Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
OPINIE
Lech Kaczyński przed komisją śledczą?
Artur Zawisza chce wezwać jako świadka prezydenta przed bankową komisję śledczą. Pozostali członkowie komisji odnoszą się do pomysłu sceptycznie. Sprawę dla LEAD.PL komentują: Artur Zawisza (Prawica RP), Adam Szejnfeld (PO) oraz Tadeusz Cymański (PiS).
Zawisza: Prezydent powinien zeznawaćObecny prezydent był prezesem Najwyższej Izby Kontroli, gdy badała ona prywatyzację Banku Śląskiego. NIK miała do niej krytyczny stosunek. Lech Kaczyński występował osobiście w sejmie w tej sprawie, przedstawiając stanowisko izby. To stanowisko jest różnie interpretowane. Na przykład Bogdan Pęk powołuje się na nie, stawiając tezy oskarżające prywatyzację, a Marek Borowski, jako były minister finansów, broni się za pomocą tez z raportu. Informacja NIK była krytycznie recenzowana przez osoby, które zostały w niej napiętnowane. Wypowiadali się tak choćby ministrowie Chmielak i Kawalec, którzy w informacji NIK są oskarżeni o niedopełnienie obowiązków. Chodzi więc o to, by rozjaśnić parę kwestii.
Podczas obrad, co do samej sprawy urzędu prezydenta w ogóle nie było sporu. Partie reprezentowane w komisji zawsze przychylały się do tezy, że prezydent może stanąć przed komisją śledczą. Było tak np. przy okazji sprawy Aleksandra Kwaśniewskiego. Wezwanie Lecha Kaczyńskiego nie jest żadnym aktem zemsty. Składałem już wnioski, jeszcze jako członek PiS, o przesłuchanie Kazimierza Marcinkiewicza, nie oponowałem przeciw wnioskowi o przesłuchanie prezesa NBP Sławomira Skrzypka. To nie jest hańba być świadkiem przed komisją, w końcu świadek jej pomaga.
Szejnfeld: Są ważniejsze problemyProblemem jest teraz, czy w związku z falą strajków będziemy rozdawać miliardy lub dziesiątki miliardów złotych przez najbliższe lata, czy nie. Nie zaś, czy prezydent powinien stanąć przed jakąś niekonstytucyjną komisją. Ja i mój klub uznajemy, że komisja działa z naruszeniem prawa i jest ciałem, które nie ma na celu wyjaśnienia kwestii merytorycznych, tylko uprawianie polityki. W związku z tym bojkotujemy tę komisję i jest nam kompletnie obojętne, czy prezydent będzie przed nią występował.
Można by się zastanawiać, czy chęć wezwania prezydenta, to suma odkuwania się posła Zawiszy ze względu na odsunięcie go z funkcji przewodniczącego, czy bardziej zorganizowana próba dokonania precedensu, który mógłby być przywoływany w przyszłości. Tak czy inaczej, wszystko wskazuje na to, że jest to element gry politycznej , a nie wyjaśniania ważnych dla Polski spraw.
To decyzja prawników, czy prezydent może być wezwany jako świadek przez komisję śledczą. Myślę, że wszyscy są równi wobec prawa i być może to jest w pewnym sensie odpowiedź. W naszym nadrzędnym interesie jest dociekanie prawdy. Z tego co wiem, zdecydowana większość ekspertów i obywateli opowiadała się za możliwością wezwania prezydenta na świadka.
Myślę, że poseł Zawisza jest bardzo logiczny i konsekwentny - można go nie lubić, ale nie można mu odmówić logiki myślenia. Jako członek komisji śledczej ma także większą wiedzę na temat sprawy. Każdy werdykt komisji przyjmę z respektem. Jeżeli są podstawy do przesłuchania prezydenta, to nie ma świętych.


