Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
SPOŁECZEŃSTWO
Mamusiu, gdzie jest tatuś?
Dla bardzo wielu dzieci rozwód rodziców oznacza utratę bądź drastyczne ograniczenie kontaktu z ojcem. Zwykle dzieje się to za zgodą wymiaru sprawiedliwości.
Polskie sądy rodzinne w 95 proc. spraw, prawo do opieki nad dzieckiem przyznają matkom. Równie rutynową procedurą jest przyznawanie ojcom możliwości widzeń z dziećmi co dwa tygodnie w weekendy. Jednak to matki, a nie sądy, zwykle decydują o tym, czy dzieci w ogóle utrzymują kontakt z ojcem. Polski wymiar sprawiedliwości jest w takich sytuacjach bezradny. Jego udział w konflikcie między rodzicami może tylko zaognić sytuację i to na niekorzyść ojca. Andrzej Prus-Bugayski - adwokat, przyznaje, że po pewnym czasie panowie przestają walczyć. - Ojcowie z reguły interesują się swoimi dziećmi tylko na początku sprawy o przyznanie praw do opieki. Z czasem ich zapał słabnie. Również dlatego, że w końcu zakładają nowe rodziny - wskazuje.
Niekompetentne sądy?
Dyskryminacja ojców w polskich sądach jest wynikiem powszechnego stereotypu, że kobiety są lepszymi rodzicami. Pochodzi on jeszcze z czasów PRL-u, gdy mężczyźni wykonywali zawody o niskim statusie społecznym, jak górnik czy hutnik a kobiety były urzędniczkami, pielęgniarkami. Dzięki lepszemu wykształceniu wzrosła ich rola w rodzinie i świadomość rodzicielska. Niemałe znaczenie ma też fakt, że składy sędziowskie tworzą niemal wyłącznie kobiety. Identyfikacja z własną płcią utrudnia obiektywizm, a niezawisłość wyroków staje się wątpliwa.
Duże znaczenie ma również fakt, że w mniejszych miejscowościach do orzekania w sprawach rodzinnych często wyznacza się sędziów zajmujących się na co dzień czymś innym. Zazwyczaj nie znają oni literatury ani orzecznictwa w sprawach rodzinnych. W związku z tym niekoniecznie orientują się w tym, co mogą przeżywać małżonkowie i ich dzieci w trakcie rozwodu.
Oszustwa podatkowe, dyktafon i komornik
Kobiety bardzo często nie mogą i nie chcą pogodzić się z rozwodem, gdyż burzy on ich poczucie bezpieczeństwa. Zagubienie i bezradność wywołują frustrację, a ta zamienia miłość do partnera w nienawiść i niechęć. Eskalacji negatywnych emocji sprzyja również fakt, że większość obowiązków związanych z opieką nad dzieckiem po rozwodzie spada właśnie na matkę. Ojciec uczestniczy w wychowaniu dzieci niejako ,,z doskoku'', przez dwa weekendy w miesiącu. Każdy powód jest dobry, by odegrać się na byłym mężu. Jeśli takowego nie ma, można go łatwo znaleźć. Wie coś o tym Sławomir z Włocławka, który właśnie rozwodzi się ze swoją żoną Zofią. Odkąd się wyprowadził, starsza córka Karolina mieszka z ojcem, a młodsza - Roksana, z matką. Była żona Sławomira robi wszystko, by rozdzielić starszą córkę z ojcem.
- Przed moją wyprowadzką w całości opróżniła nasze wspólne konto. Gdy się o tym dowiedziałem, w nerwach powiedziałem jej parę gorzkich słów. Nagrała naszą rozmowę na dyktafon. Dostałem 8 miesięcy w zawieszeniu na 2 lata - wskazuje Sławomir. Była żona fałszywie zarzucała mu również oszustwa podatkowe, rozpieszczanie córek i demoralizowanie ich przez zabieranie do nocnych klubów. - Dzieci dostają ode mnie tylko 15 zł kieszonkowego. W klubach nie bywam, bo mnie na to nie stać. Te rewelacje zostały wymyślone przez moją żonę, by zdyskredytować mnie jako ojca. Karolina i sąsiedzi mogą to potwierdzić - broni się Sławomir. Zofia oskarżyła go również o niepłacenie alimentów. Zgłosiła to komornikowi, po czym w styczniu bieżącego roku zajął on konto firmy Sławomira. Po kilku dniach uchylono jednak tę decyzję.
Pan Sławomir z Włocławka podejrzewa również swoją byłą żonę o to, że ta chce spokojnie żyć z jego alimentów. Jego zdaniem właśnie dlatego nie pracuje, a jej kontakty z córką, mieszkającą z nim w innym mieście, są sporadyczne. - Od września ubiegłego roku tylko raz widziała się z Karoliną. Mimo regularnych alimentów twierdzi, że nie może ponieść kosztów sądowych. Boję się, że chce mnie zniszczyć. Najgorsze jest to, że nadal ją kocham - mówi.
To wcale nie jest niemożliwe!
Robert Kucharski jest doktorantem warszawskiej Akademii Pedagogiki Specjalnej. Przygotowuje doktorat o opiece naprzemiennej. Jest autorem książek ,,Tata.pl'' i ,,Tata.pl2'', w których pisze o dramacie ojców pozbawionych kontaktów z dziećmi. W pewnym sensie pisze również o sobie. Dwanaście lat temu rozwiódł się z matką swojego syna, dziś osiemnastoletniego Maksa.
- Zmiana obecnej sytuacji nie wymaga żadnych zabiegów ustawodawczych. Konieczne jest jedynie dostrzeżenie przez sędziów sądów rodzinnych negatywnych skutków społecznych, jakie niesie przyjęta przez nich linia orzecznicza w zakresie przyznawania opieki nad dziećmi po rozwodzie. A małżonkowie powinni pamiętać, że nie warto palić za sobą mostów. Może się bowiem okazać, że wiele razy trzeba będzie przeprawiać się na drugą stronę - mówi Kucharski.



A może Panowie zastanowią się nad skokami w bok? Warto poświęcac... »
Taa, bo każdy, co walczy o dziecko, to wg Ciebie zdradza, tak?? »
nie każdy od razu zdradza... tylko przed sądem chcecie pokazać jacy... »
Generalnie kobiety są lepszymi rodzicami, a ta statystyka sądowa wynika... »
Wlasnie sie rozwodze i zbieram materialy o opiece na przemiennej moje jeszcze... »
Niestety jesteśmy tak pochłonięci własnymi problemami,wzajemną... »