Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.
KULTURA
Cicha Kultura
Czym dla człowieka jest cisza? Dla słyszącego - brakiem dźwięku. Stoi na biegunie przeciwnym do hałasu. Dla kogoś, kto nie słyszy od urodzenia, odpowiedź nie jest tak prosta.
Cisza jest dla niego abstraktem. Czymś niewyobrażalnym. Jeśli nie zna się dźwięku, jak można wyobrazić sobie jego brak? Ci, którzy stracili słuch później, mogą mieć jakieś audio-wspomnienia i poczucie ich kontrastów. Pojęcie to egzystuje jedynie w ich pamięci jako sensoryczna zjawa. Paradoksalnie, osoby głuche są przez słyszących postrzegane właśnie jako ciche, choć nierzadko czynią o wiele więcej hałasu niż inni.
Własne ognisko
Narządy słuchu należą do jednych z najdelikatniejszych instrumentów ludzkiego organizmu. Niektórzy nie słyszą już od dziecka. Wielu głuchnie w wyniku wypadków lub powikłań chorobowych. Jeszcze do niedawna głuchota skazywała na ostracyzm i alienację. Dziś, w dobie tolerancji i humanitaryzmu, aktywizacji i rehabilitacji, dawniej odrzucani zachęcani są do powrotu na łono społeczeństwa, a nawet do jego czynnego współtworzenia. Wszelkie mniejszości tworzą się pod wpływem wspólnoty, konkretnej cechy, poczucia odrębności. Narzuconej, bądź nie. I chociaż poczucie obcości bywa im wmawiane, sami się z nim identyfikują. Kultura zawsze tworzy się wokół takiego właśnie centrum. Wygnańcy gromadzą się wokół własnego ogniska. Nie inaczej jest ze społecznością ludzi niesłyszących.
Trzeba jednak powiedzieć, że ich ognisko płonie całkiem nieźle. Jest to dziś środowisko zorganizowane i silne, odważnie i z coraz mniejszym skrępowaniem podchodzące do swojego problemu. Bez wahania można więc stwierdzić obecność zjawiska Kultury Głuchych (Deaf Culture). W końcu grunt to zaakceptować swoją inność.
W zgodzie z tą zasadą rozwija się obecnie nowa jakość. Prężnie działa rynek sztuk wizualnych, którego głusi stają się poważną częścią. Swe istnienie zaznaczają nie tylko na polu sztuk klasycznych jak malarstwo, czy rzeźba, ale zaczynają wchodzić na teatralne sceny, czy nawet kręcić własne filmy. Dla wielu młodych ludzi z problemami ze słuchem, stają się przykładem nie tylko sposobu konfrontacji z zewnętrznym, słyszącym otoczeniem, ale także wewnętrznych metod rozładowania frustracji i ekspresji poczucia własnej inności.
Świat obrazu
W latach 70-tych XX wieku w Stanach Zjednoczonych, na dosyć miękkich fundamentach niezorganizowanej jeszcze wtedy kultury głuchych, zawiązało się stowarzyszenie "Spectrum". Zrzeszało artystów niesłyszących i mających problemy ze słuchem. W roku 1977 oficjalnie, pod dyrekcją Betty G. Miller, powstało ciało złożone z dwudziestu dwóch członków zajmujących się sztukami wizualnymi: malarzy, tancerzy, aktorów. Wokół organizacji natychmiast pojawiły się satelity. Powstały "Spectrum Deaf Theater" oraz "American Deaf Dance Company". Organizowali wystawy sztuki głuchych plastyków, początkowo na slajdach. Prekursorką była Miller. W 1972 roku objawiła się wystawą swoich prac - pierwszym tego typu wydarzeniem, które bezkompromisowo skierowało uwagę na potrzebę wyrażenia się świata głuchych.
W 1993 w Haverill (stan Massachusetts, USA) odbyła się wystawa, dająca możliwość szerokiego przeglądu sztuki głuchych. Prócz tradycyjnych form ekspresji - malarstwa i rzeźby, pojawiły się także litografie, rysunki ołówkiem i długopisem, instalacje oraz filmy animowane. Młode pokolenie pokazało, że nie boi się poszukiwać nowych dróg wyrazu i mimo jego szczególności, nie krępują go nowe rozwiązania artystycznej technologii. Najczęściej poruszanymi tematami były: dorastanie głuchych dzieci wśród słyszących rodziców, wstyd przed używaniem języka migowego, niemoc werbalna i słuchowe implanty. Młodzież dotykała ich zarówno na płaszczyźnie indywidualnej, jak i kulturowej.
