PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

KULTURA

Proces D. Nieznalskiej / fot. Marcin Kaliński

Ekspozycja tylko dla wybranych

Dawid Majer
2007-06-20

Reinstalacji "Pasji" Doroty Nieznalskiej można się spodziewać najprawdopodobniej po wakacjach. Trwający pięć lat proces artystki, oskarżonej o obrazę uczuć religijnych, zdaje się nie mieć końca. Do finału doprowadzić może powtórna prezentacja pracy.

1 czerwca w Sądzie Rejonowym w Gdańsku odbyła się rozprawa, podczas której uzgadniano warunki ponownej prezentacji kontrowersyjnego dzieła. Wszystko po to, aby sąd miał okazję zobaczyć "Pasję" w całości, na własne oczy. Zarzuty oskarżycieli opierały się na informacjach z drugiej ręki lub z telewizyjnych migawek. Przedstawiały wybrany fragment dzieła, który stał się punktem zapalnym jednego z najgłośniejszych procesów ostatnich lat. Była to bryła w kształcie równoramiennego krzyża, na której Nieznalska umieściła fotografię męskich genitaliów. Zdaniem artystki i obrony wyrwanie z kontekstu tego motywu jest krzywdzące. Uniemożliwia odczytanie przesłania dzieła. Jeżeli reinstalacja nie przyniesie zmiany stanowiska sądu, "Pasja" zostanie zniszczona jako corpus delicti w imieniu prawa.

Skazana na pracę społeczną

Skargę wniesiono po tym jak m.in. posłowie LPR Gertruda Szumska i Robert Strąk wraz z szefem lokalnej Młodzieży Wszechpolskiej - Grzegorzem Sielatyckim, pojawili się w gdańskiej Galerii Wyspa, tuż po zamknięciu wystawy Nieznalskiej. Chcieli zobaczyć zdemontowaną już wtedy "Pasję", o której dowiedzieli się z mediów. Artystka odmówiła. Działacze złożyli doniesienie do prokuratury o popełnienie przestępstwa z artykułu 196 Kodeksu Karnego ("obraza uczuć religijnych innych osób, znieważenie publiczne przedmiotu czci religijnej lub miejsca przeznaczonego do publicznego wykonywania obrzędów religijnych").

Półtora roku później, 18 lipca 2003 roku, Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał Dorotę Nieznalską na karę sześciu miesięcy ograniczenia wolności. Miała wykonywać nieodpłatnie pracę na cele społeczne - 20 godzin miesięcznie oraz pokryć koszta procesu. Artystka zgłosiła apelację, a powtórny proces trwa do dziś. Swoje poparcie dla autorki "Pasji" wygłaszają obrońcy wolności słowa i wypowiedzi artystycznej, w tym przedstawiciele Partii Zielonych, artyści, pracownicy naukowi i publicyści. Zdaniem niektórych wyrok jest sprzeczny z art. 73 Konstytucji, który mówi, iż: "Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury". Powtórny proces wykazał wcześniejsze uchybienia. Nie powołano ekspertów z dziedziny antropologii kultury i religii, powoływano się na niewiarygodnych świadków.

Kontrowersyjna wystawa

"Pasja" składa się z kilku elementów. Jest to zawieszona na łańcuchu rzeźba w kształcie krzyża, której front wypełnia fotografia męskich genitaliów. Obok wyświetlany jest film video, przedstawiający twarz mężczyzny przy podnoszeniu ciężarów. Intencją artystki była krytyka kulturowego modelu męskości. Motyw krzyża wykorzystany w pracy symbolizować ma w pierwszej kolejności cierpienie, a świetle tytułu - zaangażowanie i ofiarę. W drugiej zaś pracę, bo krzyż nawiązuje kształtem do równoramiennego krzyża PCK'a. Genitalia to wskazanie na cielesność, którą mężczyzna traktuje jako sacrum, chcąc spełnić wzór seksualności, dyktowany przez kulturę.

W łacinie sacrum oznacza coś świętego, ale także coś przeklętego i odrażającego. Znaczenie jest więc zbieżne z profanum. To ślad dawnych wyobrażeń tego, co boskie, a więc fascynujące i przerażające, podniecające i budzące grozę, czy obrzydzenie. W historii doszło do reinterpretacji sacrum na sanctum, tj. świętości kojarzonej z dobrem. Pierwotnie była ona pojmowana amoralnie. W chrześcijaństwie wyobrażenie to przetrwało jeszcze w religii grekokatolickiej, gdzie spotykamy się z mistyczną teologią apofatyczną. Greckie apofaticos, oznacza sprzeczność - Bóg, jak i świętość jest poza pojmowaną po ludzku moralnością, poza dialektyką dobra i zła. Jego tajemnica wykracza poza możliwości naszego rozumienia.

Na procesie podjęła ten wątek krytyk sztuki Aneta Szyłak, uzasadniając, że krzyż w "Pasji" jest równoramiennym krzyżem greckim. To jednak niefortunna obrona. Nie jest to dzieło religijne, mieści się za to w nurcie sztuki krytycznej. Nieznalska wyjaśniła, iż motyw krzyża to znak cierpienia i tak należy go odczytywać. Ponadto przyznała się do niewiedzy, co do kształtów krzyży różnych kościołów, a równoramienność użytej formy tłumaczyła odwołaniem do krzyża Polskiego Czerwonego Krzyża, symbolu pracy. Jednak gdyby było tak jak chce Szyłak, to rzecz nie sprowadzałaby się do bluźnierstwa samego w sobie, tylko do zobrazowania sprzeczności w tym, co pierwotnie uchodzi za święte.

