PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

KRAJ I ŚWIAT

Lekarstwo na wszelkie problemy?

Sebastian Zalipski
2007-04-28

Umowa offsetowa nie będzie już motorem napędzającym polska gospodarkę. Nowoczesnych technologii w Polsce dzięki F-16 też raczej nie przybędzie. Nie pomoże naszym żołnierzom, którzy obejmą służbę podczas kolejnej misji, tym razem w Afganistanie. Nasz wkład w sojusz polsko - amerykański jest realizowany zgodnie z wcześniejszymi zobowiązaniami. Polacy w odróżnieniu od Amerykanów dotrzymują swoich obietnic.

Kiedy kończyła się wojna w Wietnamie, Amerykanie wyciągnęli szereg wniosków z doświadczeń wojennych. Rozpisali konkurs na samolot odpowiadający potrzebom współczesnego pola walki, który miał być podatny na przeróżne modyfikacje. Takie podejście pozwala na użytkowanie przez długie lata, bez wydatkowania ogromnych pieniędzy na kolejne projekty co parę lat. Wytwórca mógł oczekiwać licznych zamówień a koszt produkcji samolotu produkowanego w dużej liczbie egzemplarzy można zredukować. Takiego zamówienia potrzebował bardzo amerykański koncern Lockheed. W 1974 oblatano prototyp samolotu F-16, rok później wybrano go na podstawowy lekki myśliwiec Sił Powietrznych USA. W 1976 roku świat obiegła wiadomość o tym, że w zamian za złożenie zamówienia na dostawę samolotów pasażerskich pracownicy koncernu Lockheed zaoferowali łapówkę w wysokości od 3 do 10 milionów ówczesnych dolarów. Karierze F-16 (o dziwo) to nie zaszkodziło i Siły Powietrzne Armii USA otrzymały pierwsze seryjne egzemplarze myśliwca w 1979 roku. Do dzisiaj 23 kraje zamówiły ponad 4,4 tys. samolotów. Tym samym F- 16 stał się najpopularniejszym samolotem myśliwskim na świecie.

Nowe a wyglądają jak stare

Samoloty, które w pierwszym rzędzie trafiły na wyposażenie lotnictwa USA tylko pozornie wyglądają jak polskie "Jastrzębie". Wygląd zewnętrzny to jedyna cecha wspólna dla tych maszyn. Całe wnętrze samolotu produkowanego dziś najeżone jest skomplikowaną elektroniką i wszelkimi narzędziami do prowadzenia wojny powietrznej. Wyposażenie zupełnie odbiega od tego czym pilot F-16 dysponował pod koniec lat 70-tych kiedy nie istniał jeszcze ani komputer osobisty ani telefon komórkowy.

W polskich samolotach nie ma tradycyjnych przyrządów czyli tzw. awioniki. Te jej elementy, które pozostały są tylko rezerwą na wypadek awarii dwóch ciekłokrystalicznych wyświetlaczy, które pomagają kierować samolotem, wyświetlają informacje o pogodzie, stanie silnika, ilości paliwa i sytuacji taktycznej na polu walki.

Polski "jastrząb" nie jest "staruszkiem"

Gdy rozpoczynano produkcję F-16 był jednym z nielicznych samolotów bojowych wyposażanych w pojedynczy silnik. Zazwyczaj bezpieczeństwo pilotów gwarantować miała para silników. Rozsławiony w filmie Top Gun F-14 dysponował skrzydłami o zmiennej geometrii. Te same rozwiązania stosowali również Rosjanie. F16 miał być lekki i zwinny - dostał tylko jeden silnik i to niemal zwykły płatowiec. W lekkim samolocie mocny silnik zapewnił sporą nadwyżkę ciągu i niewielkie zużycie paliwa. Pozwolił też zabrać w powietrze sporo wyposażenia i uzbrojenia. Samolot zbudowano tak, że siłę nośną zapewniają nie tylko skrzydła ale i odpowiednio wyprofilowany kadłub. Dzięki temu samolot wygląda drapieżnie ale niepozornie. W kokpicie zamiast wolantu jest niewielki dżojstik - samolotem steruje się dzięki poczwórnemu układowi elektrycznemu. Cztery komputery błyskawicznie sprawdzają czy jakiś błąd pilota przypadkiem nie zagrozi stabilności samolotu w powietrzu. Samolot ma większą od swoich przetargowych konkurentów odporność na zakłócenia radiolokacyjne. Nie bez znaczenia jest też większy zasięg. Dzięki F-16 możliwe będzie prowadzenie operacji bojowych niezależnie od pogody czy pory dnia.

