PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

KRAJ I ŚWIAT

Geopolityka po polsku

Adam Mietlicki
2007-05-23

Polska polityka zagraniczna w ostatnim czasie to głównie spory z sąsiadami. Najbardziej widoczny konflikt wywiązał się pomiędzy naszym krajem a Federacją Rosyjską.

Rosja jest pod względem powierzchni największym krajem na świecie i rozciąga się od wschodniej Europy poprzez północną część Azji aż do Oceanu Spokojnego. Rosjanie dysponują wielkimi złożami gazu ziemnego i ropy naftowej, które w dzisiejszym świecie stanowią istotny składnik światowego przemysłu. Dostawy gazu do naszego kraju są uzależnione od Rosji, łączy nas z tym krajem jedyny dostępny na naszym terenie rurociąg. Istniały oczywiście plany uniezależnienia nas od dostaw gazu z Rosji dzięki rurociągowi norweskiemu biegnącemu po dnie Bałtyku, ale na pomysłach się skończyło.

Polska a Rosja i USA

Rosja sama w sobie uważana jest przez wielu za mocarstwo, z którym należy się liczyć. Niestety nie przez wszystkich. Najlepszym przykładem okazuje się tu być polityka zagraniczna polskiego rządu, skupiająca się przede wszystkim na utrzymywaniu dobrych stosunków z USA, a w dużym stopniu pomijająca nie tylko naszych najbliższych sąsiadów, ale też lekceważąca większość krajów europejskich, pomimo iż należymy do Unii Europejskiej.

Jednak na dobrych stosunkach z USA, krajem, od którego oddziela nas ocean Atlantycki nie wychodzimy najlepiej. Zakupiliśmy od nich samoloty wielozadaniowe, które zepsuły się w drodze do Polski, a obiecywane inwestycje offsetowe nigdy nie doszły do skutku. Potem daliśmy się namówić na wzięcie udziału w wojnie Irackiej. Oczywiście nie zrobiliśmy tego bezinteresownie, licząc na lukratywne kontrakty na odbudowę Iraku po wojnie. I na marzeniach znowu się skończyło. Przystępując do tego obozu sądziliśmy, że w ramach wdzięczności i przyjaźni, Amerykanie zniosą dla nas wizy. Co prawda pojawiają się ciągle zapewnienia o tym, że nastąpi to już wkrótce, ale póki co, są to tylko słowa. No i na koniec nieszczęsna tarcza antyrakietowa. Amerykanie zapewniają, że jest potrzebna, ale trzeba pamiętać, że tak samo usilnie zapewniali o tym, że w Iraku znajduje się broń masowego rażenia. Tarcza ma chronić USA przed wystrzelonymi w ich kierunku rakietami. A co nas będzie chronić?

Problemowe embargo

Do tego, że Rosja jest olbrzymim rynkiem zbytu nie trzeba nikogo przekonywać. Jednak niestety nie wszystkie nasze towary mogą być tam sprzedawane, ponieważ na początku listopada 2005 roku wprowadzono embargo na importowane z Polski mięso, owoce i warzywa. Krótko mówiąc, Rosja nie chce naszej żywności. Zarzuca polskim ekspertom fałszowanie certyfikatów weterynaryjnych i fitosanitarnych. Pretekstem do takich działań było zatrzymanie na terenie Rosji transportu podrobów pochodzących z Ameryki Południowej i mających dokumenty weterynaryjne wystawione w Polsce. Jednak postępowanie w tej sprawie wykazało, że transport wjechał do Rosji z terytorium Litwy, a nie z Polski, natomiast dokumenty wystawione rzekomo przez polskich weterynarzy były sfałszowane.

Jednak stanowisko Federacji Rosyjskiej w sprawie embarga pozostało niezmienne. W związku z tym, że Rosjanie pomimo usunięcia wskazanych przez nich uchybień nie znieśli embarga w listopadzie 2006 roku, Polska przeszła do ataku i zablokowała rozpoczęcie negocjacji pomiędzy Unią Europejską a Rosją w sprawie traktatu o współpracy. Rosjanom zależy zapewne na rozmowach z Unią gdyż dzięki nim może przystąpić do Światowej Organizacji Handlu.

Solidarna Unia?

