PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

KRAJ I ŚWIAT

Nazwiska z przecieku

Adam Mietlicki
2007-06-22

Wydawało się, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie częściowej niezgodności ustawy lustracyjnej z konstytucją RP doprowadzi do konkretnych działań ustawodawczych i po otwarciu archiwów PRL zakończy sprawę lustracji raz na zawsze. Pozory jednak mylą, bo oto Informacyjna Agencja Radiowa i "Rzeczpospolita", powołując się na "źródła zbliżone do IPN" ujawniają nazwiska z tzw. "listy 500". Obejmuje ona tajnych współpracowników i osoby będące kontaktami operacyjnymi Służby Bezpieczeństwa PRL. I znowu mamy lustracyjną burzę.

Według IAR na "liście 500" znaleźli się między innymi: Jacek Piechota - były minister gospodarki w rządzie Leszka Millera, Zbigniew Siemiątkowski - były szef Urzędu Ochrony Państwa i Agencji Wywiadu, Longin Pastusiak - były marszałek Senatu, Andrzej Brachmański - były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji w rządach Leszka Millera i Marka Belki oraz Roman Jagieliński - były wicepremier i minister rolnictwa w rządach Józefa Oleksego i Włodzimierza Cimoszewicza.

Największą sensacją jest jednak nazwisko byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który rzekomo miał być zarejestrowany jako TW "Alek". Na liście znajduje się też podobno nazwisko Stanisława Wiatra - byłego ministra w kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego. Wiatr zresztą już przyznał się, że był tajnym i świadomym współpracownikiem służb specjalnych PRL. Na tym się jednak nie kończy. Jak donosi "Wprost", na liście mają znajdować się nie tylko działacze SLD, ale także członkowie obecnej koalicji.

Krytyka Kurtyki

Przeciek części listy do mediów wywołał dyskusję, która, jak zawsze, silnie spolaryzowała sceną polityczną. Były minister skarbu Wiesław Kaczmarek o pojawieniu się jego nazwiska na "liście 500" oburzony powiedział: - Nigdy z nikim nie podpisywałem żadnego porozumienia i zgody na jakąkolwiek współpracę. Nigdy w życiu nie byłem jakimkolwiek współpracownikiem jakichkolwiek służb. Natomiast Zbigniew Siemiątkowski zaznaczył, że kilkukrotnie składał już oświadczenie lustracyjne. - Było ono przecież wielokrotnie sprawdzone przez Rzecznika Interesu Publicznego pana Nizieńskiego, którego nie można posądzić o sympatię dla SLD, a nie podważył on tego oświadczenia. W tym szaleństwie brak logiki i metody - mówił Siemiątkowski.

Dariusz Rosati, który także według niektórych mediów znalazł się na liście, w TVN24 mówił: -Wolałbym być na liście 500 najbogatszych Polaków. Nawet nie wiem, co to jest kontakt operacyjny. Bezpieka zbierała materiały na różnych ludzi. Teraz dochodzi do jakiegoś przecieku, który ma uderzyć w przedstawicieli opozycji i nikt nie ponosi za to odpowiedzialności. Żyjemy w kraju, w którym prawo przestaje być przestrzegane. Nigdy nie współpracowałem ze służbami specjalnymi, ale pracowałem w administracji i kontakty ze służbami wchodziły w obowiązki służbowe.

Swoje stanowisko w tej sprawie przedstawił także Wojciech Olejniczak chcąc zwrócić uwagę, że takich wycieków z IPN było już wiele. Teraz jednak SLD żąda powstania komisji śledczej. - Komisja musi być, bo mamy do czynienia z przygotowaną i przeprowadzoną prowokacją przeciwko lewicy, przeciwko koalicji Lewicy i Demokratów. To powinno być dokładnie zbadane przez komisję śledczą - powiedział przewodniczący Sojuszu.

- Prezes Kurtyka na pewno zrobił jeden błąd - mówił na konferencji Donald Tusk - Nie może być tak, że jest taka lista, a następnego dnia jej fragmenty wyciekają. To świadczy o nieostrożności. Staram się być bardzo delikatny wobec prezesa Kurtyki, ale zachował się co najmniej nieostrożnie.

Pytany przez dziennikarzy przewodniczący Platformy Obywatelskiej dodał: - Mam wrażenie, że mamy do czynienia z pewnym zamówieniem politycznym ze strony PiS i rządu. Jak jest kryzys, to ta ekipa zawsze i niezmiennie zaczyna wyciągać agentów chcąc przekonać Polaków, że to oni wywołali kryzys, a nie nieudolność rządzących. Dzisiaj problemem Polski są Kaczyńscy, a nie agenci. Głos w tej sprawie zabrał również Lech Wałęsa: - To anarchia, Polska nierządem stoi.

Przeciek, którego nie było?

Prezes IPN Janusz Kurtyka faktycznie poinformował, że istnieje lista około 500 nazwisk, które - jak tłumaczył w wywiadzie dla Radia RMF FM i "Newsweeka" - często kreują się czy też występują w roli autorytetów wypowiadających się "w sposób bardzo zdecydowany na rozmaitego rodzaju kwestie historyczne czy społeczne. A w świetle informacji, które by wynikły z tej listy, raczej nie miałyby moralnego prawa, żeby zajmować takie stanowisko".

Rzecznik IPN Andrzej Arseniuk potwierdził informację, jakoby instytut tworzył taką listę. - Instytut Pamięci Narodowej realizuje zapis ustawy i od 15 marca br. prowadzi prace nad tworzeniem katalogów, w tym katalogu osób traktowanych przez służby specjalne PRL jako informatorów. Jednak ostatnie orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego uniemożliwia opublikowanie tejże listy.

W obronie listy staje także premier Jarosław Kaczyński. - Nam czasem zarzucano bez najmniejszych podstaw, że my ograniczamy demokrację. Demokrację ograniczają ci, którzy chcą wprowadzić cezurę, czyli wrogowie lustracji. To oni boją się w Polsce demokracji, bo demokracja ich zmiecie - mówił wyraźnie zdenerwowany premier.

Największe kontrowersję budzi jednak sam przeciek. Janusz Kurtyka twierdzi, że był on niemożliwy, a podane przez media nazwiska są jedynie domysłami. Natomiast nie może ani potwierdzić tych doniesień, ani im zaprzeczyć. Usta zamyka mu bowiem wspomniane już orzeczenie TK.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zaznaczył, że jeżeli wyciek z IPN jednak nastąpił, jest to sprawa dla prokuratury. Prezesa IPN bierze zaś w obronę Rzecznik Praw Obywatelskich dr. Janusz Kochanowski, który zadeklarował: - Jeśli prezes IPN twierdzi, że nie było przecieku, to ja mu wierzę. Trudno, abyśmy poddawali w wątpliwość jego słowa. Mamy natomiast wolne media, które mogą pisać to, co im się podoba - zauważył.

magazyn
Komentarze

Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.