Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
WIADOMOŚCI
Dziennikarz "Rzeczpospolitej" oskarża swój dziennik
Zarzuty o polityczne naciski ze strony kierownictwa gazet wśród dziennikarzy pojawiały się nieraz. Ale wyznanie, jakie w poniedziałek zamieścił na blogu dziennikarz śledczy "Rzeczpospolitej", m.in. na temat swojej gazety pod nowym kierownictwem Pawła Lisickiego, wstrząsnęło nawet ludźmi, którzy od lat pracują w mediach - pisze "Dziennik".
Bo zarzuty, jakie padły, są najcięższego kalibru. "Kierownictwo mediów biesiaduje z władzą i redaguje teksty pod jej dyktando" - taki obraz wyłania się z relacji Bertolda Kittla. Z tekstu bije kompletna desperacja i bezsilność.
"Dlaczego nie mówimy głośno o wstrzymywaniu materiałów, manipulowaniu, przewalaniu tekstów, o promowaniu uzależnionych miernot? O tym, co czujemy, kiedy mówimy informatorom o ochronie źródeł, o zachowaniu tajemnicy zawodowej w firmie, w której kierownictwo popija aperitify z władzą, a bezpośredni zwierzchnicy płacą raty mafijnym lichwiarzom" - wzywa na alarm Kittel. Oburza się na "łamanie kręgosłupów świetnych reporterów".
Dziennikarz pyta: "Dlaczego dziennikarstwo stało się zawodem prostytutki władzy?" Kittel stwierdza, że dla wielu dziennikarzy cytowalność stała się ważniejsza niż ideały. "Dlaczego praca w prorządowych mediach dla tak wielu ludzi staje się powodem nie do wstydu, ale do dumy? Dlaczego głównym osiągnięciem dziennikarzy staje się puszczenie w internecie często zmanipulowanej informacji wyłącznie w celu osiągnięcia cytowalności?" - pisze.


