Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
WIADOMOŚCI
Giertych przerwał obrady Sejmu, gdy Dorn chciał czytać o Lepperze
Sejm przerwał obrady do przyszłego wtorku, do godz. 9 - poinformowali posłowie opuszczający salę obrad Sejmu. Lider LPR Roman Giertych poprosił o przerwę w momencie, kiedy Dorn odczytywał fragment drugiej części stenogramu z wyjaśnień byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka przed komisją ds. służb specjalnych. Dotyczył on podsłuchiwania jego oraz szefa Samoobrony Andrzeja Leppera.
Marszałek Sejmu Ludwik Dorn nie zdążył przeczytać kolejnej części zeznań Janusza Kaczmarka. Roman Giertych, po dziesięciu minutach, złożył wniosek o przerwanie obrad do poniedziałku i zwołanie Konwentu Seniorów.
Giertych uzasadnił wniosek o przerwę, tym że sejmowa speckomisja powinna spotkać się jeszcze z innymi osobami, które uzupełniłyby wiedzę przedstawioną przez Kaczmarka.
W piątek komisja ma przesłuchać byłych szefów policji i CBŚ: Konrada Kornatowskiego i Jarosława Marca. We wtorek także z ich wypowiedziami mogliby zapoznać się wszyscy posłowie.
Lider LPR mówił też dziennikarzom, że Kaczmarek informował o podsłuchiwaniu rozmów jego (Giertycha) i Andrzeja Leppera. Roman Giertych powiedział, że gdyby te informacje się potwierdziły to byłaby afera na miarę Watergate.
Premier Jarosław Kaczyński uznał za "awanturnictwo polityczne" przerwę w obradach Sejmu. Dodał, że Roman Giertych, który doprowadził do przerwania obrad, stał się faktycznym przywódcą Platformy Obywatelskiej.
Premier powiedział, że należy przeprowadzić przedterminowe wybory, a później ewentualnie powołać sejmowe komisje śledcze. Jarosław Kaczyński powiedział, że powoływanie komisji przed wyborami nie ma sensu.
Premier podkreślił, że najlepszą datą przeprowadzenia przyspieszonych wyborów jest 21 października. Mogłoby do tego dojść, gdyby Sejm podjął 7 września uchwałę o samorozwiązaniu.
W nocy z piątku na sobotę marszałek odczytywał pierwszą część stenogramu z zeznań Kaczmarka przez ponad cztery godziny. Na wniosek opozycji Sejm zdecydował jednak o przerwaniu obrad do wtorku. Marszałkowi do odczytania pozostało jeszcze ponad 90 stron.
Politycy opozycji zapowiadają, że użyją wszelkich sposobów regulaminowych, aby wtorkowy porządek obrad uzupełnić o punkty dotyczące odwołania ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz powołania komisji śledczych w sprawie akcji CBA w ministerstwie rolnictwa i śmierci Barbary Blidy. Powrócą zapewne również żądania przegłosowania wniosku o odwołanie marszałka Sejmu.
W Sejmie jest wniosek PO o odwołanie Ziobry oraz po trzy wnioski, zarówno o powołanie komisji śledczych, jak i o odwołanie marszałka. Dorn zapowiedział już, że zgłoszone przez PO wnioski o odwołanie ministrów obecnego rządu, w tym Ziobry, będą głosowane 7 września.
Po wysłuchaniu pierwszej części stenogramu z wypowiedzi Kaczmarka przed speckomisją opozycja głośno domaga się odwołania ministra sprawiedliwości. Według doniesień mediów, Kaczmarek miał przed speckomisją mówić m.in. o nadużywaniu władzy przez Ziobrę, o inwigilacji polityków i dziennikarzy.
PO zarzuca Ziobrze, że "permanentnie" występuje jako sędzia we własnej sprawie i powinien zostać usunięty z rządu. Politycy SLD zapowiadają wniosek o postawienie Ziobry przed Trybunałem Stanu.
Premier Jarosław Kaczyński nazwał z kolei osoby atakujące Ziobrę frontem obrony przestępców.
Jeżeli ktoś chce zrobić awanturę, albo się boi, bo wiadomo strach ma wielkie oczy, no to takie są skutki. Mamy do czynienia z frontem obrony przestępców, ogromną kompromitacją opozycji. Usiłuje się w Polsce stworzyć pewną sytuację, że ludzie z pewnej grupy uprzywilejowanej w III RP po prostu nie podlegają prawu. Ja chcę jasno powiedzieć: założeniem, z którym doszliśmy do władzy, była zmiana tej sytuacji i my tę sytuację zmienialiśmy, zmieniamy i jestem przekonany, że po wyborach dalej będziemy zmieniać - mówił premier w "Sygnałach Dnia".


