Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
WIADOMOŚCI
Lepper: nie jestem żadnym agentem
Z różnymi ludźmi spotykałem się, być może wśród nich byli jacyś agenci, ale ja żadnym agentem nie jestem - powiedział w czwartek wicepremier Andrzej Lepper odnosząc się do doniesień, że ABW bada, czy miał on związki z rosyjskim wywiadem wojskowym.
"Dziennik" napisał w czwartek, że sześć tygodni temu do ABW wpłynęły dokumenty mające świadczyć o związkach Leppera z rosyjskim wywiadem wojskowym.
Według informacji gazety, chodzi o dokument, który miał wystawić Lepper jako wicemarszałek Sejmu poprzedniej kadencji. Pismo miało upoważniać do występowania w imieniu Leppera ukraińskiego duchownego o nazwisku Kinajło, który - jak pisze "Dziennik" - według polskich służb, może być związany z rosyjskim GRU, czyli wywiadem wojskowym.
Dokument ten do biura koordynatora służb specjalnych Zbigniewa Wassermanna dostarczył Krzysztof Kluzek, były członek władz Orlenu i PZU. Wassermann - według "Dziennika" - przekazał sprawę do ABW.
"Kiedyś poseł Jan Maria Rokita mówił, że ja byłem szkolony na Syberii za czasów Związku Radzieckiego. Problem w tym, że ja nigdy na Syberii nie byłem. Z jakimś księdzem, czy z mnichem z Ukrainy spotkałem się i nawet z biskupem ukraińskim. Tak, że ja z różnymi ludźmi spotykałem się. Być może wśród tych ludzi byli jacyś agenci. Natomiast ja żadnym agentem nie jestem" - powiedział Lepper w czwartek w radiu TOK FM.
Dodał, że dziwi go, że dowiaduje się o dotyczącym go doniesieniu z prasy, skoro wiedział o tym Wassermann i - jak sądzi - również premier.
"Nie wiem, czy to jest przeoczenie, czy to jest w tym natłoku pracy, ale to nie jest w porządku. Ja już o tej sprawie mówiłem, powiedziałem, że będą takie rewelacje w +Gazecie Wyborczej+. (...) Nigdy żadnym agentem nie byłem" - powiedział Lepper.
Na uwagę, że może jego nazwisko znajduje się na powstałej w IPN tzw. "liście 500" wicepremier odparł: "A może jestem. Chociaż ja byłem już lustrowany, ale Kwaśniewski też był lustrowany".
We wtorek Polskie Radio podało nazwiska polityków SLD, którzy mają się znajdować na "liście 500" - sporządzonym przez IPN spisie osób pełniących ważne funkcje w życiu publicznym, które tajne służby PRL traktowały jako swych informatorów.
Mają to być m. in.: Jacek Piechota, Zbigniew Siemiątkowski, Longin Pastusiak, Andrzej Brachmański, Roman Jagieliński, Sławomir Wiatr, Dariusz Rosati i Wiesław Kaczmarek. Według "Rzeczpospolitej", na liście jest też b. prezydent Aleksander Kwaśniewski. Wymienieni zaprzeczyli tym zarzutom.


