Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
OPINIE
Kryzys rządowy
W poniedziałek późnym wieczorem prezydent na wniosek premiera Jarosława Kaczyńskiego odwołał Andrzeja Leppera z funkcji wicepremiera i ministra rolnictwa. Sprawę dla LEAD.pl komentują: Marek Sawicki (PSL), Przemysław Gosiewski (PiS, wypowiedź dla IAR) oraz Piotr Gadzinowski (SLD).
Sawicki: To próba odwrócenia uwagi
Jarosław Kaczyński zapowiedział, że pomimo odwołania Andrzeja Leppera z funkcji wicepremiera w dalszym ciągu oczekuje poparcia od Samoobrony. Wobec tego w tym momencie nie jest możliwe wsparcie obecnego rządu przez Polskie Stronnictwo Ludowe. W tej całej sprawie związanej z usunięciem Andrzeja Leppera z rządu, jedna rzecz wydaje się oczywista. Jarosławowi Kaczyńskiemu potrzebne było wydarzenie, które mogłoby odwrócić uwagę opinii publicznej od tego, co dzieje się obecnie w kraju - protestów, wypowiedzi ojca Tadeusza Rydzyka. Wobec tego mając człowieka o wątpliwej reputacji, zdecydował się to wykorzystać.
Gosiewski: odejście Leppera było niezbędne
Odwołanie Andrzeja Leppera z funkcji ministra rolnictwa i wicepremiera rządu było niezbędne, ponieważ ciążą na nim podejrzenia korupcji. Sprawą musi zająć się prokuratura i sąd. Celem Prawa i Sprawiedliwości nie było zerwanie koalicji z Samoobroną. Chodziło wyłącznie o to, by w rządzie nie zasiadały osoby, co do których istnieją jakiekolwiek podejrzenia. W obecnej sytuacji muszę powiedzieć, że cieszę się z faktu, że Samoobrona zdecydowała się pozostać w koalicji.
Gadzinowski: Przystawki nie są już potrzebne
Premier wiedział już wcześniej o zarzutach pod adresem Andrzeja Leppera i szukał właściwego momentu na ich przedstawienie. Zrobił to jednak teraz, aby przykryć niesmak jaki wywołały nagrania o. Rydzyka oraz m.in. dymisja ministra sportu Tomasza Lipca. Jarosław Kaczyński już dawno ostrzył sobie zęby na Leppera. Ja już wcześniej przewidywałem, że Prawu i Sprawiedliwości przystawki nie będą potrzebne w momencie, w którym obsadzi swoimi ludźmi najważniejsze stanowiska w państwie, w tym również prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Zdziwiony jestem natomiast postawą posłów Samoobrony, którzy jeszcze dzisiaj rano deklarowali gotowość umierania za swojego przewodniczącego natomiast teraz widać, że były to tylko czcze obietnice. Według mnie, pomimo ostatnich wydarzeń, nie ma groźby wcześniejszych wyborów.


