PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

KULTURA

Intrygujący melanż

Dawid Majer
2007-06-10

Jak połączyć słowo z dźwiękiem? Zmieszać saksofon Mikołaja Trzaski i słowa Andrzeja Stasiuka. Powstanie płyta "Kantry" odbiegająca od typowych projektów literacko-muzycznych.

Wcześniejsze dokonania Mikołaja Trzaski zrealizowane wespół z Marcinem Świetlickim oraz Jurij Andruchowyczem były nietuzinkowe w swej formie. Płyta "Andruchoid", na której ukraiński poeta i pisarz czyta swoje liryki jest, w porównaniu z "Cierpieniem i wypoczynkiem", z wierszami Świetlickiego w roli głównej, dość klasyczna. Pomimo awangardowej konsekwencji to standardowa formuła, polegająca na ekspresyjnym czytaniu z muzyką w tle. Wcześniejsze dokonania z krakowskim poetą to rzecz nieostrożna i dużo bardziej ciekawa. Zanika w niej dystans, jaki zwykle dzieli muzykę od melorecytacji. Jednak "Kantry" ze Stasiukiem przekracza wszelkie oczekiwania.

Najmniej w niej słów, wypowiadanych zgodnie z zasadami tradycyjnego słuchowiska. Jeszcze mniej fragmentów prozy Stasiuka. Materiał słowny potraktowany został przede wszystkim sonorystycznie, ale z wyczuciem. Płyta inspirowana wojażami po Europie Środkowej i prozą Stasiuka składa się na śmietnik rozmów i dźwięków z podróży. Śpiew muezzina z sarajewskiego minaretu przeplata się z odgłosami knajpiarnego gwaru, czy szeptu wiatru znad Istrii. Jest jeszcze odgłos pracującego silnika, czy samochodowych wycieraczek.

Cała ta fuzja zarejestrowana została na dyktafon, a nagrania liczą sobie po kilka lat. W rezultacie nie ma na płycie rozdzielenia formy i treści. Jeśli przyjąć, że muzyka jest najbardziej atrakcyjną ze sztuk, to wszystko jest tu muzyką. Tyle, że w sensie demiurgicznym przewodzi jej Andrzej Stasiuk, więc jest to wielce wymowna abstrakcja.

W ten sposób powstał intrygujący melanż, który oddaje jedyny w swoim rodzaju stasiukowy klimat. Trzaska nazywa go "zjawiskiem wypełnionej napięciem, wciągającej nudy?. Będąc przyjacielem i towarzyszem wielu wypraw autora "Jadąc do Babadag", znakomicie czuje jego włóczęgowski zwis. Wystarczy posłuchać jak niezauważenie wplata linię saksofonu w bogactwo wspomnianych dźwięków, nie wspominając już o głębi i nerwowości samych kompozycji. Faktura utworów jest tak bogata, że słuchając tej płyty za każdym razem możemy wyłapać coś nowego.

Jej konsumpcja będzie wielką przygodą nie tylko dla fanów laureata Nagrody "Nike", ale również dla bardziej wybrednych miłośników awangardowego jazzu. Tym bardziej, że gdańskiemu saksofoniście towarzyszą na niej Olo Walicki, Paul Wirkus, Tomasz Gwiciński, Johannes Frisch, Abbas Zulfugarof i Jarek Czarnecki.

magazyn
Komentarze

Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.