Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
WIADOMOŚCI
Piekarska: stenogram wart wysłuchania
Stenogram ze spotkania byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka ze speckomisją, który w nocy odczytuje posłom marszałek Sejmu w utajnionej części obrad, jest interesujący i wart wysłuchania - ocenia Katarzyna Piekarska (SLD). Z kolei Jerzy Fedorowicz (PO) powiedział, że jest porażony i zniesmaczony tym, co usłyszał.
Piekarska rozmawiała z dziennikarzami niedługo po rozpoczęciu utajnionej części obrad. Jak mówiła, Ludwik Dorn poinformował posłów, że nie będzie mógł odczytać wszystkich nazwisk, ponieważ, jego zdaniem, naraziłby się na zarzut naruszenia tajemnicy państwowej.
Z kolei Fedorowicz, który opuścił salę obrad po mniej więcej godzinie, powiedział dziennikarzom, że marszałek nie czyta niektórych ściśle tajne fragmentów. Dodał, że część posłów zaprotestowała przeciwko temu.
Stenogram zawiera wyjaśnienia złożone przez Kaczmarka przed speckomisją m.in. w sprawie akcji CBA w resorcie rolnictwa oraz okoliczności śmierci Barbary Blidy.
"Jestem nie tylko porażony, ale w ogóle zniesmaczony. Jestem tak przejęty, że muszę żyć w takim kraju. Nie przypuszczałem, że coś takiego mnie w ogóle spotka" - komentował Fedorowicz. Według niego, posłowie wszystkich opcji bardzo to przeżywają, "wychodzą pogięci psychicznie". W jego ocenie, jeśli słowa Kaczmarka ze stenogramu są prawdą, to żyjemy w "nieciekawym kraju".
Zdaniem posła PO, w stenogramie są zawarte informacje z posiedzeń speckomisji, które wcześniej ujawniła prasa.
W ocenie Fedorowicza, wobec informacji ze stenogramu prezydent Lech Kaczyński powinien zająć stanowisko w tej sprawie. "Powinna być jakaś dymisja" - dodał.
"Bagno" - tak podsumował treść stenogramu Witold Gintowt-Dziewałtowski (SLD) po niecałych dwóch godzinach słuchania. Nie chciał jednak szerzej komentować tego dokumentu.
Eugeniusz Grzeszczak (PSL) podkreślił z kolei, że choć nie pierwszą kadencję jest w parlamencie, to czegoś takiego jeszcze nie słyszał. Jego zdaniem, ze stenogramu wyłania się obraz sprawowania władzy przez PiS na zasadzie eskalowania konfliktów, a nie rozwiązywania problemów.
Według relacji Piekarskiej, marszałek Sejmu czyta stenogram "kartka po kartce", wyraźnie i w dobrym tempie.
Pytana na frekwencję na nocnym, tajnym posiedzeniu Piekarska powiedziała, że na sali obrad jest więcej posłów niż się spodziewała. Według jej szacunków, marszałkowi na początku przysłuchiwało się więcej niż połowa wszystkich posłów, choć - jak dodała - nie wiadomo, ilu posłów dotrwa do końca planowanego na ok. 4 godziny czytania.
Zdaniem posłanki Sojuszu, "trochę przerzedzone" są ławy PiS i jest to - jak powiedziała - "chyba najmniej liczna reprezentacja".
Jeszcze przed rozpoczęciem tajnej części obrad Karol Karski (PiS), który bierze w niej udział, powiedział dziennikarzom, że nie spodziewa się niczego nadzwyczajnego. Według niego, gdyby podczas spotkania speckomisji z Kaczmarkiem pojawiły się prawdziwe rewelacje, to opinia publiczna już dawno by się o nich dowiedziała z mediów. Speckomisję określił jako "dziurawe sito, z którego wszystko wycieka".
Z kolei wicepremier Przemysław Gosiewski (PiS), który pojawił się w Sejmie, mówił dziennikarzom, że chce tylko spotkać się ze swoimi klubowymi kolegami i nie zamierza słuchać stenogramu, bo szkoda mu czasu. Zawarte w nim wypowiedzi Kaczmarka są - jego zdaniem - wynikiem "wybujałej fantazji" byłego szefa MSWiA.
Podczas tajnego posiedzenia klub PiS reprezentuje, oprócz Karskiego, m.in. Krzysztof Jurgiel.
Na sali obrad obecni są ponadto m.in. liderzy PO - Donald Tusk, Bogdan Zdrojewski, SLD - Wojciech Olejniczak, Jerzy Szmajdziński, Ryszard Kalisz, LPR - Roman Giertych i Wojciech Wierzejski, Samoobrony - Janusz Maksymiuk i Krzysztof Filipek oraz PSL - Jarosław Kalinowski i Marek Sawicki.
Posłowie nie kryli, że wysłuchiwanie w nocy kilkugodzinnego odczytu jest dla nich wyzwaniem. "Może będzie taki wątek, że się na jakiegoś Red Bulla wyjdzie" - zastanawiał się wiceszef Samoobrony Janusz Maksymiuk. Z kolei poseł PSL Marek Sawicki mówił, że udało mu się zdrzemnąć cztery godziny, żeby podczas czytania stenogramu dobrze go "chłonąć".
Szef klubu PO Bogdan Zdrojewski jest spokojny o swoją wytrzymałość, bo - jak powiedział dziennikarzom - jest "nocnym markiem". "Przewiduję, że będziemy mieli do czynienia z dość ponurym obrazem sprawowanej władzy, że mechanizmy daleko odbiegają od oczekiwań, że są łamane zasady funkcjonowania rządu demokratycznego" - mówił. "Nie spodziewam się specjalnych sensacji" - dodał jednak.
Zdrojewski zaznaczył, że marszałek Sejmu uzależnił od efektów czytania stenogramu pozytywne zaopiniowanie postulatu PO, by uzupełnić porządek obrad o wniosek o wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Zdaniem polityka PO, w związku z tym można spodziewać się różnych scenariuszy.
Według wiceszefa LPR Wojciecha Wierzejskiego, wiadomo "jaki jest obraz sytuacji". "Jesteśmy tym obrazem zbulwersowani" - dodał. Spodziewa się, że jeśli zostaną ujawnione bulwersujące informacje, to "ugrupowanie polityczne podejmą odpowiednie decyzje, m.in.w sprawie powołania komisji śledczej lub odwołania poszczególnych członków gabinetu Jarosława Kaczyńskiego".


