PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

PRAWO

Kłopotliwe referendum ogólnokrajowe

Paweł Jagiełło
2007-07-08

Trudno dziś o państwo, negujące potrzebę przeprowadzania referendum ogólnokrajowego w niektórych sprawach. Przy wszystkich mankamentach tej instytucji, jest to rozwiązanie korzystne i potrzebne.

W czasach starożytnych, głosowanie powszechne uznawano za podstawową formę udziału każdego obywatela w zarządzaniu państwem. Charakter ówczesnych, niewielkich liczebnie państw-miast, sprzyjał takim rozwiązaniom.

Od Rousseau do Szwajcarii

Podstaw referendum w dzisiejszym kształcie trzeba szukać w poglądach Jana Jakuba Rousseau, który uzasadniał potrzebę odwoływania się do woli suwerena - ludu czy narodu. Wzorów dzisiejszego referendum upatrywać można również w praktyce ustrojowej Szwajcarii. Tam zgromadzenia mieszkańców gmin decydują zarówno o podatkach, jak i wprowadzeniu nowych ustaw.

Referendum jest dzisiaj jednym z nielicznych przejawów demokracji bezpośredniej. Przedmiotem glosowania referendalnego w Polsce może być kwestia typowo prawna, dotycząca przyjęcia lub odrzucenia konkretnego aktu prawnego, jak i sprawy szczególnie istotnej dla kraju (art. 125 Konstytucji RP). Może to być również przyjęcie ustawy o zmianie konstytucji, o ile jej postanowienia zmieniają treść rozdziału I, II lub XII, a także wyrażenie zgody na ratyfikację umowy międzynarodowej, na mocy której przekazujemy kompetencje niektórych organów państwowych, ograniczając tym samym suwerenność państwa. Mówi o tym tzw. klauzula europejska zawarta w art. 90 ust. 1 Konstytucji.

Jedno czy dwudniowe?

Konstytucja w art. 125 stanowi, że referendum może zarządzić "Sejm bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy liczby posłów lub Prezydent Rzeczypospolitej za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów". Poza prezydentem wnioskującym do Senatu i Sejmem podejmującym uchwałę o przeprowadzeniu referendum z własnej woli, wniosek o powszechne głosowania może również wnieść grupa 500 tys. obywateli. Praktyka pokazuje jednak, że żadnego z obywatelskich wniosków Sejm nie uwzględnił.

Warto również zauważyć, iż przeprowadzenie referendum ma w Polsce charakter fakultatywny. Oznacza to, że nie ma sprawy, przy której istniałby ustawowy obowiązek poddania jej pod głosowanie powszechne.

Referendum w Polsce może się odbyć w ciągu jednego lub dwóch dni. Zgodnie z art. 4 ustawy o referendum ogólnokrajowym, głosowanie wyznacza się na dzień wolny od pracy, a w przypadku referendum trwającego dwa dni, na dzień wolny od pracy oraz poprzedni. W tej ostatniej sytuacji, lokale wyborcze otwarte są między godziną 6 a 20. Gdy głosowanie odbywa się jednego dnia - od godz. 6 do 22.

Tajne, równe, większościowe...

W referendum ogólnokrajowym mogą brać udział obywatele polscy, którzy najpóźniej drugiego dnia głosowania kończą 18 lat oraz posiadają pełną zdolność do czynności prawnych. Ustawa nie wprowadza tu nic nowego w stosunku do ordynacji wyborczej do Sejmu i Senatu czy na Prezydenta RP. Jedyna różnica polega na tym, że referendum odbywa się wyłącznie na terenie kraju.

Referendum, podobnie jak inne wybory odbywa się według zasad: tajności, równości, która oznacza jednakową wagę głosu każdego obywatela oraz bezpośredniości, co oznacza, że głosuje się osobiście. Podobnie jak wybory prezydenckie, referendum jest również większościowe.

