Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
KRAJ I ŚWIAT
Karta Praw Niektórych
Zakończony niedawno unijny szczyt w Brukseli został niewątpliwie zdominowany przez spór o system głosowania w Radzie Europy. Europejskie media z niezwykłym zainteresowaniem śledziły przebieg negocjacji i narodzin "trudnego kompromisu", będącego ich efektem. Nie zauważono wówczas, że jeszcze jedna kwestia może podzielić Europę. Tu także Polska odgrywa znaczącą rolę.
Przedstawiciele polskich władz powrócili do kraju ogłaszając wszem i wobec kolejny sukces osiągnięty na arenie międzynarodowej. Smaku zwycięstwa nie zepsuły nawet komentarze w europejskich mediach, które bardzo krytycznie oceniły postawę strony polskiej i styl w jakim prowadziła rozmowy. Jednak w niespełna tydzień po zakończeniu szczytu do europejskiej prasy, przeniknęły informacje, według których polscy negocjatorzy oprócz "umierania za pierwiastek" przy ustalaniu mandatu negocjacyjnego w sprawie unijnego traktatu, zastrzegli sobie w Brukseli możliwość odrzucenia niektórych zapisów z Karty Praw Podstawowych.
Karta Praw Podstawowych...
Karta Praw Podstawowych to dokument mający na celu podniesienie standardów ochrony praw człowieka w państwach należących do Unii Europejskiej. Chociaż w oczywisty sposób nawiązuje ona do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, przepisy w niej zawarte mają charakter bardziej szczegółowy i dotykają problemów, których Konwencja powstała w 1950 roku uwzględnić nie mogła.
Karta zawiera więc zapisy dotyczące ochrony danych osobowych, wolności mediów, zakazu praktyk eugenicznych, czy prawa do dobrej administracji. Zaznaczyć też trzeba, że Europejska Konwencja Praw Człowieka nie jest dokumentem unijnym, a przecież kodyfikacja praw gwarantowanych wszystkim obywatelom Unii jest warunkiem koniecznym dla funkcjonowania Trybunału Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich w Luksemburgu. Na te właśnie potrzeby odpowiedzią ma być Karta.
Podczas szczytu Unii Europejskiej w Nicei w 2000 roku, państwa członkowskie po raz pierwszy przyjęły Kartę Praw Podstawowych, chociaż była to tylko polityczna deklaracja i nie posiadała ona żadnej mocy prawnej. Kartę włączono później do unijnej konstytucji, której miała stanowić integralną część. Projekt europejskiej ustawy zasadniczej został odrzucony w 2005 roku, po referendach jakie odbyły się w państwach Unii Europejskiej. Na ostatnim szczycie w Brukseli ustalono jednak, że Karta Praw Podstawowych powinna stanowić osobny dokument i część europejskiego prawa. Kwestia ta ma zostać podjęta w czasie najbliższego unijnego szczytu, wtedy też najprawdopodobniej Karta Praw Podstawowych wejdzie w życie jako prawomocny dla całej wspólnoty, dokument.
...i jednostronna deklaracja polskiego prezydenta
Kilka dni po zakończeniu szczytu w Brukseli, hiszpański dziennik "El Pais" podał informację na temat tzw. "klauzuli moralności", czyli jednostronnej deklaracji prezydenta Kaczyńskiego, by do Karty wprowadzić następujący zapis: "Karta w żaden sposób nie narusza prawa państw członkowskich do stanowienia ustawodawstwa w sferze publicznej moralności, prawa rodzinnego, a także ochrony ludzkiej godności i poszanowania fizycznej i moralnej integralności człowieka". Według hiszpańskiej gazety jest to kolejny zabieg polskich władz mający na celu dyskryminację mniejszości seksualnych i ograniczenie prawa do aborcji.
Obaw tych raczej nie podziela Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski. W swym oświadczeniu z dnia 29 czerwca stwierdza: "Kwestia ta nie wydaje się budzić wątpliwości, gdyż prawo unijne nie reguluje bowiem kwestii moralności czy prawa rodzinnego, pozostawiając te obszary do wyłącznej kompetencji państw członkowskich. Takie rozumienie prawa Unii Europejskiej potwierdza orzecznictwo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Deklaracja ta ma zatem przede wszystkim znaczenie potwierdzające stan prawny, który nie może być kwestionowany przez pozostałe państwa członkowskie UE".
