PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

SPOŁECZEŃSTWO

Siedow - największy żaglowiec imprezy

Białe ptaki w Szczecinie

Sebastian Zalipski
2007-08-09

92 żaglowce, setki mniejszych jednostek pływających, koncerty i pokazy sztucznych ogni oraz grubo ponad milion zwiedzających - tym żył Szczecin w miniony weekend. Miasto zostało zaszczycone wizytą załóg kończących start w kolejnej edycji imprezy znanej kiedyś jako "Operacja Żagiel".

Regaty i zloty żaglowców odbywają się w Europie od kilkudziesięciu lat. Pomysł wyścigów statków żaglowych zrodził się w Anglii na początku lat 50. XX w. W ten sposób próbowano uratować "białe ptaki oceanów" wypierane ze szlaków handlowych przez statki parowe. Pierwsze regaty rozegrano w 1956 r. pod patronatem księcia Edynburga, a na trasie z angielskiego Torbay do Lizbony ścigało się 21 żaglowców. Sukces imprezy spowodował przekształcenie komitetu organizacyjnego w The Sail Training Association (STA) - brytyjskie Stowarzyszenie Szkolenia pod Żaglami. Tak też narodziła się idea "sail training" - edukacji młodych ludzi na pokładach statków żaglowych oraz regat i zlotów.

Wychowanie pod znakiem whisky

Jadąc od strony Gdańska zamiast wjeżdżać do centrum miasta skręcam od razu wprost na pierwszy dostrzeżony parking fenomenalnie oznaczony przez organizatorów. Pytam o nocleg w okolicy. - Panie, to niemożliwe, żeby miasto co ma 300 tysięcy mieszkańców mogło wykarmić milion ludzi co to mają tu przyjechać do wtorku, a co dopiero położyć ich spać. Miejsc już dawno nie ma. Może jakiś namiot Pan tu postawi? Pomysł niezły, już kilka namiotów stoi, obok samochody kampingowe, czyste sanitariaty. Pani Irena wskazująca miejsca na parkingu słabo mówi po polsku.

Przyjechała tu na czas imprezy ze wschodu: - Ja nie wiem gdzie tu Akademia Morska, pojedź Pan autobusem do portu tam Pan zapyta. Nie muszę pytać, bo dostałem komplet ulotek i mapkę, wszystko świetnie oznaczone i opisane. Autobus pełen ludzi jedzie przez stosunkowo puste ulice, wjeżdżamy pod Zarząd Portów w Szczecinie i za chwilę tłum wysypuje się na ulice. Idziemy w stronę Wałów Chrobrego. Postanawiam przyjechać tu po zmroku gdy będzie już luźniej i rozbić namiot bliżej portu.

Kiedy w 1972 r. sponsorem regat został producent szkockiej whisky z wizerunkiem "Cutty Sark" - najpiękniejszego i najszybszego klipra herbacianego XIX w., impreza przyjęła nazwę "The Cutty Sark Tall Ships' Races". Od wiosny 2002 r. organizację regat i zlotów, wraz z ich ideą "sail training", tradycją i formułą, przejęło od Sail Training Association nowe stowarzyszenie Sail Training International (STI).

W 2003 r., po 30 latach zakończyła się współpraca sponsorska z producentem whisky i po raz ostatni regaty wielkich żaglowców nosiły nazwę "The Cutty Sark Tall Ships' Races" oraz logo z sylwetką sławnego klipra. W 2004 roku odbywały się już pod nazwą "The Tall Ships' Races". W tym roku 5 lipca żaglowce wyruszyły z duńskiego miasta Arhus i popłynęły do Finlandii i Sztokholmu w Szwecji, by po miesiącu zawinąć do Szczecina.