Krzyż - świętość czy hańba?

- "Pasja" nie obraża moich uczuć religijnych, a jestem praktykującą katoliczką. Zastanawia mnie, czy Nieznalska specjalnie gra na uczuciach religijnych - mówi Dominika Dudek, studentka filologii polskiej i teatrologii na UMCS w Lublinie. - Ciekawe też, czy jest wierząca. Pozwoliło by to w pełni zrozumieć pracę. Proces jest niepotrzebny, gdyż rozpropagował jej dzieło w szerokich kręgach, a chyba nie o to chodziło oskarżycielom.

Studentka historii sztuki z KUL-u, Monika Juchniewicz, dodaje: - Żyjemy w kulturze, gdzie krzyż kojarzy się jednoznacznie z symbolem wiary chrześcijańskiej. Jest on narzędziem odkupienia, na którym umarł sam Bóg. Dla człowieka wierzącego jest on świętością. W "Pasji" brakuje kontekstu, bo krzyż nie od zawsze jest symbolem chrześcijaństwa. W starożytności był traktowany niczym szubienica, bo była to śmierć najgorsza i upadlająca człowieka.

Sprawa dotyka problemu kodu kulturowego. Zdaniem, krzyż w "Pasji" Nieznalskiej pozostaje tylko znakiem, a nie przedmiotem czci religijnej, bo nie został on poświęcony, nie odprawiano przy nim modłów. Sama artystka wyjaśnia, że jej celem nie było obrażanie niczyich uczuć i zapomniano o ważnej w sztuce umowności.

- "Pasja" jest bluźniercza. Sztuka nie jest czymś, co nie podlega moralnej ocenie. Nie może ona obrażać czyichś uczuć religijnych. W sztuce trzeba zachowywać się przyzwoicie i odpowiedzialnie. Mimo, że znam tą instalację tylko z przekazów medialnych, mam prawo ją oceniać. Zresztą nie zamierzam jej oglądać, bo ona nie wnosi do kultury nic pozytywnego - mówi Marcin Białasek, rzecznik prasowy Młodzieży Wszechpolskiej. - Mam nadzieję, że sąd utrzyma wyrok i pokaże, że czyjeś poglądy i produkty artystyczne nie mogą stać ponad prawem - dodaje.

Argumentów brak

Podczas pierwszego procesu na korytarzach sądu gromadził się tłum wiernych z gdańskich parafii. Odmawiano nawet modlitwy różańcowe. Wszystko o pomyślne dla nich zakończenie procesu, czyli takie, które uzna Nieznalską winną. Dziś pod budynkiem protestują głównie ludzie solidaryzujący się z artystką.

Jednak nie wszystkie osoby, które uważają proces za nieporozumienie wygłaszają swoje uwielbienie dla niej. Ks. Krzysztof Niedałtowski, duszpasterz gdańskich środowisk twórczych w wywiadzie udzielonym Gazecie Wyborczej z dnia 20 lipca 2003 roku powiedział: "Nie bronię zatem twórczego aktu, ale Doroty Nieznalskiej jako twórcy, który ma prawo do poszukiwań. Jeżeli ona twierdzi, że nie chciała nikogo obrażać, należy przyjąć jej słowa. Artysta sam powinien wyznaczać sobie granice, biorąc pod uwagę swoje sumienie i szacunek dla innych. Dostrzegł to Papież, który w Toruniu mówił, że narzucanie sztuce granic zawsze się będzie kojarzyło z cenzurą. Nieszczęsna "Pasja" Nieznalskiej jest problemem do dyskusji, ale nie w sądzie".

Z kolei Marek Rogulski, artysta, powiedział: - Okazało się, że środowisko, które reprezentuje w Gdańsku zaangażowaną społecznie sztukę krytyczną, nie posiadało wystarczającego zaplecza merytorycznych argumentów, których mogłoby użyć w dyskusji. Zamiast skupić się np. na kwestii wolności wypowiedzi artystycznej jako takiej, "chowało ogon", kryjąc się za interpretacjami, takimi jak krzyż PCK".

Zapytaliśmy Doroty Nieznalskiej o sposób reinstalacji. - "Pasja" zostanie odtworzona, ponieważ sąd wyraził takie życzenie. Pokaz będzie wyłącznie dla sądu, za zamkniętymi drzwiami, nie będzie standardową wystawą, gdzie każdy może wejść. - wyjaśniła. Na kolejnych rozprawach coraz częściej słychać głosy praktykujących katolików, którzy nie zgłaszają oburzenia pracą artystki. Sprawa pełni rolę papierka lakmusowego, który wykazuje, że nawet jeśli Polska jest krajem katolickim, to ów katolicyzm nie jest mentalnie monolityczny.

magazyn
Komentarze

  • 2007-06-20 ????
    sztuka to czy nie sztuka, LPR głupio zrobiło. dało jej darmową reklamę i... »
  • 2007-06-21 [lerek] fakt
    To ważna dyskusja. Ale są nie jest dobrym miejscem do tego. »
  • 2007-06-21 Re: Ekspozycja tylko dla wybranych
    no to może podyskutujmy. pasja nieznalskiej to sztuka czy nie? przyznaje,... »
Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.