PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

KRAJ I ŚWIAT

Daleka droga do Unii

Marcin Szajdziuk
2007-08-11

Turcja od wielu lat stara się o członkostwo w Unii Europejskiej. Wydaje się jednak, że szanse tego państwa zmalały niemal do zera. Kolejnym argumentem przeciw przyjęciu jej do wspólnoty europejskiej okazało się ponowne zwycięstwo proislamskiej partii w lipcowych wyborach do parlamentu. Czy Turcja, od 1923 roku przechodząca reformy mające upodobnić ją do państw europejskich, stanie się krajem, którego jeszcze bardziej niż do tej pory zacznie obawiać się Europa?

Mustafa Kemal Ataturk obejmując w 1923 roku władzę w dopiero co powstałej na ruinach Imperium Osmańskiego Republice Tureckiej, postawił sobie jeden cel. Poprzez liczne reformy kraju chciał doprowadzić do stworzenia nowoczesnego państwa na wzór europejski. Wprowadził demokratyczne wybory i ograniczył wpływ islamu na politykę, wprowadził kodeks karny, a nawet alfabet łaciński, oczyszczając język turecki ze słów pochodzenia arabskiego. W 1934 roku przyznano zaś kobietom bierne i czynne prawo wyborcze.

Świecki charakter państwa chronić miała armia, której czterokrotnie w historii republiki udawało się doprowadzić do zamachu stanu. Ostatni raz miało to miejsce w 1997 roku.

Sprawiedliwość i rozwój

Tegoroczne lipcowe wybory do parlamentu Turcji wygrała po raz drugi z rzędu proislamska Partia Sprawiedliwości i Rozwoju. Stojący na jej czele Recep Tayyip Erdogan jeszcze 10 lat temu przestrzegał rodaków przed Unią Europejską i wzywał do zmian w państwie na wzór republiki islamskiej w Iranie. Co ciekawe, ten sam człowiek stał się nagle orędownikiem bliższych stosunków z UE. To jemu zawdzięcza się rozpoczęcie rozmów akcesyjnych Turcji z Unią w 2005 roku. Przeciwnicy polityczni zarzucają Erdoganowi, że tylko udaje Europejczyka czekając, aż obejmie pełnię władzy, by wprowadzić w kraju nowy porządek. Islamski porządek.

Pod dużym znakiem zapytania stoją sierpniowe wybory prezydenckie. Ostatnie, które miały miejsce na przełomie kwietnia i maja tego roku, zostały zbojkotowane przez opozycję, a Trybunał Konstytucyjny, pod naciskiem armii, unieważnił je. Głównym kandydatem na najwyższy urząd w państwie był proislamski prezydent Abdullah Gul.

Armia wprawdzie nie rządzi w Turcji, ale wyznacza pewną granicę, której rządzący nie mogą przekroczyć. Domaga się powołania prezydenta, który będzie gwarantem zachowania świeckości państwa. Najlepiej, gdy zrobi to parlament, wybory powszechne nie są, zdaniem wojskowych, specjalnie potrzebne.

Powtórne zwycięstwo Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) w wyborach parlamentarnych, biorąc pod uwagę czynnik gospodarczy, wydaje się jednak uzasadnione. Turcja przez niecałe 5 lat rządów AKP dynamicznie się rozwinęła. Obecny wzrost PKB w tym państwie wynosi około 7% (5% to średnia światowa). Stolica Turcji to wielki plac budowy - w Ankarze równocześnie powstają trzy linie metra, a nowoczesne lotnisko oddano tam do użytku rok przed terminem.

Trudne negocjacje

Mimo zachodzących przemian i wielkich chęci Turcja od lat ma problem z przekonaniem do siebie państw Unii. Głównie ze względu na łamanie praw człowieka oraz nie w pełni demokratyczny charakter rządów (wysoka pozycja armii). Turcja już w 1987 roku oficjalnie zgłosiła swoją kandydaturę do EWG. Jej wniosek był dwukrotnie odrzucany, najcięższe zarzuty względem Turcji obejmowały: rozpoczętą w 1974 i trwającą do dziś okupację Cypru oraz nie uznawanie przez rząd turecki ludobójstwa z lat 1915-1917. W tym okresie według szacunków zginąć miało z rąk Turków i Kurdów 1,5 mln Ormian.

Oficjalną kandydaturę Turcji uznano dopiero w 1999 roku, negocjacje rozpoczęto jednak dopiero w październiku 2005 r. Z powodu ciągłego hamowania procesu integracji Turcji z UE, społeczeństwo tureckie coraz mniej przychylnie patrzy na członkostwo w Unii. Największe zastrzeżenie Turków budzą tzw. Ramy Negocjacyjne, w których zapisano, że negocjacje mają charakter otwarty, a efekt końcowy nie może być zagwarantowany z góry. Negocjacje mogą więc zostać zawieszone, jeśli np. dojdzie do pogorszenia przestrzegania praw człowieka w Turcji.

Europejscy muzułmanie

Poważny problem stanowi też 78-milionowa populacja Turków (z państw UE pod względem liczebności ustępuje tylko Niemcom - 83 mln). Przyrost naturalny w Turcji jest jednak o wiele wyższy niż w państwach Europy. Nietrudno się domyślić, że Turcy mogliby w przyszłości jako obywatele UE doprowadzić do niemałego kryzysu w państwach Unii, gdyby doszło już do otwarcia rynku pracy.

Turcję w aż 97 proc. zamieszkują muzułmanie. To główny argument przeciwko członkostwu Turków w UE. O ile do niedawna Turcja była państwem świeckim, to teraz, po przejęciu władzy przez partię jednoznacznie odwołującą się do islamu, sytuacja staje się coraz bardziej złożona. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy przyznał, że nie dopuści do przyjęcia Turcji do UE (populacja muzułmanów we Francji wynosi 5 mln i już stanowi problem). Weto Francji praktycznie dyskwalifikuje więc Turcję, ponieważ wszyscy członkowie UE muszą zaakceptować kolejne rozszerzenia Unii.

Istnieją jednak także pozytywne argumenty za przystąpieniem do UE: postępująca w miarę integracji z Unią demokratyzacja i stabilizacja Turcji mogłaby wpłynąć pozytywnie na sąsiednie regiony (Bliski Wschód, Kaukaz, Azja Centralna). Również charakter pomostu, jaki miałaby ewentualnie pełnić Turcja między światem muzułmańskim a Zachodem, oceniany jest pozytywnie. To właśnie silna armia turecka miałaby prowadzić do stabilizacji w regionie.

Turcja może nigdy nie przystąpić do UE. Negocjacje nadal trwają, ale Turcy mogą mieć w końcu dosyć wodzenia ich za nos. Zmiana charakteru państwa ze świeckiego na islamskie, która właśnie ma miejsce, może w przyszłości doprowadzić do kryzysu i napięć w relacjach dwustronnych UE - Turcja. Pozostaje jeszcze kwestia armii tureckiej, która nadal chce kontrolować to, co dzieje się w polityce. Czy dopuści ona do nadchodzących przemian? Starcie wojska z rządem może mieć miejsce już podczas zapowiadanych na koniec sierpnia wyborów prezydenckich. Czy kolejny zamach stanu wisi zatem w powietrzu?

magazyn
Komentarze

Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.