PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

PRAWO

Mecenas Jan W. / fot. AG

Krakowski Consigliere mafii?

Kazimierz Turaliński
2007-08-05

Do Sądu Rejonowego Praga-Południe w Warszawie wpłynął akt oskarżenia przeciwko Janowi W. - pierwszoliniowemu przedstawicielowi krakowskiej palestry. Jednemu z najdroższych i najlepszych prawników postawiono zarzuty działania na rzecz zorganizowanej przestępczości. Wśród nich znalazło się m.in. tworzenie fałszywych dowodów w sprawie zabójstwa pruszkowskiego bossa Andrzeja Kolikowskiego pseud. Pershing.

Białostocka prokuratura apelacyjna prowadziła od 2005 roku postępowanie w tej sprawie na polecenie Prokuratury Krajowej. Zabezpieczony materiał dowodowy pozwolił na skierowanie kompletnego aktu oskarżenia do Sądu Rejonowego w Białymstoku, skąd sprawę przekazano do rozpatrzenia warszawskim sędziom. Wydział karny praskiego sądu orzeknie o winie pierwszego polskiego adwokata oskarżonego o popełnienie szeregu czynów karalnych na zlecenie przestępczości zorganizowanej. Strukturę tę, z racji skali działania, nazwać można Polską Mafią.

Zabójstwo króla hazardu

W grudniu 1999 roku Ryszard Bogucki oddał śmiertelne strzały do Pershinga - najpotężniejszego herszta pruszkowskiego gangu. Zleceniodawcą zbrodni był inny boss podwarszawskiej struktury przestępczej Mirosław D. pseud. Malizna. Kolikowski, który monopolizował ogólnopolską przestępczość hazardową, co pozbawiło konkurencję w skali roku dziesiątek, a może nawet setek milionów złotych zysku. Zapadł wyrok śmierci. Realizację kontraktu powierzono domniemanemu zabójcy komendanta głównego Marka Papały.

W styczniu 2001 roku Ryszard Bogucki został zatrzymany w miejscowości Cancum w Meksyku, a następnie deportowany do Polski. Także zleceniodawca zabójstwa trafił za kraty. Obronę Malizny powierzono Janowi W. Adwokat postanowił zneutralizować dowody winy klienta fałszywymi zeznaniami innego przestępcy, skazanego na wieloletni wyrok za dwa zabójstwa - Sławomira R. W zamian za kłamstwa skazańca, W. obiecał udzielić pomocy materialnej i zapewnić bezpieczeństwo osobiste. Jak twierdzi prokuratura, faktycznie takiej pomocy udzielił. Uzyskane tą drogą zeznania miały obciążyć świadka oskarżenia i obalić wersję śledczą przyjętą przez prokuraturę. Malizna odzyskałby wówczas wolność i realną władzę w gangu.

Miliardy z nafty

18 lipca 2003 roku Jan Kulczyk, ówczesny najbogatszy Polak, udał się wraz z biznesmenami Andrzejem Kuną i Aleksandrem Żaglem, do Wiednia. Tam doszło do spotkania z Władimirem Ałganowem - rosyjskim szpiegiem i zaufanym człowiekiem prezydenta Putina. Przedmiot konferencji stanowić miały tajne ustalenia dotyczące przekazania w ręce Rosjan kluczowego dla Polski sektora paliwowego. Zależna od Skarbu Państwa spółka PKN Orlen kontrolowała trzon polskiego rynku naftowego - zarówno dystrybucji jak i produkcji benzyny, oleju napędowego, oleju opałowego, paliwa lotniczego, tworzyw sztucznych i wszelkich wyrobów petrochemicznych. Ponadto, spółka prowadziła prawie dwa tysiące stacji benzynowych na terenie Polski, pięćset w Niemczech i trzysta pięćdziesiąt na obszarze Czech. Zysk netto koncernu w 2004 roku wyniósł 2 440 000 000 zł. Przejęcie kontroli nad Orlenem gwarantowało rosyjskim koncernom pozycję energetycznego hegemona nad Wisłą.

W wyniku powstałego skandalu powołano sejmową komisję śledczą. Na podstawie m.in. materiałów zabezpieczonych przez Agencję Wywiadu odtworzono przebieg wiedeńskiej konferencji, nagłośniono również działania tzw. Mafii Paliwowej, której oszustwa kosztowały Skarb Państwa przynajmniej miliard zł. Jednym z ważniejszych świadków postępowania pozostawał znany w kręgach najwyższej władzy lobbysta Marek Dochnal. Jan Kulczyk, wezwany do złożenia zeznań, uczynił swym pełnomocnikiem Jana W. Zeznania Dochnala obciążyły mecenasa. Ten miał naciskać na świadka, by nie ujawniał powiązań Kulczyka z rosyjską spółką Łukoil. Zachowanie dyskrecji miało - dzięki koneksjom Jana W. - zapewnić lobbyście opuszczenie aresztu, w którym ten od miesięcy przebywał. Brak współpracy oznaczał natomiast przykre konsekwencje dla jego najbliższych...

