Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
PRAWO
Kazus Najsztuba
Prokurator sądownie ściga znanego redaktora i showmana Piotra Najsztuba. Powodem nie są jednak podejrzenia o działalność przestępczą znanego publicysty czy jego dawna praca w charakterze dziennikarza śledczego, lecz zasłużona krytyka zainteresowanego urzędnika.
Prokurator Grzegorz Talarek zasłynął przed kilkoma laty skrajną ignorancją, przejawioną w toku postępowania prowadzonego w sprawie rozboju na szosie pod Grójcem na szkodę handlarzy ze Stadionu Dziesięciolecia. Oskarżył on bowiem o dokonanie napadu z bronią w ręku, w przebraniu policjanta, statecznego i szanowanego doktora nauk z zakresu historii sztuki - Jacka Bochińskiego. Podejrzany cieszył się nienaganną opinią środowiskową, znany był jako oddany nauce, stateczny człowiek niezdolny do przemocy.
Utalentowany śledczy
O ile współczesna kryminologia zna podobne przypadki sprawców czynów karalnych, są one jednak niezmiernie rzadkie, o tyle ich wykrycie umożliwiał za każdym razem żelazny materiał dowodowy. Tego w przytoczonym przypadku zabrakło. Badania porównawcze śladów daktyloskopowych wykluczyły zgodność odcisków palców naukowca z tymi, pozostawionymi przez sprawców. Zupełnie nie zgadzał się też rysopis ani zabezpieczone przez policję włosy przestępców. Pomimo tego, z uporem godnym lepszej sprawy, prokurator Talarek doprowadził do osadzenia w areszcie śledczym Bochińskiego. Ten spędził za kratami rok, bezczynnie oczekując na proces, podczas którego niemal natychmiast został uniewinniony.
Wybitną dociekliwość śledczego docenili na łamach "Przekroju" ówczesny redaktor naczelny pisma Piotr Najsztub oraz reporter Cezary Nazarewicz. Skrupulatne śledztwo streścili na dwóch stronicach, reportaż okraszając wiele mówiącym tytułem "Prokurator poDUPAdły". Kompromitacja prokuratora nie pozostała bezkarna. Oczywiście zasadna krytyka i niedociągnięcia kunsztu zawodowego pozostawały bezsporne, powodem aktu oskarżenia uczyniono więc wymowny tytuł.
Prokuratura na tropie
Prokurator Talarek urażony epitetami, wyodrębnionymi poprzez przedstawiony zabieg stylistyczny ze słowa "podupadły", tj. słowami "podły" oraz "dupa", skierował do swoich przełożonych wniosek o wszczęcie postępowania w związku ze znieważeniem funkcjonariusza publicznego. Sprawa toczyła się w prokuraturze pod nadzorem wyższej instancji i zakończyła oskarżeniem. I tym razem sąd jednak niezwłocznie umorzył sprawę. Zgodnie bowiem z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego ściganie z oskarżenia publicznego, czyli przez prokuraturę, za znieważenie funkcjonariusza publicznego w związku z "pełnieniem obowiązków służbowych", godzi w konstytucyjną gwarancję swobody wypowiedzi.
Urażony funkcjonariusz nie zrezygnował. Wyrzucił z aktu oskarżenia zakwestionowany zapis "w związku z pełnieniem obowiązków służbowych" i ponownie dostarczył do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa. Znieważenie osoby prywatnej ścigane jest z oskarżenia prywatnego, jednak ze względu na "interes społeczny" prokuratura dołączyła się do oskarżenia, angażując w sprawę powagę organów ścigania. Proces na wniosek poszkodowanego został utajniony. W sprawie przesłuchano już niemal całą redakcję "Przekroju".
Szczególny interes społeczny
- Znieważenie osoby w środkach masowego komunikowania wymaga objęcia ściganiem tego przestępstwa, bo wymaga tego interes społeczny - tymi słowami skwitował sprawę anonimowy prokurator. Praktyka jest jednak inna, jak udowodniono np. w sprawie Jacka Majchrowskiego i Zbigniewa Ziobry. Minister Sprawiedliwości w swym wystąpieniu wspominał o konszachtach prezydenta Krakowa z grupami przestępczymi. Majchrowski złożył doniesienie o popełnieniu przestępstwa, tego jednak słusznie nie podjęto. Prokuratura czuwać ma bowiem nad bezpieczeństwem obywateli, a sprawy urażonej ambicji obywatele powinni rozwiązywać poprzez prywatny akt oskarżenia, nie obciążający organów ścigania powołanych celem zwalczania przestępczości kryminalnej i gospodarczej.
Sama analiza znieważającego rzekomo tytułu nie wydaje się uzasadniać oskarżenia. Nie w świetle niekwestionowanej treści opatrzonego nim, rzetelnego reportażu. Polskie prawo prasowe oraz orzecznictwo dopuszcza wykorzystanie dosadnych określeń, zwłaszcza gdy przemawia za tym interes społeczny.
W pewnych kręgach społecznych określenie "dupa" pozostaje właściwe dla osoby nieporadnej, niezdolnej do w pełni samodzielnego, asertywnego i skutecznego działania. Bezkrytyczny stosunek prokuratora do przyjętej wersji śledczej, nie korespondującej ani z osobą podejrzanego, ani też materialnymi dowodami wypełnia wskazane elementy definicyjne tego potocznego określenia. Podobnie określenie "podły" cechować ma człowieka nieprzejednanego w swym negatywnym stanowisku do danej osoby, zjawiska czy grupy społecznej. Roczne przetrzymywanie niewinnego człowieka o nieposzlakowanej opinii w areszcie, obiektywnie wypełnia te znamiona. Rzeczone działanie funkcjonariusza publicznego bynajmniej nie zasługuje na pochwałę ani, tym bardziej, na zatajenie, a w interesie społecznym pozostaje szczególne napiętnowanie haniebnych praktyk i nieporadności organów ścigania.
Podstawy prawne
Art. 212. 1 Kodeksu karnego: Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Art. 213. 1 Kodeksu karnego: Nie ma przestępstwa określonego w art. 212 1, jeżeli zarzut uczyniony niepublicznie jest prawdziwy.
2. Nie popełnia przestępstwa określonego w art. 212 1 lub 2, kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut służący obronie społecznie uzasadnionego interesu [...]
Krytyka nieskutecznego funkcjonariusza aparatu ścigania, powołanego do ochrony praw obywateli stanowi pełne usprawiedliwienie obrony społecznie uzasadnionego interesu. Zwłaszcza, że działanie wbrew prawidłom sztuki zawodowej skutkowało rażącym naruszeniem prawa obywatela, czyli rocznym pozbawieniem wolności. Działania prokuratury cechuje w tej sprawie nie dbałość o interes społeczny, lecz nie mająca oparcia w przepisach prawa, solidarność zawodowa. Miejmy nadzieję, że kazus ten zasłużenie wyląduje na śmietniku historii polskiego wymiaru sprawiedliwości, a nie stanie się codzienną, wymierzoną w krytykę prasy, praktyką.



To tego dziennikarz mafia chciała - jak podały ostatnio media - zapłacić... »