Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
PRAWO
Mafia Paliwowa cz. 3: Koszule brudne od nafty
Do cel aresztów śledczych trafiła niespotykana dotąd liczba urzędników państwowych oraz powiązanych z nimi osób. Wśród nich znalazł się m.in. Ryszard W., były prezes katowickiego Urzędu Kontroli Skarbowej. ABW zabezpieczyło dowody obciążające szwagra wojewody śląskiego.
W czerwcu 2001 roku zatrzymano Mariolę J., naczelnika II Urzędu Skarbowego w Częstochowie, Zdzisława M., zastępcę dyrektora Izby Skarbowej, a także Henryka K., pracownika Urzędu Kontroli Skarbowej w Częstochowie. Oficer Damian N. pracował w Wydziale Wywiadu Kryminalnego zachodniopomorskiej Komendy Wojewódzkiej Policji, jednocześnie ochraniał poszukiwanego listem gończym Arkadiusza G. z BGM. Wiadomo też o dwóch szczecińskich agentach CBŚ, którzy przyjęli łapówkę w wysokości 200 tys. zł.
Kwotę tę przekazać mieli emerytowani oficerowie SB, w zamian za podmienienie dowodów rzeczowych obciążających czynnych policjantów. Do aresztu trafił Krzysztof W., policjant współpracujący ze spółką Wrostar. Z podmiotem związana była także córka przełożonego W. - kierownika sekcji w wydziale kryminalnym wrocławskiej komendy wojewódzkiej. Tam też pracował Edward C., nieoficjalny wspólnik Tomasza K., rezydenta szczecińskich baronów na Wrocław. C. szukał kandydatów na słupów, pomagał rejestrować fikcyjne podmioty i fałszował dokumenty. Współpraca biznesmena z policjantem kosztowała Skarb Państwa co najmniej 277 milionów zł.
Policjanci do wynajęcia
Zarzut ujawnienia tajemnicy służbowej obciąża też podinspektora Wojciecha K. z wrocławskiego CBŚ. W maju 2006 roku zatrzymano Piotra M., byłego szefa policji w Malborku, a ówczesnego dyrektora biura strategii KGP w Warszawie, oraz komendanta powiatowego policji w Sztumie Sławomira T. Obaj przyjmować mieli comiesięczną pensję od baronów w wysokości 10 tys. zł. W zamian zapewniali ochronę cystern, a także na telefoniczne wezwanie zmuszali uczciwych funkcjonariuszy do odstępowania od kontroli.
W latach 2002 - 2005 transporty komponentów z Trzebini chronił podinspektor Wiesław G. z CBŚ, doświadczony policjant, który m.in. wyśledził w Meksyku zabójcę Pershinga. W procederze uczestniczyły też jego córka i konkubina. Dla grup paliwowych pracował emerytowany nadkomisarz Krzysztof P., przyjaciel katowickiego gangstera o pseudonimie Simon. W Sosnowcu ABW zatrzymała, pod zarzutem zalegalizowania 70 milionów zł, Andrzeja D., doradcę prawnego klubu parlamentarnego Samoobrony.
Samoobrona Krzysztofa R.
W lipcu 2006 roku, w czasie spektakularnej akcji, zatrzymano znanego detektywa i byłego posła tej samej partii - Krzysztofa R. Odpowiadać ma on za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, pranie pieniędzy pochodzących z przestępstw paliwowych oraz powoływanie się, w zamian za korzyści majątkowe, na wpływy w Sejmie RP i w organach ścigania. Wcześniej, bytomska prokuratura oskarżyła Krzysztofa R. o bezprawne pozbawienie wolności trzech osób i złamanie przepisów ustawy o usługach detektywistycznych. Mocodawca detektywa, Henryk M., odpowiada za narażenie Skarbu Państwa na stratę 430 milionów zł.