Wydawać by się więc mogło, że cała sprawa w rzeczywistości stanowi przysłowiową "burzę w szklance wody", rozpętaną przez hiszpańską gazetę o lewicowych sympatiach. Jednak wiele wskazuje, że to dopiero początek i właśnie jesteśmy świadkami "ciszy przed burzą".
Zrozumieć ciszę
Nie wszystkie państwa członkowskie chcą przyjęcia Karty Praw Podstawowych w jej obecnym kształcie. Wielka Brytania wynegocjowała już wcześniej wyłączenie jej z postanowień IV Rozdziału zatytułowanego "Solidarność", który reguluje kwestie dotyczące między innymi praw pracowniczych, zabezpieczenia i pomocy społecznej oraz ochrony środowiska. W praktyce oznacza to, że nikt nie będzie mógł odwoływać się od wyroków brytyjskich sądów do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, w oparciu o IV Rozdział Karty Praw Podstawowych.
Polska i Irlandia mają odmienne niż Wielka Brytania zastrzeżenia do postanowień zawartych w Karcie Praw. Dotyczą one przede wszystkim samodzielnego stanowienia praw w kwestiach publicznej moralności oraz rodziny. Anna Fotyga poinformowała jednak, że gdyby jednostronna deklaracja Polski okazała się środkiem niewystarczającym, istnieje możliwość przystąpienia do Protokołu wynegocjowanego przez Wielką Brytanię. Podobne stanowisko przedstawiła też Irlandia.
Takie stanowisko rządu wywołało niepokój wśród działaczy związków zawodowych, które od samego początku oczekiwały przyjęcia Karty w całości. Zaskakujący i niezrozumiały jest dla nich zwłaszcza fakt, że władze nie poruszyły tego tematu wcześniej. Podobną opinię wyraził Rzecznik Praw Obywatelskich w przytoczonym już wcześniej oświadczeniu: "Zastrzeżenie przez Polskę możliwości przystąpienia do tego Protokołu podczas przyszłej Konferencji Międzyrządowej daje Rządowi Rzeczypospolitej swobodę w podjęciu decyzji w tej kwestii, która powinna być - zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich - przedmiotem głębokiej analizy. Tego rodzaju analizie Karty powinna towarzyszyć dyskusja nad jej postanowieniami oraz wynikającymi z jej przyjęcia konsekwencjami".
Podstawowe pytanie
Strona rządowa póki co, twardo obstaje przy swoim stanowisku i nie widzi niczego zdrożnego w obronie publicznej moralności oraz rodziny. Ryszard Czarnecki, eurodeputowany Samoobrony uważa, że Karta Praw Podstawowych może narzucać Polsce pewne przepisy, które w przyszłości umożliwią, na przykład, zawieranie homoseksualnych małżeństw. Niezadowolenie ze strony rządu w tej sprawie, jest więc czymś oczywistym i nie powinno nikogo dziwić. Jeśli chodzi o sprzeciw związkowców, to w ich własnym interesie jest jak najmniejsze skrępowanie polskiej gospodarki unijnymi przepisami, co może spowolnić jej dynamiczny rozwój.
Również Piotr Gadzinowski (SLD) z Komisji do Spraw Unii Europejskiej nie widzi w całej sprawie niczego sensacyjnego, ani niepokojącego, jednak swój spokój uzasadnia w nieco inny sposób: - Polska nie jest w stanie odrzucić Karty Praw Podstawowych, a deklaracja naszych władz jest po prostu elementem kampanii wyborczej. Zresztą biorąc pod uwagę politykę, jaką prowadzi rząd, trudno się po nim spodziewać działań antysocjalnych.
Czy odrzucenie przez Polskę części postanowień zawartych w Karcie Praw Podstawowych poprzez dołączenie do brytyjskiego Protokołu jest zatem realne? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Zdania polityków są bowiem podzielone, a cała sprawa wydaje się wciąż jeszcze nie przesądzona, gdyż publiczna debata na ten temat nadal jest przed nami. Jedno jest pewne. Kwestia "klauzuli moralności" zostanie ostatecznie rozstrzygnięta podczas najbliższego unijnego szczytu. Wtedy też okaże się, czy Karta Praw Podstawowych obejmie wszystkich Europejczyków (w tym Polaków) czy tylko tych Niektórych.