Przykładem takiej odważnej pracy, jednoznacznie wskazującej na społeczny ostracyzm jest obraz Susan Dupor "Family Dog". Przedstawia leżącą na podłodze, w psiej pozie, niesłyszącą dziewczynę. Otaczają ją ludzie bez twarzy (ich rozmazane oblicza zdają się uciekać od jakiegokolwiek wyrazu), z dłońmi włożonymi pod pachy. Symbolika dopiero wtedy staje się zrozumiała, kiedy uzmysłowimy sobie, że ręce (język migowy) i twarz (czytanie z ust i mimika) są dla głuchych głównymi narzędziami komunikacji. Usunięcie ich oznacza jej zanik.
Głuchy Teatr
Historia nowoczesnego Głuchego Teatru sięga lat 60-tych XX wieku. Samo zjawisko istniało już wcześniej. Nierzadko w szkołach i na uczelniach dla niesłyszących wystawiano przedstawienia teatralne. Dziś działa wiele profesjonalnych grup aktorskich, często wystawiających sztuki w mieszanej obsadzie (głusi i słyszący), dających rozrywkę "mieszanej" publiczności. Jeden z głuchych teatrów "Deaf West" cieszył się na tyle poważnym wzięciem, że wraz z wystawianym przez siebie przedstawieniem "Big River" trafił na Broadway. Nad rozwojem teatru dla niesłyszących pracują także głusi dramaturdzy.
Głuche Kino
Głuchym Kinem (Deaf Cinema) określa się zarówno filmy o ludziach niesłyszących, jak i te przez nich realizowane oraz produkcje w jakikolwiek sposób poruszające problemy głuchoty. Stosunki między głuchymi i słyszącymi, historię, leczenie, język migowy - oto jego tematyka. Pierwszym filmem, w którym dano wyraz tej problematyce był prawdopodobnie "Johnny Belinda" - zdobywca Oskara w roku 1948. Opowiada historię niesłyszącej kobiety niezdolnej do komunikacji, którą słyszący mężczyzna uczy języka migowego. Początkowo głusi grani byli przez słyszących aktorów. Z czasem, pod naciskiem społeczności głuchych, sytuacja zmieniła się. Disney'owska produkcja sprzed ponad 30-tu lat - "Amy" - jest historią nauczycielki ze szkoły dla głuchoniemych dzieci. W ich role wcielili się prawdziwi niepełnosprawni słuchowo mali aktorzy. Przełomem dla głuchego kina była telewizyjna produkcja "And Your Name is Jonah", gdzie po raz pierwszy osoba niesłysząca pojawiła się w głównej roli. Film "Children of a Lesser God" ("Dzieci gorszego Boga") wykreował pierwszą głuchoniemą gwiazdę - Marlee Matlin.
Na świecie odbywa się coraz więcej festiwali promujących twórczość głuchych artystów. Ich celem jest danie niesłyszącemu możliwości obejrzenia filmu w jego "narodowym języku" (migowym) i pokazanie postaci mu bliższych. Bohatera, z którego losem czułby bezpośrednią relację.
Zobaczcie co nas boli
Sztuka głuchoniemych często porusza problem ostracyzmu. Mocno akcentuje społeczne wyobcowanie i brak tolerancji dla niewygodnej inności. Historycy i krytycy sztuki dostają dziś do rąk nowe zjawisko, do którego interpretacji muszą szukać narzędzi. Specyficzny charakter ekspresji nie jest jedynie brakiem fonii. Obraz musi być opowiadaczem wszystkiego. Całkowite wyjaśnienie akcji musi być jasne dla oczu. Jedynym problemem sztuki nie jest sposób wypowiedzi, ale także jej treść. "Głuchy świat" ma swoje bolączki, dzieli się przecież wewnętrznie, kryjąc w sobie podziały i problemy narodowe, społeczne, czy rasowe.
Punkt widzenia, punkt siedzenia
Cisza postrzegana romantycznie jest środkiem, celem i naturalnym środowiskiem transcendencji i medytacji. Ideał, absolut. Dla żyjących w niej, ów ideał kojarzy się często z wyobcowaniem i napiętnowaniem. Może już czas zrozumieć, że cisza wcale nie jest dla nich naturalnym stanem ekspresji.
Zamykając oczy, wydaje nam się, że rozumiemy ślepców. Zatykając uszy udajemy niesłyszących. Mimo, iż obnosimy się wszem i wobec ze swoją empatią, nie umiemy sobie nawet wyobrazić jednego dnia w ciszy, a nic nas bardziej nie przeraża niż ciemność. Tolerancja wobec niepełnosprawnych to wciąż okruchy ze stołu demokracji. Większy przecież zawsze wie lepiej.



Piękna Marlee Matlin była rewelacją, to dla niej poszedłem na ten film... »
Jestem osobą słyszącą, która uczy się języka migowego i interesuje... »
Urodziłem jako Niesłyszaca wychowali wsród słyszacy ale nieidealny. Bo... »