PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

SPOŁECZEŃSTWO

Konsumenci i pasjonaci

Kacper Michałowski
2007-05-29

Rola Internetu w tworzeniu nowych społeczności czy grup zainteresowań jest ogromna. Wbrew przewidywaniom jego przeciwników zamiast doprowadzić do alienacji, osłabienia kontaktu z rzeczywistością i innymi ludźmi, okazał się niesłychanie wspólnototwórczym medium. Jednak społeczności internetowe narażone są na zagrożenia.

Fenomen społeczności internetowych opiera się na szerokim zasięgu, anonimowości i równości użytkowników. W cyberprzestrzeni zacierają się różnice statusu społecznego, kultury i temperamentu. Można również zachować anonimowość oraz - jak nigdzie indziej - kreować własną tożsamość w oderwaniu od rzeczywistości. Łatwiej jest więc wyrażać bez skrępowania swoje poglądy i krytykować cudze, pokonywać nieśmiałość i zawierać nowe znajomości. Jest to również jedyna w swoim rodzaju szansa spotkania osoby o podobnych zainteresowaniach, zasięgnięcia fachowej rady, zdobycia trudno dostępnych informacji.

Wszechogarniająca twórczość

Dlatego społeczności internetowe to najczęściej grupy pasjonatów: rowerzystów, kolekcjonerów, miłośników motoryzacji itp. Polskich internautów przyciągają również słowniki on-line: polsko-angielski dict.pl oraz polsko-niemiecki dep.pl. Wokół tych inicjatyw zawiązały się grupy osób dyskutujących na forach o znaczeniach wyrażeń i nietypowych słów oraz pomagających sobie w tłumaczeniu i pisaniu obcojęzycznych tekstów. Stałych bywalców ma też portal biblionetka.pl - serwis rekomendujący książki. Każdy może się tam podzielić wrażeniami z lektury bądź napisać recenzję dzieła.

Najwspanialszym chyba dziełem, jakie stworzyła społeczność internetowa jest Wikipedia - "Wolna Encyklopedia", jak nazywają ją inicjatorzy projektu. Świadczy ona o mocy medium i jego przełomowości. Podział na autora i bierną publiczność zanika, każdy może stać się aktywnym uczestnikiem procesu tworzenia kultury, poczuć się współodpowiedzialnym za jej kształt. Powstają serwisy dziennikarstwa obywatelskiego, np. iThink.pl czy wiadomosci24.pl, gdzie każdy może zmienić się z pasywnego odbiorcy informacji w ich twórcę. Sieć ujawnia się jako pole wszechogarniającej twórczości.

Od niedawna w podręcznikach do marketingu znaleźć możemy odrębne rozdziały poświęcone zjawisku społeczności internetowych. Są one szczególnie atrakcyjne dla firm sprzedających produkty kształtujące styl życia - telefony komórkowe, ubrania, samochody, napoje czy słodycze. Grupa osób kojarzonych z marką czyni ją bardziej atrakcyjną i godną zaufania. Konsument kupi towar, by czuć się wartościowymi i wyjątkowym, by przynależeć do elitarnego grona. Ponadto okazją do działań reklamowych są często toczące się na forach internetowych dyskusje o produktach.

Indywidualność czy komercja?

Komercyjny potencjał społeczności internetowych może być dla nich zarówno błogosławieństwem, jak przekleństwem. W marcu br. internetowy gigant Google kupił YouTube - serwis publikujący i bezpłatnie udostępniający nadesłane przez użytkowników krótkie filmy wideo. Słynny dziś portal założony przez grupkę zapaleńców zrobił niewyobrażalną karierę. Stał się przestrzenią spotkań ludzi o różnych, nieraz oryginalnych zainteresowaniach.

YouTube stworzył unikalną możliwość komunikacji. Jednak przedsięwzięcie napotkało na sporą przeszkodę. W związku z publikacją fragmentów utworów chronionych prawem autorskim, firmy fonograficzne zaczęły upominać się o swoje. Nie miało znaczenia, że nagrania były prezentowane we fragmentach, w niskiej jakości i do celów niekomercyjnych. W momencie przejęcia strony przez Google, wszystkie roszczenia spadły na firmę. Z początku wydawało się, że nie będzie ona zainteresowana wikłaniem się w procesy i płaceniem tantiem fonograficznym gigantom. Nad YouTube zawisła groźba wycofania wszystkich materiałów oprócz amatorskich nagrań. Na szczęście zniszczenia YouTube udało się uniknąć. Koncerny płytowe zadowoliły się zyskami z reklam umieszczanych na stronach portalu. Tym razem marketingowe wykorzystanie społeczności okazało się dla niej zbawienne.

Inaczej dzieje się, gdy przedsięwzięcia komercyjne wdzierają się na teren społeczności bocznymi drzwiami i zachwaszczają je kryptoreklamą. Taki los spotkał słynny portal Gumtree. Strona ta powstała w marcu 2000 roku jako inicjatywa mieszkańców Londynu, którzy chcieli wynająć mieszkanie, szukali lub oferowali pracę czy pragnęli znaleźć miłość swojego życia. Bezinteresowność tą wykorzystały agencje nieruchomości, które zaczęły codziennie zamieszczać setki ofert najmu lub sprzedaży, najczęściej fałszywych i dość atrakcyjnych. Zwabiony nimi klient wpłaca agencji zaliczkę by dowiedzieć się, że interesujące go ogłoszenie jest już nieaktualne, a inne propozycje pośrednika nie są warte nawet funta.

Internetowa "ekologia"

Komisja Europejska już w listopadzie ubiegłego roku zauważyła problem niekontrolowanego rozprzestrzeniania się reklamy w Internecie. Ówczesna komisarz ds. społeczeństwa informacyjnego i mediów Viviane Reding wezwała państwa Unii do zwalczania informacyjnych śmieci i programów szpiegowskich, wyłudzających informacje o odwiedzanych przez użytkownika stronach internetowych, adresach mailowych a nawet ściśle strzeżonych danych dotyczących płatności i kont bankowych.

Działania te powinny mieć na celu uczynienie sieci przyjaznym i bezpiecznym środowiskiem nie tylko dla wymiany informacji, lecz może przede wszystkim dla rozwoju nowych form życia wspólnotowego. Tych, które często stają się lekarstwem na osamotnienie i zagubienie w morzu informacji we współczesnym świecie.

magazyn
Komentarze

Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.