Milionowa impreza

Dawno nie widziałem takich tłumów. Szczecin ponoć jeszcze nigdy. W piątek, jeszcze przed rozpoczęciem regat, miasto odwiedziło już ponad 200 tysięcy ludzi. Nie przypuszczałem jeszcze wtedy, że w sobotę pod Wałami Chrobrego będzie ich ponad pół miliona. Kolorowy tłum podąża zwartą strugą w stronę zacumowanych jachtów i żaglowców. Na pokładach załogi odpoczywają i z zaciekawieniem dają się fotografować przy pracach porządkowych na pokładach swoich jednostek. Niewielkie jachty, sloopy, szkunery, brygi - jest tu prawie pełny przegląd żaglowych konstrukcji. Rzucają się w oczy piękne jednostki z Niderlandów.

Masy ludzi gromadzą się przy scenie pod Muzeum Morskim. Czekamy na uroczystość otwarcia finału robiąc zdjęcia Darowi Młodzieży i Kruzenszternowi. Dziesiątki zwiedzających przelewają się na pokład niezwykle gościnnego "Cuauhtemoc-a". Meksykańska załoga, niezwykle otwarci i przyjaźni kadeci szkoły marynarki wojennej w pięknych mundurach, chętnie fotografują się ze zwiedzającymi. Śliczny żaglowiec, bliźniak naszej Pogorii" lśni w słońcu. Podniesiona gala banderowa podkreśla uroczystość chwili.

Wreszcie pojawia się Jerzy Porębski z trąbką. Punktualnie o 17 zaczyna wyć syrena Daru Młodzieży. Za chwilę dołącza basowym pomrukiem "Kruzensztern" i pozostałe 90 jednostek uczestniczących w regatach. Słychać melodię "I am sailing" - za Jerzym Porębskim podejmuje ją orkiestra góralska, kapela jazzowa oraz orkiestry: marynarki wojennej ze Świnoujścia i wojskowa z garnizonu szczecińskiego.

Czas na uroczyste przemówienia. - Na żadnych finałach The Tall Ships' Races nie widziałem tylu ludzi i tak dużo entuzjazmu, a jestem na nich od 50 lat - mówił oglądający ceremonię przedstawiciel Sail Training International, przechodząc obok zgromadzonego tłumu na dalsze uroczystości. Zebrani kapitanowie żaglowców odebrali zlotowe upominki: wykonane specjalnie na tę okazję w Mennicy Państwowej szklane modele żaglowców.

W holu Muzeum Narodowego powitał uczestników regat Prezydent Miasta Piotr Krzystek. - Cieszymy się bardzo, że ta impreza po raz pierwszy w długiej historii miasta do nas trafiła, że możemy być gospodarzem finału wspaniałych międzynarodowych regat. Jesteśmy z tego dumni i robimy wszystko, żeby stworzyć tu wspaniałą atmosferę.

Po chwili w imieniu rządu przemawia wicepremier Przemysław Gosiewski. Wspomina jak wielkim sukcesem naszego kraju są tego typu imprezy. Cieszy się również ze świetnego wykorzystania funduszy unijnych i podkreśla, że nasz rząd robi wszystko, by dbać o wychowanie morskie młodzieży. Po licznych gwizdach i cierpkich uwagach publiczności, zebrane pod muzeum tłumy ruszają coś przekąsić i pozwiedzać.

Jak miejski autobus

Browar sponsorujący portowe wydarzenia zadbał o to, aby nie zabrakło piwa do potraw z grilla. Zabrakło jednak innych napojów. Dopiero wieczorem pojawiły się na straganach woda mineralna i napoje. Można tu wydać sporo pieniędzy, można też nieco zarobić. Iwona jest szczecinianką, znalazła zajęcie na te dni w pawilonie z grillem. - Nikt z nas nie przypuszczał, że wszystko co mamy do picia sprzedamy w ciągu 3 godzin. To niesamowite, jeszcze nie widziałam tylu ludzi naraz tutaj w naszym Szczecinie!" - cieszy się, że o jej mieście będzie głośno.