Polska filia KGB

Kolejne zarzuty objęły współpracę prawnika z mordercą z południowej Polski - Krzysztofem F. pseud. Bandzior. Gang dowodzony przez Bandziora podejrzewany był o dokonanie serii zabójstw w latach 1996 - 2000. Po aresztowaniu przywódcy Jan W. odpowiadać miał za komunikację pomiędzy nim a pozostającymi na wolności przestępcami. Przekazane wiadomości umożliwiły manipulację zeznaniami oraz naciski na świadka oskarżenia.

Aby prawidłowo odnieść się do wskazanych powyżej zarzutów, ujawnić należy tło zależności nieobjętych bieżącym postępowaniem prokuratorskim. Szczególnie warty uwzględnienia wydaje się kontakt Jana W. z żoną niekwestionowanego przywódcy środkowoeuropejskiej przestępczości zorganizowanej, rezydującego w Wiedniu Jeremiasza Barańskiego pseud. Baranina. Wraz z nią, pełniąc funkcję wiceministra spraw wewnętrznych, mecenas dokonał rejestracji fundacji "Bezpieczna Służba". Nazwa stanowi anagram terminu "Służba Bezpieczeństwa", której to weryfikację Jan W. wówczas nadzorował.

Celem działania samej fundacji miało być... czerpanie zysku z gier hazardowych oraz najprawdopodobniej otoczenie parasolem ochronnym byłych SB-eków. Jeremiasz Barański wielokrotnie łączony był ze środowiskiem prokuratorów oraz urzędników państwowych, pracujących w PRL-u dla polskiej filii KGB, którą faktycznie była Służba Bezpieczeństwa. Kontrowersyjna wydaje się więc, często głoszona przez Jana W., krytyka wiarygodności archiwów IPN-u oraz samej idei lustracji.

Syndrom tych samych twarzy

Jeremiasz Barański oskarżany był o globalną działalność przestępczą z zakresu masowego przemytu narkotyków i alkoholu, korupcję wysokich urzędników państwowych wielu krajów, a także zlecenie zabójstw m.in. polskiego ministra Jacka Dębskiego oraz gen. Marka Papały. Wyroku w kluczowych sprawach karnych nie doczekał - popełnił samobójstwo w wiedeńskim areszcie, wkrótce po tym, gdy zagroził ujawnieniem powiązań czołowych polityków ze światem przestępczym. Wśród uczestników wiedeńskiej konferencji prócz Jana Kulczyka znaleźli się także kontrahenci Baraniny. Wedle potwierdzonych źródeł, Wiedeńczyk miał też odegrać znaczącą rolę w budowie dolnośląskich struktur tzw. Mafii Paliwowej. Był również zainteresowany hazardem, aktywnie współpracował z oficerami dawnego SB oraz gangiem pruszkowskim. We wszystkich tych sprawach pojawiał się mecenas Jan W. Orzeczenie praskiego sądu ostatecznie wyjaśni, czy pełnił rolę sumiennego adwokata, czy gardzącego prawem wspólnika zabójców i handlarzy narkotyków.

* * *

Na pewnym etapie współpracy zaciera się granica pomiędzy prawnikami, bankierami, samorządowcami a przestępcami. Kluczowym momentem staje się ta chwila, gdy cienka linia dozwolonej prawem pomocy zostaje przekroczona. Sprawca przestępstwa, bez względu na jego rangę, staje się rzeczywiście członkiem zorganizowanej grupy przestępczej. Po przekroczeniu tej granicy nie ma już odwrotu. Nigdy. Świadek koronny w procesie gangu pruszkowskiego nazywał adwokatów chroniących półświatek, prawniczymi prostytutkami. Jeśli jednak podane zarzuty zostaną obronione przed sądem, wskazane określenie stanie się nieadekwatne. Właściwe będzie po prostu - kolejny gangster.

magazyn
Komentarze

  • 2007-08-06 [Pietka :-)] Ostro..
    Ostro, ale bardzo konkretnie. Trochę odwagi w mediach i może doczekamy się... »
  • 2007-08-09 [PATRIOTA] SKANDAL !!!!
    TO WSZYSTKO WYCHODZI TERAZ.MAM NADZIEJĘ,ŻE KACZORY ZROBIĄ Z TYM... »
  • 2007-08-09 sam jesteś skandalem
    Jak będziemy tu takich kaczy-komentatorów czytać, to faktycznie... »
  • 2007-08-09 Cały Krakówek na mafiach stoi
    Tam juz dla uczciwych ludzi niedługo miejsca nie bedzie, tylko komunaliści... »
  • 2007-11-02 [mzchess] Kaczory
    Kaczory już niewiele mogą zrobić a to z powodu "mądrych młodzików"... »
Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2010.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.