Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
KULTURA
Krwawa jatka na guście widza
Niecałe dwa lata temu pojawił się w kinach horror "Hostel". Rzecz dotyczyła pewnego słowackiego schroniska, z którego dziwnym trafem znikali turyści. Ostatecznie trafiali oni do tytułowego miejsca, gdzie sadystyczni bogacze znęcali się nad nimi, płacąc za to ogromne pieniądze. Film okazał się niezłym kasowym sukcesem, co twórcy przewidzieli, sprytnie pozostawiając sobie furtkę dla sequelu.
Obie części łączy postać bohatera, który w "jedynce" uciekł prawie spod noża oprawców, a w "dwójce" musi się przed nimi ukrywać. To jednak pozorne i krótko trwające nawiązanie. Ów bohater bowiem szybko zostaje unicestwiony przez stowarzyszenie organizujące proceder handlu ludzkim ciałem, przeznaczonym do tortur.
W "Hostel 2" pojawiają się trzy przyjaciółki, postanawiające spędzić wakacje we wschodniej Europie. Po drodze, w pociągu spotykają młodą modelkę, która proponuje im odwiedzenie Bratysławy. Jak to w horrorach bywa, trójka dziewcząt oczywiście zgadza się. Dalej mamy już wszystko po staremu, czyli powtarza się schemat z części pierwszej. Bohaterki trafiają do hostelu. Zaczynają poznawać tamtejszych bywalców, aż do chwili, gdy jedna z nich nie wraca do swojego pokoju.
Obraz na każdym kroku potwierdza swój wtórny charakter. Ileż można jeść odgrzewane kotlety? Schematyczność i przewidywalność sequelu prowadzi do tego, że w efekcie ogląda się nudną akcję, która z góry wiadomo jak się skończy. Bezradne próby zainteresowania widza klimatem i napięciem rekompensuje się mnożąc brutalne sceny tortur.
Dzisiejsi twórcy już chyba nie wiedzą, jak taki obraz nakręcić. Od kina Roba Zombie, poprzez "Wzgórza mają oczy" i "Teksańską masakrę piłą mechaniczną", a na "Domu woskowych ciał" kończąc, trudno znaleźć film, który zaskakiwałby naturalnością i pomysłem. Zbliżyła się do tego "Piła", jednak po drugiej części jej twórcom też brakło pomysłu. A w przypadku "Hostelu 2", trudno się ogląda coś, co zrobiono tylko po to, by straszyło samymi obrazami. A tak to niestety wygląda. W sumie najkrótsza, ale oddającą prawdę o treści, recenzja zawarłaby się w stwierdzeniu, że zaczyna się on od uciętej głowy, a kończy na uciętych genitaliach... Mało zachęcające, niestety.