Pod koniec 2005 roku zatrzymano członka zarządu rafinerii w Gorlicach, który przyjąć miał 3 miliony zł łapówki w zamian za nielegalną sprzedaż komponentów do produkcji paliwa. Podobne zarzuty usłyszeli członkowie kierownictwa, należącej w większości do PKN Orlen, rafinerii w Trzebini, a także prezes podlegającej spółki Petronaft. Liczbę aresztantów uzupełniają skorumpowani, szeregowi pracownicy policji i różnych urzędów. Śledztwo jest rozwojowe, wciąż dochodzi do kolejnych zatrzymań.
Zmarli milionerzy
W międzyczasie rozbite zostają terenowe rezydentury syndykatu. Jedna ze śląskich grup w ciągu jedynie kilkunastu miesięcy zarobiła ponad 100 milionów zł. Przedsiębiorstwa Piotra K. w latach 2000 - 2002 nielegalnie wzbogaciły się, o co najmniej 218 milionów zł. Pod zarzutem oszustw podatkowych zatrzymano założyciela wrocławskiej spółki Wrostar. Ten były oficer WSI w ciągu roku osiągnął obrót rzędu 180 milionów zł. Sprzedawał komponenty do produkcji oleju napędowego podmiotom nieposiadającym koncesji na produkcję paliw.
Mimo pozornych sukcesów, brak realnych perspektyw odzyskania należnego podatku. Zazwyczaj postępowanie urywa się na etapie fikcyjnego bezpośredniego wykonawcy. Wielu figurantów już nie żyje, natomiast podmioty z osobowością prawną są zazwyczaj w stanie finansowej zapaści. Pomimo śmierci, figuranci nadal realizowali transakcje paliwowe. Najczęstszymi przyczynami zgonów był wylewy krwi do mózgu lub ataki serca. Zwłoki rzadko poddawano sekcji zwłok. Przedsiębiorstwa rozpracowywane przez policję, a zarejestrowane na nisko postawione w hierarchii osoby, wykorzystywano po raz ostatni zaciągając ogromne pożyczki.
Wiarygodność finansową zyskiwały one dzięki dotychczasowym fikcyjnym obrotom. W kilku jedynie przypadkach wyłudzono z banków łącznie ponad 100 milionów zł. Odnogi grupy przestępczej wykryto w wielu regionach kraju. Prawie za każdym razem straty Skarbu Państwa wyceniano na setki milionów złotych. W głównym śledztwie, prowadzonym przez krakowską prokuraturę, straty Skarbu Państwa wyceniono na ponad miliard zł.
Pytania bez odpowiedzi
Podobnie jak w innych skomplikowanych sprawach gospodarczych, precyzyjne oszacowanie rzeczywistej skali procederu najprawdopodobniej nie będzie nigdy możliwe. Prognozować można jedynie całościowe straty państwa na kwotę oscylującą w granicach kilku do kilkunastu miliardów złotych. Nowe światło na sprawę rzuciły sensacyjne zeznania, złożone przez uwikłanych w aferę przedsiębiorców - Danutę G. oraz Andrzeja Czyżewskiego. Oboje byli udziałowcami spółki paliwowej "Dansztof" z Bogatyni, a ich historia została nagłośniona przez sejmową komisję śledczą ds. Orlenu.
Według zeznań G., trzeci wspólnik Dansztofu doprowadził do przejęcia spółki przez grupę przestępczą powiązaną rzekomo z PKN Orlen S.A. oraz BGM. Przestępcy mieli zmusić poszkodowaną do podpisania dokumentów umożliwiających legalizację milionów zł oraz zaciągnięcie równie wysokich kredytów bankowych. Sama organizacja miała charakter typowo mafijny, gdyż chronili ją funkcjonariusze państwowi, przedstawiciele organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Ponadto, o działalności syndykatu paliwowego i bezczynności w tej sprawie dolnośląskich organów finansowych, poinformowany miał być, pełniący wówczas obowiązki ministra finansów, Marek Belka.
