Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
WIADOMOŚCI
Kaczmarek, Kornatowski i Netzel ponownie w prokuraturze
Do warszawskiej prokuratury okręgowej zostali ponownie przewiezieni Konrad Kornatowski, Jaromir Netzel i Janusz Kaczmarek. W budynku prokuratury będą kontynuowane dziś ich przesłuchania. Dziś drugi dzień przesłuchań szefa PZU, byłego Komendanta Głównego Policji i byłego szefa MSWiA. Netzel, Kornatowski i Kaczmarek zostali zatrzymani przez ABW wczoraj rano. - Decyzja o tym, czy wystąpić do sądu o aresztowanie zatrzymanych osób w związku ze sprawą przecieku informacji z akcji CBA w ministerstwie rolnictwa zapadnie dopiero po zakończeniu wszystkich czynności prokuratorskich, podejmie ją prokurator prowadzący sprawę - powiedział prokurator krajowy Dariusz Barski.
Prokuratura uważa, że Janusz Kaczmarek kłamał w zeznaniach, żeby uniemożliwić ustalenie jego prawdziwej roli w sprawie przecieku i zapewnić sobie fałszywe alibi. Wczoraj Kaczmarkowi postawiono zarzuty składania fałszywych zeznań w celu utrudniania śledztwa. Kaczmarek, przesłuchiwany jeszcze jako świadek, miał skłamać czterokrotnie. Według nieoficjalnych informacji "Dziennika", prokuratura uważa, że to Kaczmarek przekazał ostrzeżenie, które przez Ryszarda Krauzego i posła Samoobrony Lecha Woszczerowicza miało dotrzeć do Leppera i spalić akcję CBA. Woszczerowicz to dobry znajomy Krauzego i Leppera - pisze "Dziennik".
Prezydent Lech Kaczyński powiedział, że były podstawy do zatrzymania byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka. W wywiadzie udzielonym Programowi Pierwszemu Polskiego Radia prezydent przyznał, że cała sprawa jest dla niego "niezwykle niemiła", gdyż to on sam "wylansował" Janusza Kaczmarka.
Lech Kaczyński powiedział, że Kaczmarek przez całe lata podobał mu się jako polityk, jednak - jak dodał - okazało się, że zatrzymany dziś były minister ma dwie twarze.
Treści zarzutów dla Netzla i Kornatowskiego nie ujawniono.
Wczoraj prokuratura postawiła Januszowi Kaczmarkowi zarzuty składania fałszywych zeznań i utrudniania śledztwa. Kaczmarek usłyszał zarzuty w obecności swojego adwokata. Obrońca byłego szefa MSWiA Wojciech Brochwicz ocenił zarzuty prokuratury jako "śmieszne" i "całkowicie nieprawdopodobne". Według Brochwicza nie uzasadniają one środków, jakie podjęto wobec byłego ministra. Adwokat powiedział, że nie przedstawiono mu dowodów, na podstawie których podjęto decyzję o zatrzymaniu.
Jacek Kurski powiedział, że prokuratura przesłuchująca trzech wysokich funkcjonariuszy publicznych, kieruje się przepisami kodeksu karnego, a nie względami politycznymi.
Poseł Prawa i Sprawiedliwości, który był gościem Sygnałów Dnia w Programie Pierwszym Polskiego Radia, wykluczył, jakoby zatrzymania mogły mieć związek z ich planowaną obecnością przed sejmową komisją do spraw służb specjalnych. Dodał, że nie ma dobrego ani złego momentu na przesłuchanie. Poseł Kurski podkreślił, że poprzednie służby specjalne podlegały mafii, a obecne zatrzymują osoby bez względu na to jak wysokie stanowiska one zajmują.
Kurski podkreślił, że Prawo i Sprawiedliwość jest atakowane niekonsekwentnie. Gość Sygnałów zaznaczył, że jego partia była krytykowana za brak zarzutów w sprawie Janusza Kaczmarka, a następnie - za ich postawienie.
Roman Giertych powiedział że ostatnie zatrzymania byłych urzędników państwowych mają charakter czystki politycznej.
Przewodniczący Ligi Polskich Rodzin nie wierzy w zapewnienia premiera Kaczyńskiego, że prokuratura, zatrzymując tych ludzi, kierowała się tylko przepisami kodeksu karnego. Gość Salonu Politycznego Trójki określił takie tłumaczenia premiera jako "robienie ludziom wody z mózgu".
Wyraził przypuszczenie, że chodzi być może o zatarcie sprawy prywatyzacji przedsiębiorstwa RSW Książka-Prasa Ruch, która obecnie jest - jego zdaniem we władaniu grupki osób związanych z PiS-em. Zdaniem Gierycha na tej prywatyzacji fundacja zbliżona do PiS-u zarobiła wielkie sumy. "Czy to prawda panie premierze, że ma pan w dyspozycji miliard złotych" - pytał Roman Giertych w Salonie Politycznym Trójki.


