PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

KRAJ I ŚWIAT

Lepper z wozu, koniom lżej

Tomasz Sawczuk
2007-07-17

Zakończona (sukcesem czy porażką?) akcja CBA. Rozpad koalicji. Powrót koalicji. Brak żądanych przez Samoobronę dowodów winy Przewodniczącego i kolejne niespełnione groźby. Wreszcie powstanie Ligi i Samoobrony, bo w kupie siła. To obraz polskiej polityki ostatnich kilku dni. W kwestii zamieszania wokół Andrzeja Leppera pewne jest właściwie tylko to, że Lepper w chwili obecnej nie jest już wicepremierem.

To obraz chwiejny i niewyraźny, przeplatany chwilami, w których nie wiadomo, czy rząd jeszcze jest, czy właściwie już go nie ma. W czym dopomaga skutecznie Platforma Obywatelska, składająca wnioski o odwołanie wszystkich ministrów po kolei. Pomysł tyleż niepoważny, co skuteczny.

Zarówno przyczyny dymisji Leppera, jak i dalsze losy koalicji i samego szefa Samoobrony są wciąż niejasne. Do tej pory nikt nie przedstawił przekonywających dowodów, które miałyby świadczyć o winie Andrzeja Leppera. Jak wiadomo, łapówki nie przyjął. Nie wiadomo jedynie, czy dlatego, że ktoś go o akcji uprzedził, czy też dlatego, że przyjąć jej wcale nie miał, a przeciwko niemu być może miejsce miała nawet prowokacja. Z drugiej strony, nie ma powodu, by nie wierzyć premierowi Kaczyńskiemu, który twierdzi, że "Lepper jest w kręgu podejrzeń" i sugeruje, że są dowody, świadczące o jego nieuczciwości. Tak czy inaczej, z faktu wyjścia Leppera z rządu, należałoby się obiektywnie cieszyć.

Łapówka czy spisek?

Okoliczności tego zdarzenia nie są jednak bez znaczenia. Zastanawia zdecydowane posunięcie premiera, który w przypadku braku dowodów może skompromitować nie tylko siebie, ale i CBA. W razie pomyłki co do osoby Leppera, nie zabraknie z pewnością chętnych do napiętnowania akcji CBA i zarzucenia jej maczania palców w bieżącej polityce. Za co swego czasu przecież niezwykle ostro służby specjalne krytykował Jarosław Kaczyński w kontekście tzw. inwigilacji prawicy. Trudno jednak uwierzyć, by rządzący podejmowali aż takie ryzyko, a następnie sami ujawniali sprawę mimo niepowodzenia akcji. Teza o próbie przykrycia dymisją "taśm Rydzyka" wydaje się zaś niedorzeczna. Wskazuje na to zarówno istota i kaliber sprawy, jak i jej przebieg. A także nieprzewidywalność zastanej sytuacji, nawet jeżeli Kaczyński mógł się spodziewać, że Samoobrona pozostanie w koalicji.

Ale zastanawia też pewność, z jaką Andrzej Lepper żąda dowodów. Bo choć nie przekłada się to na żadne decyzje polityczne, to jednak sprawia wrażenie, że nie boi się on oskarżeń. Zastanawia też jego przerażenie, gdy w wyniku prawdopodobnego przecieku dostał informację o akcji CBA i, jak twierdzi, planowanym zatrzymaniu. Jeżeli śledztwo faktycznie nam te sprawy rozjaśni, to za jakiś czas powinniśmy się dowiedzieć, czy jego strach spowodowany był możliwością ujawnienia faktycznych przekrętów, czy też obawą przed sztucznie wykreowanym politycznym teatrem. W końcu scenariusz, wedle którego PiS w ukartowanej akcji z hukiem wyrzuca skorumpowanego Leppera z rządu, wcale nie jest bez sensu. Pewne przesłanki do takich rozważań dają zresztą ustalenia "Dziennika" w kwestii kulis całej akcji, jak i słowa samego Leppera. Chociaż, nawiasem mówiąc: czy to normalne, że wicepremier, którego polityczny partner próbuje rzekomo pokazowo aresztować przy użyciu prowokacji, na drugi dzień dalej jest z nim w koalicji?

Przymus rządzenia

Warto zauważyć, że, choć przeczy to zdrowemu rozsądkowi, Lepper nie miał innego wyjścia jak pozostać w koalicji. Dopiero wentyl bezpieczeństwa w postaci LiS daje mu większą pewność wejścia do parlamentu w następnej kadencji. Także partyjne doły, które dzięki dojściu Samoobrony do władzy nareszcie mają lepiej, byłyby innej decyzji niechętne. A i Lepper, być może tylko na swoje usprawiedliwienie, nie wykluczył, że w partii szykowany był przewrót.