W związku z zasadą bezpośredniości, wiele emocji wywołują postulaty głosowania przez pełnomocnika, korespondencyjnie bądź przez Internet. W pierwszym przypadku dominują opinie krytyczne. Wydaje się to być głos rozsądny, bowiem w obliczu tajności głosowania, nie ma skutecznych metod kontroli jak głosował pełnomocnik. W związku z tym, że oddanie głosu byłoby wyrażeniem woli pełnomocnika, a nie mocodawcy, jest to właściwie delegowanie prawa wyborczego. Z kolei głosowanie korespondencyjne czy jego elektroniczny odpowiednik - przez Internet, nie budzi tak wielu wątpliwości. W Polsce mimo prób wprowadzenia takiego rozwiązania, nie jest ono prawnie usankcjonowane.

Aby referendum było ważne, "za" lub "przeciw" musi opowiedzieć się większość obywateli. Ważność głosowania jest również obwarowana wymogiem wzięcia w nim udziału co najmniej połowy uprawnionych do głosowania. Wymóg 50-procentowej frekwencji dotyczy jednak spraw o szczególnym znaczeniu dla państwa oraz głosowania nad ratyfikacją umowy międzynarodowej, o której mówi art. 90 Konstytucji RP. Nie dotyczy to jednak głosowania w sprawie przyjęcia lub zmiany konstytucji, o którym mowa w art. 235 Konstytucji.

W sytuacji zgody na ratyfikację umowy międzynarodowej, skutek prawny jest taki sam jak w przypadku podjęcia przez Sejm ustawy o udzieleniu prezydentowi zgody na ratyfikację. Tak w przypadku przyjęcia lub zmiany konstytucji. Inna sytuacja występuje, gdy głosowano nad kierunkiem zmian legislacyjnych. Wówczas Sejm zobowiązany jest w terminie 60 dni od opublikowania w Dzienniku Ustaw wyroku Sądu Najwyższego o ważności referendum, wydać stosowne akty prawne. Muszą one być zgodne z wolą powszechną wyrażoną w referendum.

Prawo w działaniu

W Polsce po roku 1989 przeprowadzono dwa ogólnokrajowe referenda. Pierwsze dotyczyło przyjęcia nowej konstytucji. Odbyło się ono w maju 1997 roku. Pytanie brzmiało: "Czy jesteś za przyjęciem Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej uchwalonej przez Zgromadzenie Narodowe w dniu 2 kwietnia 1997 r.?". Do urn udało się ponad 12 mln osób, czyli 43 proc. uprawnionych do głosowania. Nieznaczna większość - 53 proc., opowiedziała się za przyjęciem nowej ustawy zasadniczej. Przeciw było 46 proc. biorących udział w głosowaniu. Konstytucja została tym samym przyjęta, bo tego typu referendum nie wymaga 50-proc. frekwencji.

Drugim równie ważnym przykładem zastosowania tej instytucji w Polsce, było referendum akcesyjne w sprawie wejścia Polski do Unii Europejskiej. W związku z tym, że frekwencja wyniosła prawie 59 proc., wynik został uznany za ważny. Za, głosowało 77,5 proc. uprawnionych, przeciw - 22,5 proc. W związku z tym po ratyfikacji Traktatu Akcesyjnego przez prezydenta, Polska stała się członkiem Unii Europejskiej.

Trudno kwestionować samą instytucję referendum. Jest to przecież jeden z objawów demokracji bezpośredniej, stanowiących swoistą przeciwwagę dla wszechwładzy parlamentów we współczesnych demokracjach. Niepokojącym jest jednak fakt, że nie zawsze wyborcy biorący udział w referendach powszechnych, biorą pod uwagę merytoryczne przesłanki głosowania. Doskonale pokazuje to ostatnie referendum, które odbyło się we Francji w sprawie przyjęcia Konstytucji UE. Jak się okazało, Francuzi głosowali raczej przeciw rządowi a nie samemu projektowi konstytucji.

Nadzieją napawa jednak fakt tak dużej frekwencji wśród Polaków w sprawie wejścia Polski do Unii Europejskiej. Można sądzić, że nie była to tylko chwilowa, incydentalna mobilizacja społeczeństwa, ale trwała postawa do brania odpowiedzialności za sprawy kraju.

magazyn
Komentarze

Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2010.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.