PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

KULTURA

Pojedynek szaleńców: Wojewódzki vs. Majewski

Jarosław Ściślak
2007-06-06

Szymon Majewski i Kuba Wojewódzki - naczelni showmeni IV RP. Ośmieszają, wyszydzają, kpią i turlają się po podłodze. Wsadzają nogę do szklanki z wodą, przyklejają sobie sztuczne nosy. Występują w skeczach z karłami i nieustannie promują tolerancję, samemu broniąc się przez zarzutami o bycie gejem. Który z nich robi dobry program? A może żaden?

Jeśli wziąć pod uwagę średnią jakość żartów z dowolnego odcinka każdego programu "Kuba Wojewódzki" i "Szymon Majewski Show", odpowiedź będzie prosta - oba prezentują zbliżony, czyli dramatycznie słaby poziom. Jeżeli przyjrzeć się bliżej, obaj showmeni szukają autorskiej prezentacji, sprzedaży swojego wizerunku i rozbawiania widzów. Jednemu wychodzi to znacznie lepiej.

Oba programy to tania rozrywka, i żaden z panów tego nie ukrywa. To co było zabawne na początku i stanowiło o sile Wojewódzkiego, po kilku sezonach zaczęło irytować i nużyć. Nieustanne żarty z gejów, czasem wręcz nadmierny dystans do samego siebie, konwencja wiecznej lanserki - oto program Kuby, który po transferze z Polsatu do TVN zmienił się niewiele, jeśli w ogóle. Nowa scenografia, ładniejsza i bardziej przestronna dodaje animuszu Wojewódzkiemu, który dostał od stacji większą wolność. Może teraz promować syna znanego reżysera, który wypełnia czas antenowy, skutecznie irytując widza. Wojewódzki nie daje mu jednak specjalnych szans - jego osoba przyćmiewa wszystko i wszystkich.

Z krytyka muzycznego i bohatera Idola (nie oszukujmy się, uczestnicy tego programu to był tylko dodatek do jury), Wojewódzki stał się postacią na tyle rozpoznawalną, że Polsat poszedł za ciosem i dał mu własny program. Szansę wykorzystał i zrobił z wieczornego pasma Polsatu widowisko "one man show". Równie dobrze można Kubie dać mikrofon, kazać mu wejść na scenę i posadzić wokół ludzi przy stolikach. Będzie zapewne bardziej zdenerwowany, ale nie zejdzie poniżej pewnego poziomu.

No właśnie, czy w przypadku jego programu można mówić o poziomie? Jeśli nieustannie przerywa się swoim gościom, można to spokojnie umieścić w konwencji programu i nie ma wtedy podstaw do obrażania się. Można jednak się obruszyć, jeśli Wojewódzki ściąga z nogi buta i gołą stopę wsadza do szklanki z wodą. To już nie jest żart, to prymitywizm.

Majewski to inna bajka. Jego program jest naprędce skleconą wersją zachodniego formatu, dużo słabszą i pozbawioną finezji. Stałe punkty programu takie jak "Rozmowy w tłoku" czy "Końca nie widać" na stałe wpisały się w rozkład jazdy miłośnika niewysublimowanego humoru. Majewski prezentuje w tym programie poziom Piotra Bałtroczyka, którego toporne żarty raczej odbierają dobry humor niż do niego zachęcają. Wszystko u Majewskiego jest toporne - sposób poruszania się, wymowa. Szymon sprawia wrażenie, jakby odbębniał swoją robotę. Jest sztuczny, sztywny, nieprzekonujący. Naturalna, choć oczywiście dostosowana do wymogów telewizji, ekspresja Wojewódzkiego bije na głowę jego telewizyjnego kolegę.

Oba programy każą zastanowić się nad rodzajem humoru, jaki lubią Polacy. Co stanowi o ich dużej oglądalności? Oba show korzystają z obecności mniejszych lub większych gwiazd, bez których audycja nie miałaby sensu. W większym stopniu bazuje na tym Wojewódzki, którego żart o "jedynym programie w polskiej telewizji, gdzie goście są zupełnie zbędni" nie jest do końca prawdziwy.

Majewski korzysta z usług znanych postaci, z którymi stara się rozmawiać, stale dowcipkując. Gdyby ich nie było, program by nie stracił, bo nie ma nic więcej do zaoferowania. Znani bohaterowie marnują się u Majewskiego. Są tak samo słabe jak scenariusz i oprawa.

Znalezione kilka miesięcy temu w Internecie ogłoszenie dość jasno każe nam pomyśleć nad oceną obu programów: "Poszukiwana osoba o niestandardowych pomysłach i dużej wyobraźni do pracy nad programem Szymon Majewski Show". Nawet kicz trzeba umieć robić dobrze, Majewski tego nie potrafi. I to nawet widać.

magazyn
Komentarze

Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.