PUBLICYSTYKA
SONDA
Czy w Polsce żyje się dobrze?
NA FORUM
Projektowanie i tworzenie stron Katowice.
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą.

OPINIE

Agenci w koalicji?

Tomasz Sawczuk
2007-06-20

Według "Wprost" na tzw. "liście 500", która ma zawierać nazwiska współpracowników SB, będących osobami publicznymi, są także politycy koalicji. To kolejny przeciek po wczorajszych informacjach o obecności na liście polityków SLD. Sprawę dla LEAD.PL komentują: Robert Strąk (LPR), Stefan Niesiołowski (PO) oraz Janusz Korwin-Mikke (UPR).

Robert Strąk: Nie wierzę w tą listę

Jeżeli na "liście 500" znajdują się politycy koalicji, to trudno. Powiem szczerze, ze zbytnio w tę listę nie wierzę, ponieważ prezes Kurtyka powiedział, że w IPN-ie żadnych wycieków nie ma. Natomiast może to być tylko katalog nazwisk w rodzaju listy Wildsteina. Zresztą, żeby uznać kogoś za tajnego współpracownika, musi zapaść wyrok, ponieważ tylko sąd może ocenić, czy są materialne dowody współpracy. Nie może o tym decydować urzędnik z IPN.

Lista pewnie prędzej czy później zostanie ujawniona nielegalnie. Granie tą sprawą jest odwróceniem uwagi od strajków, bo nie stało się nic nadzwyczajnego, by pojawił się ten temat. Nie chodzi tu nawet o grę aktami, ale właśnie o skierowanie uwagi ludzi na boczny tor. LPR złożyła stosowny projekt ustawy, który otwiera archiwa. Kiedy to nastąpi, zależy od Marszałka Sejmu.

Niesiołowski: To jest lista Kaczyńskiego

Nie można wykluczyć, że jacyś członkowie koalicji są na liście, natomiast ciężar gatunkowy przedsięwzięcia jest jednoznacznie propisowski. Moim zdaniem, to jest lista Kaczyńskiego, a Kurtyka, który kompletnie się nie nadaje na to stanowisko i jest odpowiedzialny za przecieki, działa na jego zlecenie. Jak chce, to potrafi schować dokumenty. Ta lista jest tak samo wiarygodna jak panowie Kurtyka i Kaczyński.

Jeżeli na liście są nazwiska ludzi, którzy wygrali proces przed sądem lustracyjnym, oznacza to, że kwestionuje się wyroki sądów i to już jest dom wariatów. Jeżeli niezależnie od wyroków sądów i całego postępowania Kurtyki to nie obchodzi, bo uzna, że i tak są to agenci, jest to po prostu groteskowe.

Cała lista ma na celu odwrócenie uwagi od strajku lekarzy i pielęgniarek. To żałosna próba i niekończąca się historia, bo zawsze pojawi się jakiś kolejny katalog nazwisk czy agent. Sprawa lustracji przestaje już ludzi obchodzić. Jedyne, co warto teraz zrobić, to całkowicie otworzyć archiwa. Platforma nad tym pracuje, projekt ustawy jest już w podkomisji sejmowej. /p>

Korwin-Mikke: 500 nazwisk to niedużo

Jestem przekonany, że "lista 500" nie jest najważniejszą listą, bo nie obejmuje wszystkich oficerów, a także agentów, którzy dalej pracują dla polskich służb. Problem polega na tym, że trzeba sobie uświadomić, dlaczego Adam Michnik i Platforma Obywatelska są za ujawnieniem całości akt. A to z tego powodu, że najpierw Michnik, w ramach tzw. Komisji Michnika, dysponował danymi, którymi mógł szantażować ludzi, a teraz okazało się, że ma gorsze dane, bo oprócz tych z SB jest dostęp do materiałów z WSI. Wiadomo było, że dane zostaną ujawniane wybiórczo i będą dotyczyć przede wszystkim SLD oraz środowisk zbliżonych, więc wolą oni, żeby ujawniono wszystkich, niż tylko ich sojuszników.

500 nazwisk to niedużo. To tylko jeden Sejm i połowa Senatu, a przecież około 80 proc. posłów było agentami. Lista jest jak najbardziej wiarygodna. Ale PiS nie ujawnia całości akt, bo niektórzy agenci przechodzą na stronę koalicji. Jarosław Kaczyński uważa, że jak ma informacje o kimś, to lepiej trzymać je w tajemnicy i szantażować niż ujawnić. Kaczyński jest znakomitym strategiem.

magazyn
Komentarze

Copyright (c) Magazyn Internetowy LEAD.pl 2007-2012.
O nas   Redakcja   Reklama   Kontakt     do góry
Lead - kiedy myślisz, że napisano już wszystko.