowała wybrane spółki branżowe. Treść ustawy z 1992 roku miała stanowić pierwszy sukces lobbystów w bardzo młodej, polskiej demokracji. Na wiele lat ustalono korzystny, dla tworzących się prominentów branży, porządek prawny.

W czyim interesie?

W 1998 roku, rząd pod przewodnictwem Jerzego Buzka przesłał do Sejmu projekt ustawy eliminującej działające na granicy prawa automaty. We wrześniu tego samego roku, grupa posłów przedstawiła konkurencyjny projekt nowelizacji. Zakładał on m.in. pełną legalizację i wyłączenie wszelkich ograniczeń eksploatacji automatów wypłacających wygrane do maksymalnej kwoty 50 zł, obłożenie ich podatkiem ryczałtowym w wysokości 3000 zł rocznie oraz dopuszczenie rejestracji salonów gier w miejscowościach liczących poniżej 50 tys. mieszkańców. Dodatkowo postulowano za dopuszczeniem do rynku zagranicznych inwestorów. Korzystną dla hazardowego lobby inicjatywę, pod przewodnictwem Jerzego Jaskierni, poparli m.in. Zbigniew Sobotka, Henryk Długosz, Krzysztof Janik i Lech Nikolski.

Propozycję poselską odrzucono w pierwszym czytaniu, głosami sprawującej wówczas władzę koalicji AWS - Unia Wolności. Nadal za uwzględnieniem wskazanych rozwiązań opowiadało się wielu posłów różnych, nawet skrajnie opozycyjnych, opcji politycznych. Zgłaszano projekty dalszych zmian, opóźniano nowelizację. "Zwolennicy poprawki muszą mieć świadomość, że nie występują w obronie dobrego prawa, lecz w interesie mafii" - skwitował inicjatywę ówczesny rzecznik AWS. Również według prof. Balcerowicza, proponowane poprawki wypaczały antykorupcyjny sens ustawy. Po długich pracach przyjęto projekt rządowy, zrównujący wszystkie automaty do wysokiego pułapu opodatkowania oraz obowiązku ich rejestracji. Dużo uwagi poświecono także prawnemu obowiązkowi szczegółowego wykazania legalności kapitału, przeznaczonego na powołanie ośrodka gry.

Automaty "zręcznościowe" zdelegalizowano z dniem 23 listopada 2000 roku. Jednak, wbrew ustawowemu obowiązkowi, mało kto zaprzestał ich eksploatacji. Przedsiębiorcy oczekiwali na dalsze, korzystniejsze zmiany, a hazard niemal jawnie przeszedł do szarej strefy. "Jednoręcy bandyci" nadal byli wystawiani w lokalach gastronomicznych, klubach nocnych i na stacjach benzynowych. Praktycznie, nawet w centrach dużych miast, nie prowadzono kontroli procederu. Urzędnicy obawiali się przestępców chroniących hazardowy biznes.

Hazardowy półświatek

Propozycja dalszych zmian w przepisach hazardowych wróciła po zwycięstwie w wyborach 2001 roku koalicji SLD-UP. Aby przyśpieszyć wprowadzenie nowelizacji, załączono ją do pakietu "Przedsiębiorczość - Rozwój - Praca" i przekazano komisji nadzwyczajnej. Materiały dotyczące ustawy oznaczono nadrukiem "bardzo pilne". Projekt uwzględniał znaczny wzrost liczby ośrodków gry na terenie Polski, rozszerzał też wachlarz dostępnych rozrywek o wideo-loterie i tele-bingo. Zgodnie z wcześniejszymi aspiracjami, wprowadzono termin "automaty o niskich wygranych". Jedyny konflikt dotyczył wysokości stawki ryczałtowej od "jednorękich bandytów". Pierwotnie optowano za stawką 200 euro. Później jednak, pomimo wycofania tego postulatu przez Izbę Gospodarczą Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych, kwota została znacznie obniżona. Według szacunków, wszelkie zaaprobowane zmiany w ustawie, zagwarantowały wzrost dochodów hazardowego rynku o ponad 100 milionów dolarów rocznie. Zignorowano przy tym oficjalne, przesłane 23 maja 2002 roku do komisji sejmowej, ostrzeżenia wystosowane przez wydział Przestępczości Gospodarczej Komendy Głównej Policji. Krytyczna była również Rada Legislacyjna.

Ówczesny szef Klubu Parlamentarnego SLD, Jerzy Jaskiernia, ogłosił wprowadzenie ustawy sukcesem w walce z szarą strefą. Nowelizacja weszła w życie 15 czerwca 2003 roku. Wkrótce potem, doszło do pierwszych starć pomiędzy zbrojnymi gangami we Wrocławiu. Walki toczono o wyłączność na wystawianie automatów w mieście.

45-procentowy próg podatkowy znacznie ograniczał stopień atrakcyjności prania brudnych pieniędzy we własnych salonach gier. Uzyskanie dochodów z egzekucji haraczy, prostytucji, handlu bronią, produkcji i obrotu środkami odurzającymi oraz innych działań przestępczych obłożone jest stosunkowo wysokimi kosztami, potęgowanymi przez ryzyko aresztowania bądź zbrojnego konfliktu z konkurencją. Legalizacja pozostałej części dochodu kosztem utraty połowy kapitału, czyniła proceder niemal nieopłacalnym, tym samym znacznie ograniczając użyteczność hazardu dla półświatka.

Użyteczne maszyny

Negatywne skutki niwelowało jednak wprowadzenie drastycznie niższego opodatkowania ryczałtowego dla tzw. automatów o niskich wygranych, czyli wypłacających zwycięzcy nie więcej niż 15 euro nagrody. Miesięczna stawka stałej daniny państwowej wynosiła jedynie 50 euro od urządzenia, a w ciągu kilku lat sięgnąć miała 125 euro. Nijak nie przystawała ona do realiów, gdyż tego typu automaty bez trudu zapewnić mogą miesięczny dochód rzędu kilku tysięcy zł. Przy założeniu fikcyjnego zawyżania ich obrotu, jedna maszyna zalegalizować może w cyklu miesięcznym nawet kilkadziesiąt tysięcy zł pochodzących z przestępstw.

Koszty takiej operacji są znikome, podobnie jak ryzyko wykrycia pralni przez policję i zabezpieczenie dowodów przekładających się na wiarygodne materiały procesowe. Zwłaszcza przy dopuszczonym przez ustawę, lawinowym wzroście ilości podmiotów działających na rynku. Zalegalizowanie miliona dolarów w praktyce mogło kosztować ledwie kilka tysięcy euro.


Czytaj również:
Political Fiction cz. 1: Lewicowy hazard
Political Fiction cz. 3: Fakty z zeznań "Masy"
Political Fiction: Epilog

Opracowano na podstawie książki Kazimierza Turalińskiego "Dokumentacja III RP - Objawy Mafii"

magazyn
Komentarze

Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.