Sami eksporterzy twierdzą, że zakaz importu polskich towarów ma wymiar bardziej ekonomiczny niż polityczny. Należy wspomnieć, że obecne embargo to straty dla w granicach 300 mln euro rocznie. W negocjacje nad zażegnaniem sporu Polsko - Rosyjskiego włączyła się Komisja Europejska po tym, jak nasz kraj zablokował negocjacje Unii z Rosją. Polska zyskała w tym sporze sojusznika w postaci Litwy. Litwini przyłączyli się do nas zapewne z powodu odcięcia w zeszłym roku dostaw ropy za pośrednictwem rurociągu "Przyjaźń" do rafinerii w Możejkach. Moskwa tłumaczyła się wtedy awarią jednego z odcinków rury. Wsparcie nas przez Litwę jest trochę zastanawiające zwłaszcza, że litewskie firmy zarabiają krocie na pośrednictwie, transporcie i obsłudze Polskiego handlu z Rosją.

Jednak nie tylko Rosja zamknęła swój rynek przed naszym mięsem. Zrobiła to również Białoruś, choć jest to póki co czasowe zamknięcie. W związku z tym nasi producenci zostali zmuszeni do szukania rynków zbytu dla polskiej żywności. Poza Unią Europejską stała się nią Korea i Japonia. Niestety w Japonii musimy konkurować z silną pozycją Amerykanów i Duńczyków. Na naszej nieobecności na rosyjskim rynku korzystają kraje starej "piętnastki", co może stanowić kolejny problem po ewentualnym zniesieniu embarga.

W piątek 18 maja 2007 roku w Samarze odbył się szczyt Unia Europejska - Rosja, na którym poruszono m. in. sprawę embarga na Polską żywność. Przed szczytem szef polskiego MSZ Anna Fatyga stwierdziła, że odblokuje negocjacje pomiędzy Unią Europejską a Rosją pod warunkiem zniesienia embarga i zapewnienia ze strony UE o solidarności w stosunku do wszystkich krajów UE w sporze z Rosją.

Niewygodne pomniki

W nocy 27 kwietnia 2007 roku z centrum Tallina zniknął pomnik żołnierza Armii Czerwonej z okresu II wojny światowej. Pretekstem do przeniesienia monumentu były skargi obywateli na zbierające się tam prostytutki, których obecność uwłaczała chwale Armii Czerwonej. Wzbudziło to protesty mniejszości rosyjskiej w Estonii, stanowiącej jedną czwartą mieszkańców. Wybuchły również zamieszki, w których wzięło udział ponad tysiąc demonstrantów. Na reakcje Moskwy nie trzeba było długo czekać. Jeszcze tego samego dnia swoje stanowisko określiła Rada Federacji, izba wyższa rosyjskiego parlamentu. Parlamentarzyści zaapelowali do prezydenta Władimira Putina o zerwanie stosunków dyplomatycznych z Estonią i wprowadzenie natychmiastowych sankcji gospodarczych wobec Tallina.

Przy okazji tych wydarzeń w naszym kraju ponownie rozgorzała dyskusja na temat poradzieckich pomników. Prawo i Sprawiedliwość złożyło projekt ustawy o usunięciu symboli komunistycznych, do których zaliczają się również pomniki poświęcone Armii Czerwonej. Ustawa nie ogranicza się jednak tylko do nich, ale mówi również o nazwach miejscowości, ulic i placów "gloryfikujących komunizm". Miałyby być również unieważnione ordery, odznaczenia i tytuły honorowe przyznane za służbę komunizmowi. Nowemu prawu nie podlegałyby jednak obiekty wpisane do rejestru zabytków. Wśród części polityków pojawiają się głosy, że rząd niepotrzebnie bierze na siebie decyzje, które mogą budzić emocje również w relacjach międzynarodowych.

Takie zdania popierają Polacy, co widać w sondażu "Rzeczpospolitej". Co trzeci Polak odpowiada, że pomniki radzieckich żołnierzy raczej nie powinny być usuwane, 27 proc. - że zdecydowanie nie. Co piąty ankietowany uważa, że pomniki raczej trzeba usunąć, a 10 proc. jest do tego głęboko przekonanych. Niespełna 2 proc. ankietowanych uznało, że trzeba pozostawić tylko wybrane pomniki.

O większą rozwagę

Sytuacja na arenie międzynarodowej nie stawia nas na tak wysokiej pozycji, byśmy mogli atakować wszystkich w koło. Co nie oznacza, że nie powinniśmy reagować na takie przypadki jak rosyjskie embargo. Wydaje się jednak, że potrzeba raczej rozwagi niż wojowniczości. Walcząc o swoje trzeba pamiętać o tym, aby nie zrazić do siebie potencjalnych przyszłych partnerów.

magazyn
Komentarze

Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.