Świadkowie obciążają: Kurnik, Semik, Janik, Baranina
Działania CBŚ skierowane przeciw przestępcom miały być zaś "blokowane przez grupę wysokich funkcjonariuszy MSWiA i Komendy Głównej Policji, panów [Romana] Kurnika i [Józefa] Semika, powołujących się na upoważnienia pana Krzysztofa Janika". Natomiast prokurent firmy paliwowej Pollex powoływać miał się na protekcję Józefa Oleksego, wyraźnie stwierdzając, iż z racji tego "jest nie do ruszenia".
Czyżewski wskazał na bezpośredni nadzór znanych polityków nad działaniami grup paliwowych, co tłumaczyć ma konstrukcje norm prawnych sprzyjających oszustwom. Według niego, rzeczywistymi organizatorami procederu byli oficerowie tajnych służb zarówno PRL jak i III RP. Ponadto, przedsiębiorcy wraz z politykami szczegóły działań uzgadniać mieli we wrocławskiej willi Jeremiasza Barańskiego. Baranina sam miał dowodzić dolnośląskim odłamem syndykatu. Policja bardzo szybko zdementowała wiadomość, ogłaszając, że znany gangster nie dysponował domem w tej okolicy. Większość biznesowych powiązań wskazanych przez świadka, znajduje potwierdzenie w posiadanych przez niego dokumentach.
Andrzej Czyżewski był w latach 80-tych prokuratorem. Ze względu na współpracę z "Solidarnością": został pozbawiony stanowiska. Wyjechał do Niemiec, gdzie zajął się pośrednictwem w handlu paliwami. Pod koniec lat 90-tych został udziałowcem "Dansztof-u". Wtedy to spółka prowadziła nielegalne interesy z BGM. Choć działania podmiotu doprowadziły do strat Skarbu Państwa w wysokości 27 milionów zł, nikt nie wszczął z tego tytułu postępowania. Natomiast względem Czyżewskiego bardzo szybko wydano nakaz aresztowania, pod zarzutem działania na szkodę spółki.
Wiarygodność świadków
Przeciwko G. wszczęto siedem postępowań karnych i karno-skarbowych. Świadków oskarżono, gdy ci składali do organów państwowych doniesienia o działaniach tzw. "mafii paliwowej". Obecnie Czyżewski przebywa w Niemczech. Sześciokrotnie doszło do zamachów na jego życie. Od czasu, gdy rozpędzony mercedes próbował wepchnąć na autostradzie jego samochód pod tira, Czyżewski korzysta z ochrony tamtejszej policji. Decyzje o likwidacji obu świadków zapaść miały na konferencji w Wierzchowni.
Wskazane zeznania obciążające znanych polityków nie zostały poparte dowodami i nie uwzględniono ich w końcowym raporcie sejmowej komisji śledczej. Sami politycy zdementowali oskarżenia. Należy jednak podkreślić, iż żona Oleksego, Maria, zasiadała w radzie nadzorczej właśnie paliwowej spółki "Pollen". Ten sam podmiot przekazał w użytkowanie Józefowi Oleksemu luksusowego Volkswagena Passata wraz z kierowcą. Później, prezes "Pollen-u" został skazany za oszustwa w obrocie paliwem, na których zagarnięto 42 miliony zł. Potwierdzono także istnienie wrocławskiej willi Jeremiasza Barańskiego.
W czerwcu 2006 roku CBŚ zatrzymało w Żyrardowie Sławomira M. - przyrodniego brata byłego premiera Leszka Millera. Miał on oferować pomoc baronom paliwowym z Górnego Śląska, powoływać się na wpływy w UOP, urzędach skarbowych i celnych oraz oferować kontrakty w sektorze paliwowym, a także sprzedaż benzyny oraz komponentów do jej produkcji.
Opracowano na podstawie książki Kazimierza Turalińskiego "Dokumentacja III RP - Objawy Mafii"