Ustawiam się w kolejce przez most na wyspę Łasztownia. Widać wyraźnie, że organizatorzy nie liczyli się z tym, ilu ludzi trafi do Szczecina w tych dniach. Policja prosi żeby nie chodzić po jezdniach, że schody więcej ludzi i tak nie pomieszczą. Wszędzie gdzie sięgnąć okiem - morze... ludzkich głów. Koncerty trwają w najlepsze, matrosy z kolosalnego "Siedowa" z Sankt Petersburga grają w siatkówkę. Załogi odpoczywają, pokłady jachtów i żaglowców są już zamknięte dla zwiedzających.

Tłum przesuwa się pod burtę apartamentowca "The World", który zacumował za "Siedowem" przy mało reprezentacyjnym nabrzeżu. Ten niemal 200-metrowy statek przypłynął do Szczecina z setką mieszkających i pracujących na nim milionerów jako jednostka towarzysząca regatom. Zbudowany 4 lata temu statek wyróżnia się elegancką linią i świeżością farby na burtach i nadbudówkach. Ma piękną sterówkę i imponujący komin. Ale stojąc przy "Siedowie" ma tyle gracji co autobus komunikacji miejskiej.

Po zmroku...

Wieczór przynosi nowe atrakcje, koncerty trwają do późnej nocy. Pod Akademią Morską stanęła scena i występują tam gwiazdy muzyki pop. Uroczystości zakończenia regat to także impreza pomyślana dla załóg żaglowców jakie zawinęły do Szczecina. Sam Siedow to ponad 70 osób etatowej załogi i 160 kadetów. A w Szczecinie zatrzymały się 92 jednostki uczestniczące w regatach. Reprezentują 17 krajów, na ich pokładach znajdujemy załogi z 33 krajów. Połowa członków załóg musi mieć mniej niż 25 lat.

Niedziela zaczyna się od porannej odprawy i podniesienia bander na jednostkach. Potem nabożeństwo ekumeniczne pod Muzeum Morskim i ogłoszenie wyników regat. Do wtorku trwały koncerty, projekcje, pokazy ogni sztucznych i parady, oraz zwiedzanie zacumowanych jednostek. W południe port już opustoszał - żaglowcom wychodzącym w morze towarzyszyły dziesiątki jachtów i motorówek z miłośnikami tematyki morskiej (coraz częściej mówi się o nich "shiploverzy"), prasą, turystami. Następna taka okazja nadarzy się... trudno powiedzieć kiedy.

Tradycyjnie najbardziej liczy się nagroda za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Otrzymał ją norweski "Christian Radich", który w klasie A (największych żaglowców) wyprzedził rosyjskiego "Kruzenshterna". Zwycięska fregata ma bogatą przeszłość. Już w końcu XIX wieku norweski kupiec i żeglarz zapisał w testamencie środki na budowę takiej jednostki. Jednostka nazwana jego imieniem została zwodowana jednak dopiero w 1937 roku jako szkolny żaglowiec Norweskiej Marynarki Handlowej.

W czasie II wojny światowej służyła jako baza dla niemieckich okrętów podwodnych. Odzyskana przez Norwegów w fatalnym stanie, została gruntownie przebudowana. Od 1949 roku służy znów do szkolenia marynarzy. Sławę zdobył dzięki zwycięstwom w regatach Operacji Żagiel m.in. w najdłuższej edycji z Portugalii na Bermudy w 1964 roku, a później w 1970 roku na trasie Plymouth - La Coruna.

"Christian Radich" ma 73 metry długości a na trzech masztach rozpina 26 żagli. Ich łączna powierzchnia to 1234 m kw. Armatorem żaglowca jest szkoła morska w Oslo, a koszty jego utrzymania ponosi fundacja "Towarzystwo Przyjaciół Christiana Radicha". Stała załoga liczy 15 osób, dla praktykantów przewidziano 88 miejsc. Nasze regaty wygrali pod dowództwem kapitana Clasa Jagduma. Ponieważ jachty są oceniane w 4 klasach, warto odnotować zwycięstwo "Daru Szczecina" w klasie C i świetny wynik ulokowanego zaraz za nim "Daru Natury". Pełne wyniki regat są dostępne na stronie www.szczecin2007.pl.

magazyn
Komentarze

Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.