PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

KRAJ I ŚWIAT

fot. ilw.org.pl

Lech Wałęsa w teczce

Adam Mietlicki
2007-06-16

Legendarny działacz "Solidarności", pierwszy prezydent demokratycznej Polski i laureat Pokojowej Nagrody Nobla wciąż musi walczyć. Tym razem jednak nie z totalitarnym systemem, ale o swoje dobre imię i odpowiednie miejsce w polskiej historii. Ostatnimi czasy powracają, bowiem echa przeszłości, a wraz z nimi oskarżenia przeciwko Lechowi Wałęsie o współpracę z SB. Co ciekawe, nie pochodzą one wcale od przeciwników politycznych byłej głowy państwa, lecz od jego byłych kolegów z "Solidarności".

Aby zakończyć dyskusje na temat ewentualnej współpracy z SB, Lech Wałęsa zdecydował się na ujawnienie w Internecie dokumentów, które otrzymał z Instytutu Pamięci Narodowej. A jest co ujawniać. Wałęsa opublikował na razie 500 stron dokumentów, ale jest ich znacznie, znacznie więcej.

Zaczęło się w Gdańsku

14 sierpnia 1980 roku w Stoczni Gdańskiej rozpoczęła się fala strajków zorganizowanych przez Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża. Strajkujący robotnicy postawili 21 postulatów, wśród których znalazły się m. in. zapewnienie strajkującym prawa do utworzenia niezależnych związków zawodowych; przestrzegania konstytucyjnego prawa do wolności słowa oraz dostępu do mediów; zaprzestania represji wobec osób prześladowanych za przekonania; przeprowadzenie zmian w gospodarce; zwiększenia wsparcia dla osób wychowujących dzieci; skrócenie wieku emerytalnego i reformy służby zdrowia; wolnych sobót; przywrócenia do pracy zwolnionych ze stoczni Lecha Wałęsę i Annę Walentynowicz. Dwa dni po rozpoczęciu strajku. w stoczni pojawili się w niej delegaci innych strajkujących zakładów, a wśród nich Bogdan Lis i Andrzej Gwiazda. Powołany został Międzyzakładowy Komitet Strajkowy z Lechem Wałęsą na czele.

30 i 31 sierpnia oraz 3 września 1980 roku przedstawiciele strajkujących oraz rządzącej partii podpisali Porozumienia Sierpniowe. Na mocy tych postanowień, 17 września 1980 roku w Gdańsku powstał Niezależny Samorządny Związek Zawodowy "Solidarność", zarejestrowany w listopadzie tego roku. Późniejsze wprowadzenie stanu wojennego i zdelegalizowanie związku zmusiło działaczy "Solidarnośći" do stworzenia struktur podziemnych.

18 grudnia 1988 roku, przy przewodniczącym NSZZ "Solidarność," powołano Komitet Obywatelski. Został on podzielony na szereg sekcji, mających na celu przygotowanie stanowiska opozycji, dotyczącego poszczególnych obszarów rozmów z władzą. Lech Wałęsa, wraz z większością kierownictwa "Solidarności", poparł negocjacje z decydentami PRL. Jednak niektóre grupy opozycyjne, a także część związkowców, sprzeciwiało się pokojowej zmianie władzy. Rewolucja była, ich zdaniem, niezbędna, aby oczyścić Polskę z ludzi PZPR. Jednakże "Solidarność", pod przywództwem Lecha Wałęsy, wybrała drogę pokojową.

6 lutego 1989 roku strona opozycyjna i rządowa spotkała się razem przy Okrągłym Stole. Obrady zakończyły się 5 kwietnia uzgodnieniami, obejmującymi ponowną legalizację "Solidarności" oraz przeprowadzenia 4 czerwca 1989 r. częściowo wolnych wyborów, w których związek będzie mógł wystawić swoich kandydatów.

Oskarżenia...

Anna Walentynowicz, była działaczka Wolnych Związków Zawodowych, odznaczona Orderem Orla Białego. Za niezależną działalność związkową została dyscyplinarnie zwolniona z pracy w Stoczni Gdańskiej, 7 sierpnia 1980 roku, gdy brakowało jej 5 miesięcy do emerytury. W stanie wojennym, internowana po siłowym rozbiciu strajku w Stoczni Gdańskiej.