Samolot wcale nie jest najważniejszy

Spodziewane oferty przetargowe wpłynęły w listopadzie 2002. Po roku ówczesny minister obrony ogłosił decyzję komisji przetargowej uznającej projekt koncernu Lockheed Martin za najlepszą ofertę dla sił powietrznych. Zakupiliśmy 48 myśliwców F-16 w najnowocześniejszej wersji spośród maszyn tego typu eksploatowanych w państwach NATO. Stąd problemy techniczne związane z pierwszymi egzemplarzami samolotu, które z pewnymi trudnościami doleciały do Polski. Póki co jest ich kilka a i tak są trudności z obsadzeniem ich pilotami, którzy wolą karierę w liniach cywilnych gdzie po prostu można więcej zarobić. Stany Zjednoczone zobowiązały się do przeszkolenia łącznie 49 pilotów i 183 specjalistów obsługi naziemnej.

Wszystkie z oferowanych Polsce samolotów już gdzieś latały, wszystkie są myśliwcami i spełniają oczekiwania komisji przetargowej. Ale to amerykanie zadeklarowali największą "wartość dodaną" do kontraktu - obiecali, że postarają się ulokować w Polsce trochę swojego przemysłu. Obiecali, że dadzą nam posmakować najnowszych technologii. O znaczeniu wyboru F-16 powiedział minister Jerzy Szmajdziński kiedy na konferencji po ogłoszeniu wyników przetargu stwierdził między innymi, że wybór samolotu wielozadaniowego to przełomowy moment dla naszych sił zbrojnych i ważne wydarzenie dla polskiej gospodarki.

Recepta na chorobę polskiego przemysłu obronnego

Nasz przemysł lotniczy bazował dotąd na kooperacji z dawnymi radzieckimi wytwórniami. Produkowaliśmy w naszych zakładach wiele różnych samolotów cywilnych i wojskowych. W większości na licencji zakupionej w ZSRR, czasem wyłącznie na potrzeby krajów bloku wschodniego. Nowoczesnych technologii było tam niewiele a zakłady produkcyjne z czasem stawały się dostawcami części zapasowych i zakładami remontowymi. Wraz z upadkiem ZSRR zniknęła większość odbiorców dla samolotów wytwarzanych w Polsce. Przemysł lotniczy w Polsce stracił rację bytu. Zakup F-16 miał dać szansę na jego odtworzenie.

Umowa offsetowa pomiędzy Skarbem Państwa RP i Lockheed Martin Corporation (LMC), została zawarta 18 kwietnia 2003 r. Jaki jest w praktyce sens tej umowy? W wielkim skrócie chodzi o to, że firma, która dostarcza nam samoloty i wyposażenie do nich, zobowiązuje się do podjęcia kroków w kierunku przeniesienia do Polski inwestycji, które w jakimś stopniu zrekompensują nam to, że nie my sami budujemy sobie samoloty. Nieważne, że nie mamy na to żadnych szans. Kupno samolotu za granicą to utrata miejsc pracy, transfer kapitału za granicę. Strona amerykańska zobowiązała się do inwestycji kompensacyjnych w polski przemysł o wartości 6,028 mld dolarów. Umowa przewidywała obowiązek realizacji 23 projektów. Co więcej Stany Zjednoczone przyznały Polsce niskooprocentowany kredyt wysokości 3,8 mld dolarów - czyli innymi słowy Amerykanie pożyczyli nam pieniądze na zakupy u siebie. Za nadzór nad realizacją umowy odpowiada nasze Ministerstwu Gospodarki. Wśród beneficjentów umowy znalazły się takie przedsiębiorstwa jak WSK-PZL Rzeszów S.A., ZM Mesko S.A., Grupa Lotos S.A oraz GM Motors Manufacturing Poland Sp. z o.o.

