Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
KULTURA
Funkcjonalne dzieło... sztuki?
Książka Eladio Diesle "La Estructura Ceramica" zawiera ważną opinię, która powinna być mottem dla wzorników przemysłowych: "Poszukiwane przez nas trwałe zalety struktur zależą od ich formy; to właśnie forma zapewnia im przetrwanie. Z intelektualnego punktu widzenia nie ma nic bardziej szlachetnego i eleganckiego niż zapewnienie sobie trwania poprzez formę".
Od 17 kwietnia 2007 roku w warszawskiej galerii "Zachęta" można zobaczyć wystawę "Mój świat. Nowa siła subiektywności". Prezentuje ona dorobek najciekawszych designerów brytyjskich i polskich. W kameralnej atmosferze widz zapoznaje się z projektami wykonanymi przez Wokmedia czy Lapolka. Jednym z wielu ciekawych elementów wystawy jest "Dywan Cars". Jego autorkami są Agnieszka Czop i Joanna Rusin. Niezwykłość ich propozycji polega na połączeniu wykładziny z puzzlami. Stanowi to ciekawy pomysł, łączący zabawę z funkcją użytkową.
Na stronie internetowej galerii (www.zacheta.art.pl) czytamy, że celem wystawy jest "pokazanie, w jaki sposób w ostatniej dekadzie zatarły się granice pomiędzy sztuką, wzornictwem przemysłowym i rzemiosłem artystycznym". Organizatorzy chcą też zwrócić uwagę na fakt, iż "artyści często wykorzystują technologie masowego wytwarzania przedmiotów, produkując "funkcjonalne dzieła sztuki".
Skala piękna
Ludzie od zawsze dążyli do otaczania się pięknymi przedmiotami. Najbieglejsi rzemieślnicy starali się nie tylko o to, by ich wytwór dobrze spełniał swoją funkcję, ale także by dobrze wyglądał. W XIX wieku wyrobnicy uświadomili sobie, że wykonane przez nich przedmioty mogą stać się dziełami sztuki.
Zanim w słowniku twórców mebli czy architektów zaczęło królować słowo "funkcjonalny", ważniejsze było gustowne wykończenie. Apogeum tego zjawiska przypada na okres secesji (1890 - 1910), kiedy wszystko - od łyżeczki po balustradę schodów i dach - musiało być ozdobione wijącymi się ornamentami. Taki stan pewnie trwałby do dziś, gdyby nie wystąpienia Alfreda Loos i Adolfa Behne. Loos przesadę secesji skrytykował w artykule "Ornament i przestępstwo". Bahne postulował pozbycie się z mieszkań wszystkich rzeczy przeładowanych ozdobami. Postulaty te wcielali w życie m.in. Walter Gropius i Marcel Breuer, tworząc na przykład serię krzeseł giętych.
Powstała nawet dziesięciopunktowa skala, służąca do oceny przedmiotów. Zawierała kryteria przystosowalności formy i funkcji, ich wizualizacji, a także wydajności. Ostatnim kryterium był inspirujący wygląd. Pierwotnie twórców interesowało zwiększenie komfortu życia oraz prostota linii. Jednak dość szybko ostatni punkt skali, stał się najważniejszym.
Kłamstwo, które stało się prawdą
Dzisiaj kategorie takie jak sztuka, czy dzieło sztuki ulegają rozmyciu. Dlatego trudno nie zgodzić się z opinią światowej sławy polskiego architekta, Wacława Zalewskiego, który uważa, że dzieło będące doskonale skonstruowanym przedmiotem, obroni się samo. Jego zdaniem to właśnie z idealnej struktury wypływa piękno. Warto przywołać też Waltera Benjamina, który był zdania, że dzieło sztuki posiada aurę. Jest ona przypisana jednostkowemu, oryginalnemu przedmiotowi, który kontemplujemy.
Aby jakiś przedmiot zyskał status dzieła sztuki, musi zostać uznany za takowy przez szersze grono. Powinno jawić się również jako niepowtarzalne. W związku z tym nawet jednostkowy przedmiot - na przykład kanapa, może stać się rzeźbą lub częścią instalacji. W przypadku rzeczy produkowanych masowo, należy raczej mówić o walorach artystycznych. W IKEI pracują przecież wzornicy przemysłowi, ale nikt nie próbuje nazywać ich wytworów dziełami sztuki.
- Zacieranie się granic pomiędzy wzornictwem przemysłowym a sztuką nie jest niczym nowym. Już w Egipcie rzemieślnicy tworzyli krzesła, które dziś umieszczane są w podręcznikach historii jako wyroby artystyczne tamtego okresu - uważa dr Irma Kozina, historyk sztuki na Uniwersytecie Śląskim. Dzisiaj różnica polega jednak na tym, że osoba, która zajmuje się tą dziedziną, tworzy projekt z zamiarem stworzenia dzieła sztuki. - Moim zdaniem powinno być odwrotnie. Dobrze postępuje Phillipe Starck, który projektuje rzeczy przede wszystkim funkcjonalne. To jego pewność właściwie obranej drogi sprawia, że świat cały czas się nim zachwyca - dodaje dr Kozina.



Ładny ten mebelek na zdjęciu :) »
Taki fantazyjny trochę, nie? »