"Poza naszymi plecami agentura dogadała się z częścią Solidarności, co zaowocowało obradami Okrągłego Stołu i kontraktowym Sejmem" - mówiła Walentynowicz podczas obchodów 25-lecia "Solidarności". "Siły agenturalne od początku miały w związku swojego człowieka, a był nim Lech Wałęsa" - twierdziła. O dokumentach zamieszczonych w Internecie przez Wałęsę,Walentynowicz mówi krótko: "Nie ma zamiaru tego czytać. To przypomina ruch muchy w smole. Niech Wałęsa pokaże lepiej dokumenty, które były w jego teczce, jak był prezydentem".

Andrzej Gwiazda to działacz polityczny i związkowy, także kawaler Orderu Orla Białego, obecnie członek kolegium IPN. Brał udział w wydarzeniach marcowych (w 1968 roku Milicja Obywatelska i Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej, brutalnie pacyfikowała demonstracje studenckie), jak również grudniowych (w 1970 roku wybuchły bunty robotnicze głównie w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie spowodowane drastycznymi podwyżkami cen żywności). Pod koniec kwietnia 1978 roku, Gwiazda założył Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża. Po wybuchu strajku, w sierpniu 1980, został członkiem prezydium Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej.

Współtworzył także NSZZ "Solidarność", 17 września 1980 r. został wybrany na stanowisko wiceprzewodniczącego. Uczestniczył w negocjacjach ze stroną rządową w sprawie trzech najważniejszych postulatów: zniesienia cenzury, zalegalizowania związków zawodowych niezależnych od partii oraz uwolnienia więźniów politycznych. Nie podpisał jednak postanowień sierpniowych. W latach 1986 - 1989 był członkiem grupy sprzeciwiającej się dialogowi z władzą komunistyczną. Z tego powodu nie wszedł do Komitetu Obywatelskiego "Solidarność" i nie wziął udziału w rozmowach w Magdalence ani obradach Okrągłego Stołu.

W trakcie zorganizowanych prze siebie obchodów 25 rocznicy powstania Solidarności, Andrzej Gwiazda mówi o Lechu Wałęsie: "Nie można podawać ręki zdrajcy, który w naszych szeregach działał na rzecz przeciwników 25 lat temu". "Prezydium WSK opanowała SB. Dziś już wiemy, że 5 z 11 jego członków było agentami. Ale i tak nie udało im się przejąć związku. Dlatego wprowadzono stan wojenny. Jego jedynym celem było ustanowienie kierownictwa związku przez esbeków. Od czasu, jak kapusie przejęli stery w "Solidarności", to już nie był nasz związek. To oni dziś świętują przed Pomnikiem Trzech Krzyży. My spotykamy się tutaj, żeby rozliczyć tych, którzy sprowadzili nas ze słusznej drogi, na którą weszliśmy w sierpniu 1980 roku" - mówił Gwiazda.

...i obrona

O fakcie publikacji dokumentów Lech Wałęsa mówi: "Zamknąłem oczy i puściłem papiery w świat, niech ludzie czytają i oceniają". W dokumentach opublikowanych przez Lecha Wałęsę można znaleźć zapis o tym, że był wykorzystywany operacyjnie przez SB, na co sam zainteresowany odpowiada: "Ja nie wiem co SB miało na myśli, pisząc, że mnie operacyjnie wykorzystywała. Na jednej z rozmów odpowiedziałem, że pomogę władzy, jeśli ruszy odnowa kraju, ale zapowiedziałem też, że jak sprawy pójdą źle, to się sprzeciwię. I w końcu 1979 roku wyrzucono mnie z pracy w stoczni. To jest dowód najlepszy, po czyjej byłem stronie". Wśród dokumentacji zgromadzonej na stronie można znaleźć m. in. "Plan działań w ramach kombinacji operacyjnej o kryptonimie MIESZKO", pochodzący z 18.10.1985, w którym możemy przeczytać:

"I. W ostatnim czasie A. Walentynowicz nasiliła działania dyskredytujące L. Wałęsę w środowiskach pro- solidarnościowych. Coraz częściej rozsiewa pogłoski o niewłaściwej postawie L. Wałęsy, nazywając go oszustem, dwulicowcem, karierowiczem, którego należy zdemaskować.

II. Celem działań jest dalsze utwierdzanie A. Walentynowicz w przekonaniu, że L. Wałęsa nadal współpracuje z SB".

Lech Wałęsa stwierdza więc, że jego związkowi koledzy dali się wodzić za nos SB jak dzieci. Jednakże eksperci twierdzą, że SB nie było w stanie wytworzyć nowych konfliktów wewnątrz związku, ale jedynie podsycać już istniejące. Wkrótce Wałęsa ma jednak opublikować kolejne dokumenty, które - jak sam twierdzi - pokażą, że "Bolek" to nie Lech Wałęsa.

magazyn
Komentarze

Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.