W chwili gdy koalicyjne przystawki zaczęły znajdować się głęboko w defensywie, utworzenie wspólnej inicjatywy było jedynym wyraźnym i być może skutecznym odporem, jaki mogły one dać Kaczyńskiemu. Bo choć nie jest powiedziane, że nawet zwarcie szeregów nie pozwoli pociągnąć obu ugrupowań na dno, to jednak siła ich głosu (i to niekoniecznie ta parlamentarna) sprawia, że PiS nie będzie mógł ich lekceważyć tak jak do tej pory. "Liga i Samoobrona utworzą zatem dodatkową presję na wyjaśnienie zarzutu korupcji w otoczeniu Andrzeja Leppera. Tym bardziej, że przystawki wykazują faktyczne poczucie zagrożenia. A dziennikarze, dla których taki wewnątrzkoalicyjny konflikt to nie lada gratka, z chęcią nowy tandem w tych dążeniach wesprą.

Przy tym, dwukrotne orzekanie o wyjściu z koalicji, a następnie miłosierne decyzje pełnego dobrej woli Leppera o pozostaniu w niej są same w sobie śmieszne. Lepper już tak przyzwyczaił się do trwania u szczytów władzy, że w sytuacji powrotu do niemal otwartej niechęci, jaką darzyli go przecież Kaczyńscy, po prostu spanikował. Ofiarą całego zamieszania padł zaś europoseł z ramienia Samoobrony, Ryszard Czarnecki, który podważał sens wychodzenia z koalicji. Koniec końców, zrealizowano jego scenariusz. Tak czy inaczej, monopol Leppera na podejmowanie decyzji, choć nie całkiem skruszony, został bezsprzecznie zachwiany. A i podjętymi w teorii jednoosobowo decyzjami, Lepper daje znać, że ze zdaniem reszty partii musi się liczyć. Zresztą, w nowym ugrupowaniu na tak wielkie wpływy Lepper już raczej nie będzie miał szans.

Prawo i sprawiedliwość

Sytuacja jest wciąż wysoce niestabilna. Wiele zależeć będzie od wyników śledztwa w sprawie korupcji w Ministerstwie Rolnictwa. Ale trudno nawet orzec, co bardziej może się przyczynić do rozpadu koalicji: postawienie Lepperowi zarzutów czy uznanie go za niewinnego. Bo że ona się prędzej czy później rozpadnie, jest niemal pewne. Bardzo prawdopodobne jednak, że tak jak powiedział w "Dzienniku" Jarosław Kaczyński, "PiS zdecyduje, kiedy będą przyspieszone wybory". Mimo zwierania szeregów i zupełnego braku zaufania do premiera (które może się nieco odrodzić, gdy emocje opadną), przystawkom w dalszym ciągu nie opłaca się obecnie wychodzić z koalicji, co też Lepper dwukrotnie zademonstrował. W momencie kolejnego kryzysu lub przedstawiania przez LiS zbyt wygórowanych żądań, to Kaczyński może powiedzieć "sprawdzam".

Niewykluczone, że wcześniej PiS przegłosuje z Platformą Obywatelską wprowadzenie ordynacji większościowej w celu ustabilizowania sceny politycznej. Może to być także straszakiem na "przystawki", które w uaktualnionej umowie koalicyjnej ugrały sobie przecież wprowadzenie do ordynacji wyborczej "grup list", znanych z wyborów samorządowych.

Andrzej Lepper poza rządem to dla wielu osób z pewnością ulga. Także dla PiS-u. Można oczywiście pytać, dlaczego Kaczyński dopiero teraz zauważył, z kim ma do czynienia. Choć przecież wiadomo, że wie to nie od dziś, a cel polityczny jest dla niego istotniejszy. Jak jednak twierdzi, nie na tyle istotny, by nie zaryzykować rozpadu koalicji w imię zwycięstwa sprawiedliwości i uczciwości.

Można również zauważyć, że nie jest to wcale wielka zmiana jakościowa. Fakt jest jednak faktem, a były wicepremier ze szczytów prestiżu i chwały spadł z powrotem na fotel partyjnego lidera. Choć Samoobrona mocno trzyma się stołków, sam Lepper do rządu już chyba nie wróci. W końcu przysiągł to u Moniki Olejnik w "Kropce nad i" z ręką na sercu...

magazyn
Komentarze

  • 2007-07-17 [Pepech] Wątek samorządowy
    Świetny, rzeczowy artykuł. Doskonale objaśnia wszystkie aspekty... »
  • 2007-07-18 [Pyciu] Plus całej sprawy
    Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na jeden aspekt sprawy. Mianowicie,... »
  • 2007-07-19 [lerek] minus dla leppera
    Jak powiedział dziś Balazs dla Rz: Lepper miał możliwość pozbyć się... »
  • 2007-07-19 [Jacek] minus dla Kaczyńskiego
    Lerek, a Kaczyński miał możliwość nie brania szemranych typów do... »
  • 2007-07-19 [Mir] Plus dla PO
    Wbrew pozorom, sprytnie zadziałała tym razem Platforma. Wiadomo, że... »
  • 2007-07-23 [falk_65@tlen.pl] Gombrowiczowska Polska
    J. Kaczyński daje dowód, że jest wybitnym politykiem na polskiej scenie.... »
Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.