"Obiecanki cacanki"

Szybko jednak pojawiły się pewne trudności w realizacji niektórych projektów offsetowych lokowanych w polskich spółkach przemysłu obronnego. Słabo sprzedają się do Ameryki Północnej i Południowej samoloty M-28 i M-18 produkowane w PZL Mielec. Nic też nie wydarzyło się w związku z planami realizacji modernizacji, napraw i remontów samolotów dyspozycyjnych w Wojskowych Zakładach Lotniczych Nr 2 w Bydgoszczy. Producent F -16 przedstawił zatem propozycje innych projektów zobowiązań offsetowych. Dotyczą one Kombinatu PZL-Hydral S.A. we Wrocławiu, Zakładów Metalowych Dezamet S.A w Nowej Dębie, Zakładów Radiowych Radmor S.A w Gdyni oraz Zakładów Produkcji Specjalnej Sp. z o.o. w Pionkach. Pomimo deklaracji Lockheeda nie mamy specjalnych powodów do radości. Umowa offsetowa nie jest realizowana w taki sposób jak nam obiecywano. Amerykanie realizują jedynie tzw. "lekki offset", czyli po prostu kupują materiały i towary w polskich firmach.

Samolot nośny politycznie

- Podczas posiedzenia, LPR będzie się domagać specjalnego zebrania komisji obrony narodowej i gospodarki w sprawie realizacji umowy offsetowej, zawartej przez Polskę z USA w 2003 r. przy okazji umowy o zakupie samolotów F-16 - mówił w połowie stycznia wiceprezes Ligi Wojciech Wierzejski. Politycy LPR w dalszym ciągu popierają sojusz z USA. - Pamiętamy o historii wzajemnych relacji i pomocy ze strony USA - mówił Janusz Dobrosz. Jak jednak podkreślił, Liga w dalszym ciągu domagać się będzie debaty parlamentarnej ws. bilansu uczestnictwa wojsk polskich w wojnie w Iraku. Komisja nie powstała. Umowa offsetowa nadal nie jest realizowana. Politycy chwilowo zajęli się czymś innym zapominając o swoich deklaracjach

W wojskowych Zakładach Lotniczych w Bydgoszczy nadal nie powstało centrum serwisowe dla F-16. W Mielcu miała ruszyć produkcja samolotów SkyTruck na rynki amerykańskie, ale Lockheed nie wywiązał się i z tych zobowiązań. Ponoć część winy była i po naszej stronie, bo rzekomo zakłady mieleckie nie potrafiły dostarczyć samolotu, który można byłoby pokazać w Stanach potencjalnym kupcom. W Rzeszowie składano silniki do F-16, ale zamówienie opiewa tylko na 48 sztuk. Pojawiły się też plotki o przeniesieniu tej działalności do Bułgarii. Do tego dokładają się kolejne renegocjacje umowy offsetowej. W resortach gospodarczych coraz głośniej mówi się, że nie ma szans na realizację umowy w pierwotnym kształcie. Czy zatem nowy polski myśliwiec odbije się nam offsetową czkawką?

magazyn
Komentarze

  • 2007-04-29 [CONSTANT BAN] myśliwiecki offset
    Napisałem kilka mies. temu " Kierując się i rozumem i sercem sto razy... »
Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.